
Trump ostrzega przed kryzysem w NATO: Napięcie między Stanami Zjednoczonymi a europejskimi sojusznikami gwałtownie rośnie po tym, jak prezydent USA Donald Trump wystosował bezpośrednie ostrzeżenie dotyczące przyszłości Sojuszu. W rozmowie z „Financial Times” zasugerował, że transatlantycka solidarność może znaleźć się w niebezpiecznym punkcie, jeśli państwa europejskie odmówią wsparcia operacji zabezpieczenia cieśniny Ormuz — kluczowego szlaku dla globalnego transportu ropy i gazu.

Trump ostrzega przed kryzysem w NATO
Przekaz był jednoznaczny: jeśli sojusznicy nie odpowiedzą na amerykańską prośbę, konsekwencje mogą uderzyć w samo NATO. „Jeśli nie będzie odpowiedzi albo odpowiedź będzie negatywna, to byłoby bardzo złe dla przyszłości NATO” — powiedział Trump, wywierając presję na europejskie rządy w momencie, gdy konflikt w Iranie destabilizuje jeden z najważniejszych regionów energetycznych świata.
W centrum sporu jest kontrola nad cieśniną Ormuz — wąskim korytarzem morskim między Iranem a Półwyspem Arabskim. To właśnie tędy przepływa około jedna piąta światowego transportu ropy i skroplonego gazu. Od początku wojny, która wybuchła pod koniec lutego, irańska armia de facto zablokowała ten strategiczny szlak, a Gwardia Rewolucyjna kontroluje ten obszar, co wywołuje poważne obawy na rynkach energii i w zachodnich stolicach.
Donald Trump podkreślił, że Stany Zjednoczone zdecydowanie wspierały Ukrainę w wojnie z Rosją, a teraz oczekują analogicznej solidarności ze strony europejskich partnerów przy ochronie transportów energetycznych przez cieśninę Ormuz. Jego zdaniem kraje korzystające z przepływu surowców tą trasą powinny również współuczestniczyć w jej zabezpieczeniu. „To normalne, że kraje, które korzystają z tej cieśniny, pomagają utrzymać tam bezpieczeństwo” — stwierdził.
Trump zaznaczył, że w ewentualnej międzynarodowej operacji morskiej mogłoby wziąć udział kilka państw, w tym Chiny, Francja, Japonia, Korea Południowa i Wielka Brytania. Jednak pierwsze sygnały od sojuszników były ostrożne, a wiele europejskich rządów na razie unika deklarowania bezpośredniego wsparcia militarnego. Równocześnie prezydent USA zasugerował, że planowany w Pekinie szczyt z przewodniczącym Chin Xi Jinpingiem może zostać przełożony, dopóki nie będzie jasne, czy największe mocarstwa są gotowe włączyć się w zabezpieczenie morskiego szlaku.
W tym samym wywiadzie Trump mówił wprost, jakiego wsparcia oczekuje: okrętów wyspecjalizowanych w rozminowywaniu oraz sił zdolnych do neutralizowania podmiotów uznawanych w regionie za zagrożenie. Analitycy odczytują to jako bezpośredni apel o zaangażowanie militarne w rejonie, w którym ryzyko eskalacji i tak jest już wysokie.
Czytaj także: Państwa NATO sprzeciwiają się Trumpowi. Kolejne mówią „nie”
Niemcy odmawiają zaangażowania militarnego
W Niemczech oficjalna reakcja była szybka i jednoznaczna. Kanclerz Friedrich Merz odrzucił pomysł niemieckiego udziału wojskowego w działaniach w cieśninie Ormuz, podkreślając, że Berlin nie traktuje tego konfliktu jako własnego. „To nie jest nasza wojna” — oświadczył.
Minister obrony Boris Pistorius poszedł jeszcze dalej i kategorycznie wykluczył udział Bundeswehry w takiej misji morskiej. Kancelaria w Berlinie odmówiła jednak odpowiedzi na pytanie, czy administracja USA zwróciła się do Niemiec o wsparcie w bezpośrednich, zakulisowych rozmowach dyplomatycznych.
Sytuacja pozostaje dla Europy wyjątkowo delikatna, ponieważ blokada cieśniny Ormuz ma bezpośrednie skutki gospodarcze. Około 20% światowego transportu ropy i skroplonego gazu przechodzi tą trasą, a każde zakłócenie może szybko przełożyć się na ceny paliw i koszt energii importowanej na kontynent. Przeczytaj również: Trump znosi sankcje na rosyjską ropę. Merz grzmi: „To błąd”
