Przejdź do treści

UE planuje nowy system w autach od 2030 roku. Zahamuje samochód, gdy przekroczysz prędkość

08/07/2026 06:30
nowy system w autach od 2030

Rosnąca liczba systemów wspomagających kierowców sprawia, że samochody stają się coraz bardziej zaawansowane technologicznie. Teraz Unia Europejska analizuje kolejne rozwiązanie, które może znacząco zmienić sposób prowadzenia pojazdów. Chodzi o system automatycznie uniemożliwiający przekroczenie dozwolonej prędkości. Jeśli propozycja zyska akceptację, nowe przepisy mogą wejść w życie już około 2030 roku.

nowy system w autach od 2030

Koniec z wciskaniem gazu do oporu? UE planuje nowy system w autach od 2030 roku

Według informacji opublikowanych przez brytyjski dziennik The Telegraph, Komisja Europejska prowadzi rozmowy z producentami samochodów oraz organizacjami zajmującymi się bezpieczeństwem ruchu drogowego. Celem jest sprawdzenie, czy obecne przepisy dotyczące systemów wspomagających kierowcę powinny zostać rozszerzone o rozwiązanie, które nie tylko ostrzega przed przekroczeniem prędkości, ale również aktywnie uniemożliwia szybszą jazdę.

Planowany system miałby wykorzystywać GPS, cyfrowe mapy, sieć 5G oraz kamery rozpoznające znaki drogowe. Po wjechaniu na odcinek drogi z niższym limitem prędkości elektronika automatycznie ograniczałaby moc silnika. W praktyce kierowca nie mógłby rozpędzić samochodu powyżej obowiązującego limitu.

Według wstępnych założeń przewidziano możliwość krótkotrwałego wyłączenia ograniczenia w sytuacjach awaryjnych, kiedy dodatkowa prędkość mogłaby pomóc uniknąć zagrożenia.
Przeczytaj także: Koniec Golfa z silnikiem Diesla w pierwszym europejskim kraju. Volkswagen podjął decyzję

System ISA już obowiązuje. Teraz może zyskać nowe możliwości

Od lipca 2024 roku wszystkie nowe samochody sprzedawane na terenie Unii Europejskiej muszą być wyposażone w Intelligent Speed Assistance (ISA). Obecnie system analizuje obowiązujące ograniczenia prędkości i ostrzega kierowcę za pomocą sygnału dźwiękowego, wibracji kierownicy lub komunikatu na desce rozdzielczej.

Najważniejsza różnica polega na tym, że dziś kierowca może zignorować ostrzeżenie i kontynuować jazdę z większą prędkością. Rozważane rozwiązanie miałoby pójść o krok dalej. Samochód sam ograniczałby możliwość przyspieszania ponad obowiązujący limit, informuje AD.

Kontrowersje dotyczące prywatności i niezawodności systemu

Nowa technologia budzi jednak również liczne wątpliwości. Eksperci zwracają uwagę, że obecne systemy rozpoznawania ograniczeń prędkości nie zawsze działają bezbłędnie. Kamery mogą nie zauważyć znaków drogowych, cyfrowe mapy bywają nieaktualne, a lokalizacja GPS nie zawsze jest wystarczająco precyzyjna.

W praktyce mogłoby to prowadzić do sytuacji, w których samochód błędnie ograniczy prędkość. Taka reakcja mogłaby zaskoczyć innych uczestników ruchu i w niektórych przypadkach zwiększyć ryzyko kolizji.

Pojawiają się także pytania o cyberbezpieczeństwo oraz ochronę prywatności. Specjaliści podkreślają, że system mający możliwość ingerowania w pracę pojazdu musi być odpowiednio zabezpieczony przed awariami i cyberatakami. Nie brakuje również głosów wskazujących, że ograniczenie liczby kierowców przekraczających prędkość mogłoby przełożyć się na mniejsze wpływy z mandatów.

Na obecnym etapie Komisja Europejska podkreśla, że nie przygotowano jeszcze ostatecznego projektu przepisów. Trwają jedynie konsultacje z przedstawicielami branży motoryzacyjnej oraz organizacjami związanymi z bezpieczeństwem ruchu drogowego. Jeśli nowe regulacje zostaną przyjęte, obejmą wyłącznie nowe samochody wprowadzane do sprzedaży. Najczęściej wskazywanym terminem możliwego wejścia zmian w życie pozostaje rok 2030, jednak ostateczna decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła.