
Wakacyjny raj przestaje być rajem. Kanary, słoneczny raj na Atlantyku, stają się miejscem, z którego coraz więcej mieszkańców pragnie uciec. Niezliczeni turyści napływają tu każdego roku, ale dla lokalnych rodzin życie staje się coraz trudniejsze. Rosnące ceny, zatłoczone ulice i przeciążona infrastruktura sprawiają, że niemal połowa mieszkańców rozważa opuszczenie wysp. Czy słynne wakacyjne eldorado zmieni się w pułapkę, która zmusi ludzi do porzucenia ich domów? Szczegóły poniżej.

Wakacyjny raj przestaje być rajem. 1,3 miliona osób gotowych do ucieczki
Według najnowszego badania „Planeta Propietario” aż 59% Kanaryjczyków rozważa przeprowadzkę na hiszpańskie wybrzeże kontynentalne. To około 1,3 miliona osób. Najchętniej wybierają Andaluzję, którą wskazało 14% respondentów, dalej Katalonię (8%) i Galicję (7%). W całej Hiszpanii 37% mieszkańców myśli o zmianie miejsca zamieszkania.
Największe problemy mają młodzi ludzie. 41% osób w wieku 18-24 lat myśli o wyjeździe nawet za granicę. „Nie jest to decyzja dobrowolna, ale moje wynagrodzenie nie starcza do końca miesiąca, a życie staje się coraz droższe” — mówi jedna z mieszkanek Teneryfy. Przeczytaj także: Raj dla osób po 50-tce. Za 800 euro miesięcznie żyjesz tu jak król
Szokujące ceny i pensje, które nie wystarczają na życie
Mieszkańcy skarżą się na wysokie ceny mieszkań, zatłoczenie i przeciążenie infrastruktury. Nadmierna liczba turystów oraz rosnące ceny powodują frustrację. Coraz częstsze protesty pod hasłem „Kanary mają limit” pokazują, że miejscowi czują się przytłoczeni rosnącym napływem odwiedzających i nowych mieszkańców.
Popularna grupa wysp przeciążona turystyką
W 2024 roku na Kanary przybyło rekordowe 15,22 miliona turystów zagranicznych, a do tego jeszcze spora liczba turystów krajowych. Eksperci i mieszkańcy apelują o ograniczenie masowej turystyki i znalezienie balansu, aby wyspy nie straciły swojego charakteru i jakości życia mieszkańców.
