Przejdź do treści

Co drugi samochód ma dach z tej firmy, a mimo to niemiecki gigant może upaść

20/05/2026 20:11 - AKTUALIZACJA 17/06/2026 18:58
Volkswagen zamyka swoją fabrykę. Nie wyjedzie z niej już żaden samochód

Spadające przychody, tysiące zwolnień i gigantyczny plan ratunkowy wart 1,4 miliarda euro. Niemiecki przemysł motoryzacyjny przeżywa kolejny wstrząs. „Co drugi dach samochodowy na świecie pochodzi właśnie stąd – ale dostawca walczy o przetrwanie” – pod takim tytułem niemiecki portal Merkur.de opisuje dramatyczną sytuację jednego z najbardziej znanych dostawców dla branży automotive. Firma, której produkty trafiają do milionów samochodów na całym świecie, jeszcze niedawno była symbolem sukcesu niemieckiego przemysłu. Dziś walczy o przetrwanie w cieniu kryzysu motoryzacyjnego, rosnącej presji z Chin i kosztownej restrukturyzacji.

Co drugi dach samochodowy na świecie pochodzi właśnie od tej firmy

Mowa o niemieckim koncernie Webasto, produkującym dachy samochodowe i ogrzewania postojowe dla największych marek motoryzacyjnych. Jak podkreśla firma, aż co drugi dach samochodowy na świecie pochodzi właśnie z jej fabryk.
Rok 2025 okazał się jednak wyjątkowo trudny. Przychody przedsiębiorstwa spadły o 7,4 proc. i wyniosły około 4 miliardów euro. Choć oficjalnie firma wykazała 51 milionów euro zysku przed opodatkowaniem i kosztami jednorazowymi, rzeczywisty bilans wygląda znacznie gorzej. Do wyniku nie wliczono bowiem kosztów odpraw i restrukturyzacji, które – jak potwierdził rzecznik firmy – osiągnęły „niski trzycyfrowy milionowy poziom”. Oznacza to, że pod kreską koncern prawdopodobnie zanotował ogromną stratę.

Webasto w kryzysie. Kłopoty nadeszły z kilku stron jednocześnie

Problemy Webasto narastały od miesięcy. Firma postawiła mocno na elektromobilność, inwestując w produkcję baterii i systemów ładowania. Jak się jednak okazało, tempo rozwoju rynku aut elektrycznych zostało poważnie przeszacowane.
Do tego doszły problemy jakościowe związane z dachami produkowanymi dla jednego z modeli amerykańskiego producenta Ford Motor Company oraz ogólny kryzys w światowej branży motoryzacyjnej. Szczególnie silnie firma odczuła rosnącą konkurencję z Chin.

Według danych przedstawionych przez przedsiębiorstwo udział Chin w przychodach spadł z 21 do 18 procent. Niemiecki producent przyznał, że lokalne chińskie firmy coraz skuteczniej wypierają zagranicznych dostawców.

Tysiące zwolnień i dramatyczna restrukturyzacja

Skutki kryzysu okazały się bolesne dla pracowników. Tylko w Niemczech zlikwidowano około tysiąca miejsc pracy, między innymi w centrali w Stockdorfie oraz zakładach w Gilching, Utting i Hengersberg.
Jeszcze w 2022 roku firma zatrudniała ponad 16,8 tysiąca osób. Pod koniec 2025 roku liczba pracowników spadła już do około 13,1 tysiąca. Oznacza to redukcję przekraczającą trzy tysiące etatów w ciągu zaledwie kilku lat.

Aby utrzymać finansowanie i uniknąć jeszcze poważniejszych problemów, do firmy sprowadzono profesjonalnego restrukturyzatora. Bez tego – jak wskazują niemieckie media – utrzymanie kredytów bankowych mogłoby być zagrożone.

Gigantyczny pakiet ratunkowy i pomoc od BMW oraz Volkswagena

Jesienią kierownictwo firmy uzgodniło z bankami i wierzycielami pakiet ratunkowy o wartości 1,4 miliarda euro. Kluczowi partnerzy motoryzacyjni, między innymi BMW oraz Volkswagen, zgodzili się złagodzić warunki współpracy, aby wesprzeć zagrożonego dostawcę.
W ramach porozumienia przedłużono linie kredytowe o wartości 1,2 miliarda euro do końca 2028 roku, a dodatkowo firma otrzymała 200 milionów euro świeżego kapitału.

Cena za ratunek była jednak wysoka – informuje Merkur.de. Rodziny właścicieli musiały przekazać znaczną część udziałów powiernikowi. Jeśli restrukturyzacja zakończy się sukcesem, odzyskają kontrolę nad przedsiębiorstwem. Na razie jednak przyszłość firmy pozostaje niepewna.
Przeczytaj także: Będą pracować dłużej bez żadnej podwyżki. Kontrowersje w fabryce niemieckiego giganta

Niemcy nadal inwestują mimo kryzysu

Pomimo trudnej sytuacji Webasto nie zamierza rezygnować z inwestycji w rozwój technologii. W 2025 roku firma przeznaczyła na badania i rozwój około siedmiu procent swoich przychodów.
Szczególne znaczenie ma dla niej rynek indyjski. W regionie Delhi do końca 2026 roku ma zostać otwarta nowa fabryka, a do 2030 roku koncern planuje zainwestować tam około 175 milionów euro.
Szef firmy Jörg Buchheim wierzy, że rok 2026 ma przynieść poprawę kondycji firmy. W tle pozostaje jednak pytanie, które coraz częściej pojawia się w niemieckich mediach: ile firm z branży samochodowej nie przetrwa jednak obecnego kryzysu?