
Pasażer wykupił wszystkie zdrapki w samolocie. Czy da się „ograć” pokładową loterię i zgarnąć wygraną jeszcze przed lądowaniem? Taki pomysł pojawił się podczas jednego z lotów Ryanaira, gdy Ethan podróżował ze znajomym Vikiem (w sieci znanym jako Vikkstar). Spontanicznie postanowił wykupić wszystkie dostępne na pokładzie zdrapki, licząc, że duża liczba prób przełoży się na lepszy wynik. Całość relacjonowali w mediach społecznościowych, a napięcie rosło z każdą kolejną kartą.

Setki prób i ani jednej wygranej
Ethan kupił łącznie 68 pakietów zdrapek. Kart było tak dużo, że do zdrapywania włączyli się również inni pasażerowie. Na nagraniu widać kolejne osoby, które pomagają odkrywać pola, licząc na szczęśliwe symbole. Efekt okazał się zaskakująco jednoznaczny: brak jakiejkolwiek wygranej. — „Nie wygraliśmy nic. Absolutnie nic” — relacjonował Vik. W pewnym momencie z kabiny padło nawet głośne: „Nikt nic nie wygrał!” Nawet częściowe dopasowania symboli nie dawały nadziei, a wymagane kombinacje nie pojawiły się ani razu.
Przeczytaj też: Koniec pewnej epoki w lotnictwie. Najbardziej ruchliwe lotnisko świata zostanie zamknięte na zawsze
Pasażer wykupił wszystkie zdrapki w samolocie
Wideo szybko zaczęło krążyć w sieci, zdobywając tysiące wyświetleń i falę komentarzy. Część internautów podchodziła do sprawy z humorem, a część potraktowała ją jako kolejny argument, by do pokładowych loterii podchodzić ostrożnie. Pojawiły się też żarty, że po tej historii przewoźnik wprowadzi ograniczenia w masowych zakupach. Inni — w tym osoby przedstawiające się jako członkowie personelu pokładowego — sugerowali, że pasażerowie nie zawsze znają wszystkie zasady gry. Nie brakowało również głosów tych, którzy twierdzili, że coś wygrali, ale najczęściej były to drobne nagrody, np. vouchery o niewielkiej wartości.
Przeczytaj też: Uwaga na „miejskie” lotniska! Te porty potrafią być zaskakująco daleko od centrum
Jak naprawdę działają zdrapki Ryanaira?
Kontrowersje wokół takich loterii pojawiają się od lat. Jak ujawniano już wcześniej, nawet „trafienie” nagrody głównej nie musi oznaczać natychmiastowego miliona euro. Zwycięzca trafia do dodatkowego losowania i wybiera jedną z 125 kopert — tylko w jednej ma znajdować się jackpot. Pozostałe zawierają mniejsze kwoty, np. 50 tys. euro lub inne wygrane do 5 tys. euro — podaje The Mirror. Szanse na główną wygraną opisywano jako ekstremalnie niskie — szacunkowo około 1,2 miliarda do jednego. Dla porównania: trafienie „szóstki” w Lotto to ok. 1 do 45 milionów.
Przeczytaj też: Wizz Air obiecuje „przesiadki”, ale to nie to samo. Wizz Link może dać więcej stresu niż zysku
Historia Ethana jest prostą lekcją: nawet hurtowy zakup zdrapek nie gwarantuje żadnego sukcesu. Eksperyment był efektowny i przyciągnął uwagę współpasażerów oraz internetu, ale fortuna tym razem nie dopisała. Jeśli więc traktujesz takie zdrapki jak rozrywkę — warto zachować dystans i pamiętać, że to wciąż gra, w której statystyka zwykle wygrywa z nadzieją. Przeczytaj też: Koniec z ubraniami w poszewce? Linie lotnicze coraz skuteczniej ścigają „triki” na bagaż podręczny
