
Niedoceniane zagrożenie zbiera ogromne żniwo. To zagrożenie przez lata mogło być mocno niedoszacowane. Nowa analiza naukowców sugeruje, że każdego roku na świecie jego ofiarą padają setki tysięcy ludzi. Szczególnie narażeni są mieszkańcy biedniejszych regionów, gdzie dostęp do szpitali i skutecznej pomocy medycznej bywa ograniczony. Problem jest jednak szerszy, niż pokazują oficjalne statystyki. Wiele przypadków w ogóle nie trafia do rejestrów, a część poszkodowanych nigdy nie dociera do placówki medycznej. Skala zjawiska może więc zaskakiwać nawet ekspertów.

Niedoceniane zagrożenie zbiera ogromne żniwo. Oficjalne dane mogą nie pokazywać całej prawdy
Do tej pory szacunki dotyczące liczby zgonów opierały się w dużej mierze na danych pochodzących ze szpitali. Takie statystyki mają jednak poważne ograniczenie: pokazują przede wszystkim osoby, które zdołały dotrzeć po pomoc.
W wielu częściach świata wygląda to zupełnie inaczej. Poszkodowani korzystają z pomocy tradycyjnych uzdrowicieli, umierają w drodze do szpitala albo mieszkają w miejscach, w których system zgłaszania przypadków praktycznie nie działa.
To oznacza, że część tragedii pozostaje niewidoczna w oficjalnych zestawieniach.
Nowe wyliczenia są znacznie wyższe
Naukowcy przeanalizowali publikacje dotyczące przypadków zatrucia jadem, które ukazywały się od 2007 roku do marca 2025 roku. W badaniu wykorzystano łącznie 90 źródeł danych.
Informacje dotyczące zatruć pochodziły z 79 państw, natomiast dane o zgonach z 70 krajów. Następnie badacze zestawili je między innymi z informacjami dotyczącymi klimatu, rolnictwa, poziomu ubóstwa, urbanizacji czy występowania gatunków stanowiących zagrożenie dla człowieka.
Na tej podstawie powstały dwa scenariusze. Pierwszy zakładał stosunkowo niewielką skalę niedoszacowania. Drugi uwzględniał znacznie większą liczbę przypadków, które mogły nigdy nie zostać odnotowane.
Setki tysięcy ofiar każdego roku
Wyniki pokazują, że problem może być zdecydowanie większy, niż wynikałoby z wcześniejszych szacunków.
Według badaczy każdego roku dochodzi na świecie do około 2,1–7 milionów zatruć, a liczba zgonów może wynosić od 274 tysięcy do nawet 513 tysięcy.
Dla porównania, Światowa Organizacja Zdrowia szacuje obecnie liczbę zgonów na znacznie niższym poziomie — około 81–138 tysięcy rocznie. WHO sama zaznacza jednak, że rzeczywista liczba może być wyższa.
Nowa analiza wskazuje więc, że skala problemu mogła być przez lata poważnie zaniżana.
Najbardziej narażeni są mieszkańcy biedniejszych regionów
Zagrożenie nie rozkłada się równomiernie na całym świecie. Szczególnie dotknięte są regiony, w których ludzie często pracują na zewnątrz, a jednocześnie mają utrudniony dostęp do profesjonalnej opieki medycznej.
Duża część przypadków przypada na Afrykę Subsaharyjską. Istotnym problemem pozostają również Azja Południowa i Południowo-Wschodnia. Wśród państw najbardziej dotkniętych tym zjawiskiem szczególnie wyróżniają się Indie, gdzie odnotowuje się ogromną liczbę przypadków – podaje t-online.
Dlaczego tak trudno policzyć ofiary?
Problem nie polega wyłącznie na braku dokładnych statystyk. W wielu miejscach świata liczy się również czas. Osoba poszkodowana może znajdować się wiele kilometrów od najbliższego szpitala. Jeżeli transport trwa zbyt długo, stan chorego może gwałtownie się pogorszyć. Dodatkowo nie wszędzie dostępne jest odpowiednie leczenie ani specjalistyczna terapia. Właśnie dlatego liczba osób, które trafiają do szpitali, nie musi odpowiadać rzeczywistej liczbie poszkodowanych.
Co zrobić w przypadku ukąszenia?
W przypadku ukąszenia najważniejsze jest jak najszybsze uzyskanie profesjonalnej pomocy medycznej. Objawy zatrucia mogą obejmować między innymi problemy z oddychaniem, zaburzenia krążenia czy krwawienia.
W szpitalu lekarze koncentrują się najpierw na opanowaniu objawów i zabezpieczeniu podstawowych funkcji organizmu. Jeżeli uda się ustalić, jaki gatunek odpowiada za ukąszenie, możliwe jest zastosowanie odpowiedniego antytoksyny, czyli surowicy przeciwjadowej, która neutralizuje składniki toksycznego jadu. Przeczytaj także: To najniebezpieczniejsze zwierzę w Niemczech. Zabija rocznie około 20 osób
Ryzyko można ograniczyć
Do wielu niebezpiecznych spotkań dochodzi podczas pracy w terenie, spacerów czy wypoczynku w miejscach, gdzie występują jadowite gatunki. Podstawowe zasady ostrożności mogą zmniejszyć ryzyko. Warto nosić pełne, odpowiednio wysokie obuwie, zachowywać ostrożność wśród gęstej roślinności i nie wkładać rąk w miejsca, których nie można wcześniej sprawdzić.
Jeśli na drodze pojawi się wąż, najlepiej zachować spokój i powoli się oddalić. Próba schwytania, przegonienia lub zabicia zwierzęcia może zwiększyć ryzyko ataku.
Nowe badanie pokazuje przede wszystkim, że problem, który przez lata mógł wydawać się marginalny, w rzeczywistości ma ogromną skalę. A skoro wiele przypadków nadal nie trafia do oficjalnych statystyk, rzeczywista liczba ofiar może być jeszcze większa.
