
Zakaz wstępu na baseny publiczne dla cudzoziemców. Pierwsze efekty kontrowersyjnej decyzji – Latem 2025 roku w Pruntrut w Szwajcarii wybuchła burza medialna. Lokalne kąpielisko zdecydowało się na krok, którego nikt wcześniej nie odważył się podjąć – zakazało wstępu cudzoziemcom. Powodem były liczne przypadki agresywnego zachowania, naruszania regulaminu i regularne interwencje policji w związku z wizytami młodzieży przyjeżdżającej z Francji. Decyzja szybko stała się tematem numer jeden w mediach i wywołała gorącą debatę także poza granicami kraju. Teraz, po zakończeniu sezonu, ujawniono jej efekty. Są zaskakujące.

Zakaz wstępu na baseny publiczne dla cudzoziemców
„Mieszkańcy odzyskali swoje kąpielisko” – sprzedaż biletów poszybowała w górę
Jak podaje dziennik Le Quotidien Jurassien, wbrew krytyce władze gminy odnotowały spektakularny efekt. W sezonie 2025 sprzedano 818 abonamentów sezonowych, czyli dwa razy więcej niż rok wcześniej. Liczba biletów jednorazowych również wzrosła – z 37 tys. do 40 tys.
Lionel Maître, odpowiedzialny za sektor rekreacji w lokalnym związku gmin, nie ukrywa satysfakcji: – „Mieszkańcy odzyskali swoje kąpielisko, mamy tu znów spokój i porządek” – stwierdził w rozmowie z gazetą.
Jeszcze ostrzejsze zasady w 2026 roku
Sukces w liczbach nie zatrzymał dyskusji, a władze Pruntrut zapowiadają, że w przyszłym sezonie wprowadzą jeszcze ostrzejsze reguły. Zgodnie z planami, abonamenty sezonowe będą dostępne wyłącznie dla obywateli Szwajcarii, a francuscy goście kupią bilety jedynie online – podając pełne dane kontaktowe. Najbardziej restrykcyjny zapis dotyczy jednak młodzieży z zagranicy, która miałaby wejść na teren kąpieliska tylko pod opieką osoby dorosłej. – „Szwajcarska młodzież zachowuje się spokojnie, nie mamy z nią problemów” – argumentuje Lionel Maître.
Przeczytaj także: Wszystkie kraje Schengen wprowadzają elektroniczną rejestrację podróży. Zmiana od 12 października
Bójki i przemoc na basenach także w Niemczech
Napięcia wokół kąpielisk to nie tylko szwajcarska specyfika. Jak relacjonuje SWR, podobne kłopoty pojawiły się w basenach przy granicy francusko-niemieckiej. W Montbéliard wydano aż 350 tys. euro na monitoring, w Delle wprowadzono kontrolę toreb, gdyż goście wchodzili na baseny z bronią, a w Colmar z powodu problemu z przemocą obiekt musiał zostać czasowo zamknięty.
Podobne problemy ma także Holandia. Na wielu kąpieliskach ratownicy wodni noszą już nawet kamerki na mundurach.
„Basen to nie przejście graniczne” – politycy i aktywiści oburzeni
Decyzja szwajcarskiego miasta wywołała falę sprzeciwu ze strony organizacji młodzieżowych i polityków. Socjalistyczna Młodzież Jura ze Szwajcarii uznała zakaz za przejaw „instytucjonalnego rasizmu” i podkreśliła, że ich celem jest obrona równości w przestrzeni publicznej. – „Przestrzeń publiczna należy do wszystkich. Basen nie jest przejściem granicznym” – ogłosili w oświadczeniu.
Krytycznie wypowiedziała się również posłanka do parlamentu federalnego Tamara Funicicello. W rozmowie z portalem Watson zaznaczyła: – „Oczywiście, że trzeba karać osoby, które dopuszczają się napaści czy łamią regulamin. Ale to musi dotyczyć wszystkich, niezależnie od pochodzenia”.
