
Brzmi jak żart, ale to realny kierunek badań: w USA ruszyły testy zastrzyków (i implantów) odchudzających dla kotów. Chodzi o leki z tej samej rodziny co znane ludziom Ozempic, Wegovy czy Mounjaro, które mają pomóc w walce z rosnącą otyłością u domowych pupili. Tylko czy to przełom w weterynarii, czy raczej sygnał, że to my – właściciele – powinniśmy zacząć od zmiany nawyków?

Leczenie otyłości u kotów i psów
Badanie MEOW-1 (ManagEment of Over Weight cats) sprawdza działanie leków GLP-1 u kotów. To środki, które naśladują hormon wpływający m.in. na trawienie: spowalniają je i mogą zmniejszać apetyt. Mechanizm jest więc podobny do tego, o którym słyszy się w kontekście odchudzania ludzi. Skąd w ogóle taki pomysł? Otyłość zwierząt domowych stała się poważnym problemem zdrowotnym. Trudno jednak uciec od pytania: czy naprawdę potrzebujemy drogich leków, żeby powstrzymać pupila przed dokładką? Tym bardziej że niektórzy właściciele potrafią wydawać podobne kwoty na luksusową karmę i przekąski.
Ile kosztuje kuracja odchudzająca dla zwierzat?
Firma prowadząca badanie celuje w kwotę poniżej 100 euro miesięcznie. To może brzmieć szokująco, ale jednocześnie wciąż jest to mniej niż wydatki części osób, które dziś – z własnej inicjatywy – kupują zwierzętom „ludzkie” preparaty GLP-1 w aptecznych cenach. W tym temacie problem zwykle nie kończy się na samych kaloriach. Wiele osób myli apetyt ze szczęściem: „Pies nie chce jeść? Na pewno jest chory!” – to częsta reakcja. Tymczasem przejedzone zwierzęta żyją krócej, częściej chorują i gorzej się czują. Internet lubi zdjęcia „pulchnych” kotów, które ledwo przeciskają się w drzwiczkach do kuwety, ale z perspektywy zdrowia to nie jest zabawne.
Zastrzyki odchudzające dla kotów i psów
Jeśli terapia okaże się skuteczna, otyłe psy i koty mogą z czasem stać się rzadkim widokiem – także w mediach społecznościowych. Pozostaje pytanie, czy to naprawdę moment, w którym powinniśmy sięgać po farmakologię, czy raczej przyjrzeć się temu, jak karmimy zwierzęta i jaką rolę pełni jedzenie w naszej relacji z pupilem.
Przeczytaj też: Zimą leży na każdym chodniku. Dla psów bywa jak trucizna
Jedno brzmi szczególnie trzeźwo: otyłość to wciąż największy możliwy do uniknięcia problem zdrowotny naszych zwierząt – pisze The Guardian. Jeśli więc Twój pies przestanie dostawać „coś z talerza”, a kot nie będzie miał pełnej miski przez cały dzień – to może nie powód do niepokoju, tylko pierwszy krok w stronę zdrowszego życia.
