
Zimą zużycie paliwa w samochodach wyraźnie rośnie i większość kierowców tłumaczy to niskimi temperaturami oraz częstym korzystaniem z ogrzewania. To jednak tylko część prawdy. Eksperci ostrzegają, że największy problem często pozostaje niezauważony, a jego skutki są odczuwalne przy każdej wizycie na stacji benzynowej. ADAC wskazuje na błąd, który może zwiększyć spalanie nawet o 2 litry na 100 kilometrów. Co gorsza, wielu kierowców popełnia go nieświadomie przez długie tygodnie. Zimą liczą się nie tylko warunki drogowe, ale także aerodynamika, masa auta i codzienne nawyki. Warto wiedzieć, co naprawdę najbardziej drenuje portfel w sezonie zimowym.

Największy dodatkowy pożeracz paliwa zimą według ADAC
Według danych ADAC, największym dodatkowym źródłem zwiększonego spalania w zimie jest bagażnik dachowy. Już przy prędkości 80 km/h powoduje on wzrost zużycia paliwa o około 11 procent. Przy prędkościach autostradowych, rzędu 130 km/h, dodatkowe spalanie może sięgać nawet 2 litrów paliwa na 100 km. Powodem jest znacząco pogorszona aerodynamika pojazdu i większy opór powietrza.
Problem polega na tym, że wielu kierowców montuje bagażnik dachowy na czas wyjazdu na narty lub zimowy urlop, a następnie zapomina o jego demontażu. Jazda z pustym pojemnikiem przez kolejne tygodnie to realne i niepotrzebne straty finansowe. Każdy kilometr pokonywany z dodatkową zabudową na dachu oznacza wyższe spalanie i większe obciążenie silnika.
Zimą aerodynamika i masa auta mają kluczowe znaczenie
Nie tylko box dachowy wpływa na zwiększone zużycie paliwa zimą. Warstwy śniegu i lodu pozostawione na dachu, masce czy bagażniku również pogarszają aerodynamikę oraz zwiększają masę pojazdu. To przekłada się nie tylko na wyższe spalanie, ale także na mniejsze bezpieczeństwo.
Przeczytaj także: UE zmienia zasady. Od 2026 zaczynają obowiązywać nowe systemy bezpieczeństwa w samochodach
Eksperci zwracają uwagę na ciśnienie w oponach, które zimą często spada wraz z temperaturą. Zbyt niskie ciśnienie zwiększa opory toczenia, co bezpośrednio podnosi zużycie paliwa. Dodatkowo zimą intensywnie korzystamy z urządzeń elektrycznych takich jak podgrzewane fotele, ogrzewanie tylnej szyby, dmuchawa czy światła. Wszystko to wymaga energii, którą alternator pobiera z pracy silnika.
Rozgrzewanie silnika na postoju to kosztowny i zakazany błąd
Wielu kierowców wciąż praktykuje rozgrzewanie silnika na postoju, sądząc, że to korzystne dla auta zimą. Tymczasem jest to nie tylko niezgodne z przepisami, ale także szkodliwe i nieekonomiczne. Silnik zużywa paliwo, nie pokonując żadnego dystansu, a olej silnikowy osiąga temperaturę roboczą wolniej niż podczas spokojnej jazdy.
Długie stanie na biegu jałowym zwiększa zużycie paliwa, podnosi emisję spalin i przyspiesza zużycie elementów silnika. Najlepszym rozwiązaniem jest ruszenie niemal od razu po uruchomieniu auta i jazda z umiarkowaną prędkością, aż silnik się rozgrzeje.
Mniej rzeczy w aucie, więcej oszczędności
Równie istotnym czynnikiem jest masa pojazdu. Organizacje motoryzacyjne, takie jak ACE, przypominają, że wożenie zbędnych przedmiotów w bagażniku zwiększa spalanie. Narzędzia, sprzęt sportowy czy sezonowe akcesoria, które nie są używane na co dzień, warto usunąć z auta, podaje hna.de.
Oszczędności przynosi także świadomy styl jazdy. Płynne przyspieszanie, wcześniejsze zdejmowanie nogi z gazu i unikanie krótkich tras przy zimnym silniku pozwalają realnie zmniejszyć zużycie paliwa. Regularne zdejmowanie niepotrzebnych bagażników dachowych, kontrola ciśnienia w oponach i usuwanie śniegu z auta to proste kroki, które zimą mogą znacząco obniżyć koszty eksploatacji samochodu.
