
Pasażerowie uwięzieni w samolocie przez 28 godzin. Podróż samolotem bywa męcząca, ale pasażerowie lotu z Los Angeles do Hongkongu doświadczyli czegoś znacznie gorszego. Zamiast bezpiecznie wylądować, zostali uwięzieni na pokładzie swojej maszyny aż przez 28 godzin. Wszystko przez nagłe załamanie pogody i ekstremalne opady, które uniemożliwiły lądowanie w Hongkongu. Mimo awaryjnego lądowania na lotnisku w Tajwanie, pasażerowie nie mogli opuścić samolotu przez długie godziny. Jak doszło do tej sytuacji?

Pasażerowie uwięzieni w samolocie przez 28 godzin
Samolot Cathay Pacific Boeing 777 wystartował z Los Angeles o 0:55 w nocy, a większość lotu przebiegała spokojnie. Jednak tuż przed planowanym lądowaniem w Hongkongu piloci otrzymali informację o najwyższym stopniu ostrzeżenia meteorologicznego z powodu ekstremalnych opadów deszczu — niezwykle rzadkim alarmie meteorologicznym. Samolot był już na wysokości około 1500 metrów, gdy musiał przerwać podejście i zacząć krążyć nad wybrzeżem.
Jak podaje Tag24, ponieważ warunki pogodowe nie poprawiały się, piloci zdecydowali się skierować samolot na lotnisko awaryjne w Tajpej. Po bezpiecznym lądowaniu pasażerowie spodziewali się w końcu zejść z pokładu, jednak byli zaskoczeni kolejnym utrudnieniem — nie pozwolono im opuścić samolotu. Z powodu trwających intensywnych opadów i polityki ubezpieczeniowej linii lotniczej, pasażerowie musieli pozostać na pokładzie przez około 11 kolejnych godzin – łącznie 28 godzin, mając ograniczony dostęp do jedzenia i napojów. Przeczytaj także: Alarm na pokładzie samolotu. Maszyna musiała awaryjnie wylądować w Hamburgu
Linia Cathay Pacific nie wydała do tej pory oficjalnego oświadczenia w sprawie tego incydentu. Wielu pasażerów opisało swoje doświadczenia jako bardzo stresujące i wyczerpujące. Sytuacja wywołuje pytania o prawa pasażerów oraz procedury bezpieczeństwa w przypadku ekstremalnych warunków pogodowych. Czy można było postąpić inaczej? Jak uniknąć podobnych dramatów w przyszłości?
