Przejdź do treści

W Niemczech wybuchła afera paszportowa: oszuści kupowali certyfikaty, by dostać obywatelstwo

Tagi:
13/02/2026 14:39 - AKTUALIZACJA 13/02/2026 14:39
Afera paszportowa w Niemczech

W Niemczech wybuchła afera paszportowa, która może wstrząsnąć systemem nadawania obywatelstwa. Śledczy ujawnili, że część osób miała zdobywać wymagane certyfikaty w nielegalny sposób. Dzięki temu otwierała się droga do otrzymania niemieckiego paszportu. Sprawa jest rozwojowa, a skala procederu może być większa, niż początkowo zakładano.

Afera paszportowa w Niemczech

Afera paszportowa w Niemczech: BILD ujawnił sztuczki oszustów

Policja w Norymberdze wykryła ogromne oszustwo związane z egzaminami z języka niemieckiego i na obywatelstwo, które zdawały podstawione osoby. Jak do tego doszło? Należy przypomnieć, że by otrzymać obywatelstwo Niemiec, trzeba potrafić komunikować się w języku niemieckim na co dzień. Wymagany jest poziom B1 oraz zdanie oficjalnego egzaminu językowego. Po jego zaliczeniu wydawany jest certyfikat, który należy dołączyć do wniosku o paszport.
Wielu cudzoziemców nie zdaje egzaminu i próbuje go uniknąć, decydując się na nielegalny zakup certyfikatu. Dziennikarze BILD dotarli do osób z urzędów, które ujawniają kulisy procederu.

Jak relacjonuje niemiecki tabloid, istnieje wiele metod. Jedna z nich polega na przerabianiu oryginalnych dokumentów. Do prawdziwego certyfikatu cyfrowo dopisywane jest inne nazwisko. Zdarza się też, że oszuści naklejają nowe dane na dokument i przedstawiają urzędowi jego wiarygodnie wyglądającą kopię.
Przeczytaj także: Niemcy szykują surowe prawo: 10-letni zakaz uzyskiwania obywatelstwa za oszustwo na egzaminie

Kolejna to tzw. „metoda na sobowtóra”. Wnioskodawca nie przystępuje do egzaminu osobiście. Wysyła na swoje miejsce osobę dobrze mówiącą po niemiecku. Ta osoba zdaje test, posługując się dowodem tożsamości wnioskodawcy, a certyfikat wystawiany jest na jego nazwisko. Cena takiej „usługi” wynosi od 2500 do 6000 euro.

Trzecim sposobem jest „metoda na rachunek”. Zamiast certyfikatu przedstawiane są jedynie rachunki za kurs językowy oraz potwierdzenia płatności. Ma to sugerować osiągnięcie wymaganego poziomu języka.

Fałszywe certyfikaty językowe otwierały drogę do obywatelstwa

W wielu przypadkach oszustwo pozostaje niewykryte. Urzędnicy przyznają, że działają pod dużą presją czasu, dlatego dokumenty nie zawsze są dokładnie sprawdzane. Jednak nawet podczas uroczystości nadania obywatelstwa możliwa jest odmowa. Jeśli ktoś nie potrafi powiedzieć „dzień dobry” lub przeprowadzić krótkiej rozmowy, paszport może zostać cofnięty.

Najwięcej wniosków o obywatelstwo rozpatruje się w Berlinie. Tamtejszy urząd ds. naturalizacji przyznał, że nie prowadzi statystyk dotyczących fałszerstw językowych. Co więcej, nie ma nawet jednolitego systemu weryfikacji autentyczności certyfikatów.