
Afrykański pomór świń dotarł do serca Toskanii i zmusił władze regionu do działań, jakich ten popularny kierunek wakacyjny jeszcze nie widział. Wzdłuż autostrady Słońca między Florencją a Bolonią oraz na całej trasie Firenze-Mare staną metalowe ogrodzenia, które mają zatrzymać dziki przenoszące wirusa. Równolegle ruszają masowe odstrzały, a hodowcy słynnej rasy Cinta Senese ostrzegają, że jedno zakażone zwierzę może oznaczać koniec ich pracy. Dla turystów jadących do Włoch to sygnał, że obostrzenia mogą dotyczyć także ich.

Afrykański pomór świń we Włoszech. Metalowe bariery przy autostradzie i odstrzały
Plan toskańskich władz opiera się na prostym założeniu. Skoro wirus ASF wędruje razem z dzikami, trzeba odciąć zwierzętom drogi przemieszczania się między terenami zakażonymi a strefami jeszcze wolnymi od choroby. Ogrodzenia powstaną przede wszystkim w miejscach, gdzie dziki regularnie przekraczają pas autostrady, czyli przy niewielkich mostkach, przepustach, kanałach, ciekach wodnych i innych przejściach pod jezdnią.
Jak tłumaczy toskański komisarz do spraw nadzwyczajnych Giorgio Briganti, wirus krąży obecnie w prowincjach Massa-Carrara, Lukka i Pistoia. Pod szczególnym nadzorem i objęte restrykcjami są trzy kolejne prowincje położone blisko ognisk, czyli Piza, Prato i Florencja. Prowadzone są badania próbek pobranych od zwierząt odstrzelonych oraz znalezionych martwych, i to nie tylko w strefach objętych ograniczeniami, ale na całym obszarze Toskanii.
Bilans jest już poważny. W Toskanii odnotowano dotąd 645 zwierząt zabitych lub z wynikiem dodatnim. Zakażenie dotarło również do dwóch gospodarstw, w Comano oraz na terenie San Marcello Piteglio. Władze zapowiadają zwiększenie liczby odstrzałów o 150 procent w porównaniu z rokiem ubiegłym, a celem jest wyraźne zmniejszenie populacji dzików. Równocześnie wzmacniana jest bioasekuracja w gospodarstwach, między innymi przez podwójne ogrodzenia i ścisły rozdział stref czystej i brudnej.
Przeczytaj także: ADAC apeluje do osób przekraczających granicę z Niemcami. „Ten dokument musicie mieć przy sobie”
Briganti nie ukrywa, że walka potrwa lata. Przypomina przykład Sardynii, gdzie epidemia ciągnęła się od 1978 do 2024 roku. To argument za tym, by nie oczekiwać spektakularnych efektów w ciągu kilku tygodni, lecz przygotować się na długi horyzont czasowy.
Cinta Senese na krawędzi. „Jeśli wirus dotrze do Sieny, to koniec”
Największy niepokój panuje wśród hodowców Cinta Senese, czarnej świni z charakterystycznym białym pasem, objętej chronioną nazwą pochodzenia. Rasa jest utrzymywana w systemie półdzikim, w lasach i na pastwiskach, co czyni ją wyjątkowo trudną do zabezpieczenia przed kontaktem z dzikami. Hodowcy z konsorcjum od miesięcy alarmują, że stoją przed realnym ryzykiem zniknięcia rasy.
Davide Riccucci, właściciel gospodarstwa w okolicach Monteriggioni, mówi wprost, że jego firma wdrożyła ogrodzenia, oddzielne szatnie i listy kontrolne lokalnych służb sanitarnych już lata temu. Problem w tym, że jedno zwierzę z dodatnim wynikiem oznacza konieczność uśmiercenia całego stada. Podobne obawy zgłaszają hodowcy z Montagnola Senese i z okolic Grosseto, informuje TZ.
W dokumencie skierowanym do instytucji hodowcy domagają się zabezpieczenia wartości genetycznej rasy, która według ich wyliczeń została już zdziesiątkowana o osiem procent w wyniku odstrzałów, ochrony zwierząt hodowlanych oraz wypłaty wszystkich należnych odszkodowań. Prezydent regionu Eugenio Giani zapewnia, że wspólnie przyjęte działania pozwolą maksymalnie ograniczyć skutki choroby, a przede wszystkim nie dopuścić wirusa do gospodarstw.
Co to oznacza dla turystów i dla Polski
Afrykański pomór świń nie zakaża ludzi i nie stanowi zagrożenia dla zdrowia konsumentów. Wirus rozprzestrzenia się jednak nie tylko przez same zwierzęta, ale też przez wektory takie jak podeszwy butów, opony samochodów czy sprzęt rolniczy. Dlatego w strefach objętych restrykcjami mogą obowiązywać zakazy wstępu do lasów, ograniczenia w zbieraniu grzybów, zakazy polowań, a także obowiązek dezynfekcji pojazdów.
Dla osób wracających z Włoch kluczowa jest jedna zasada. Nie należy przewozić produktów z wieprzowiny, w tym wędlin, szynek i kiełbas pochodzących z terenów objętych ograniczeniami, ponieważ wirus zachowuje zakaźność w surowych wyrobach mięsnych przez długie miesiące. Resztki jedzenia wyrzucone w lesie lub na parkingu to jeden z najczęstszych sposobów przenoszenia choroby na duże odległości.
