
Atak w centrum handlowym wywołał panikę w jednej z najbardziej luksusowych dzielnic Tokyo. Według pierwszych informacji mężczyzna miał rozpylić nieznaną substancję w pobliżu bankomatu, po czym uciekł z miejsca zdarzenia. Na miejscu pojawiły się karetki, strażacy i ekipy w specjalnych kombinezonach, a co najmniej kilkadziesiąt osób zgłosiło złe samopoczucie. Policja ustala, czym była substancja i szuka sprawcy.
東京・銀座の商業施設「GINZA SIX」に入る銀行で、催涙スプレーのようなものがまかれ、客らが体調不良を訴えた。
— KynAd.Moss (@kynad130197) May 25, 2026
警視庁によると、少なくとも15人がのどの痛みなどを訴え、このうち1人が病院へ搬送されたという。
現場は一時騒然となり、警視庁がスプレーをまいた人物の行方を追っている。… pic.twitter.com/a8RdYYi6cj
Alarm w centrum handlowym. Dziesiątki osób rannych po rozpyleniu tajemniczej substancji
Do niepokojącego incydentu doszło w poniedziałek w GINZA SIX, luksusowym centrum handlowym położonym w Ginzie, jednej z najbardziej znanych dzielnic handlowych Tokio. Według informacji AFP i japońskich mediów, mężczyzna miał rozpylić substancję w rejonie bankomatu znajdującego się na parterze budynku.
Służby zostały zaalarmowane po tym, jak w okolicy pojawił się silny zapach. Wkrótce potem kilka osób zaczęło skarżyć się na ból gardła, pieczenie i ogólne złe samopoczucie. Na miejsce natychmiast wezwano straż pożarną oraz ratowników medycznych.
Ulica przed centrum handlowym została zablokowana, a okolica objęta działaniami służb.
Świadkowie mówili o pieczeniu i drętwieniu gardła
Jedna z kobiet przebywających w centrum handlowym opowiedziała japońskiej stacji NHK, że poczuła pieczenie i ból gardła, gdy zbliżyła się do strefy bankomatu. 70-letnia klientka relacjonowała, że kiedy dotarła na miejsce, w budynku panowało już zamieszanie.
Początkowo kobieta miała sądzić, że mogło dojść do niewielkiego pożaru. Dopiero po wejściu w okolice bankomatu poczuła, że gardło zaczyna ją piec i drętwieć.
Ekipy w kombinezonach sprawdzały ludzi w galerii
Po zdarzeniu teren przed centrum handlowym został odgrodzony, a na miejsce skierowano kilka pojazdów straży pożarnej. GINZA SIX znajduje się w rejonie często odwiedzanym zarówno przez turystów, jak i mieszkańców robiących zakupy, dlatego akcja służb szybko przyciągnęła uwagę przechodniów.
Przeczytaj także: Atak w Modenie. Polka i niemiecka turystka walczą o życie. „Jedna straciła obie nogi”
Reporter AFP obecny na miejscu widział dwie osoby transportowane na noszach do karetki. Strażacy i członkowie ekip ratunkowych, ubrani w kombinezony ochronne, wyprowadzali ludzi z budynku i kierowali ich do specjalnych pojazdów, gdzie przeprowadzano kontrole.
Mimo zablokowania ulicy przed galerią budynek nie został całkowicie zamknięty. Według relacji AFP część osób nadal wchodziła i wychodziła bocznymi wejściami.
Policja ustala, czym była substancja
Japońskie służby próbują teraz ustalić, jaka dokładnie substancja została rozpylona i kim był mężczyzna, który miał brać udział w incydencie. Na razie nie ma oficjalnego potwierdzenia, czym był środek, który wywołał reakcję u osób przebywających w pobliżu bankomatu.
Policja analizuje nagrania z monitoringu oraz zeznania świadków. Śledczy chcą odtworzyć przebieg zdarzenia i ustalić, czy było to celowe działanie oraz w jaki sposób sprawca opuścił miejsce zdarzenia.
Według dostępnych informacji poszkodowanych zostało kilkadziesiąt osób, które skarżyły się głównie na podrażnienie gardła, pieczenie i złe samopoczucie. Sprawa wywołała duże poruszenie, ponieważ doszło do niej w jednym z najbardziej prestiżowych miejsc handlowych w Tokio.
