Przejdź do treści

Autostradą przez zamarznięte morze. Estonia otwiera lodową trasę dla kierowców

Tagi:
11/02/2026 14:11 - AKTUALIZACJA 15/02/2026 12:55
Estonia otwiera lodową autostradę Foto: samochód jadący po śniegu

Estonia otwiera lodową autostradę. Czy można pojechać samochodem po Bałtyku? Choć brzmi to jak zimowa legenda, w Estonii to rzeczywistość. Wraz z nadejściem silnych mrozów władze kraju uruchomiły pierwszą w tym roku oficjalną drogę lodową, łączącą dwie duże wyspy. To niezwykłe rozwiązanie nie tylko ułatwia życie mieszkańcom, ale też przyciąga uwagę turystów i miłośników motoryzacyjnych ciekawostek.

Estonia otwiera lodową autostradę Foto: ludzie chodzący po  zamarzniętym akwenie

Estonia otwiera lodową autostradę

Nowo otwarta trasa prowadzi pomiędzy wyspami Hiiumaą i Saaremaa – największymi wyspami Estonii. Na co dzień mieszkańcy są uzależnieni od transportu promowego, ponieważ region ten nie posiada mostowego połączenia ze stałym lądem ani między wyspami. Zimą jednak warunki na morzu potrafią sparaliżować żeglugę. Gdy akwen zamarza, promy zostają wstrzymane. Wtedy właśnie pojawia się alternatywa znana Estończykom od pokoleń – droga wytyczona bezpośrednio po lodzie. Tegoroczna trasa ma około 17 kilometrów długości i została przygotowana przez służby państwowe, które wcześniej dokładnie zbadały grubość oraz stabilność pokrywy lodowej.

Lód jako część historii

Choć dziś lodowe drogi budzą sensację, ich wykorzystanie madługą tradycję.Zamarznięty Bałtyk wielokrotnie służył jako naturalny szlak komunikacyjny, a nawet… pole bitwy. W 1270 roku w pobliżu wyspy Muhu doszło do historycznej bitwy pod Karuse, rozegranej właśnie na skutej lodem tafli morza. To pokazuje, że zimą Bałtyk bywał nie tylko przeszkodą, lecz także mostem łączącym regiony.
Przeczytaj też: Dlaczego na niektórych torach bije się rekordy świata? Sekret „najszybszego lodu” panczenistów

Surowe zasady bezpieczeństwa

Współczesna przeprawa wymaga jednak bezwzględnego przestrzegania przepisów. Kierowcy mogą poruszać się tylko z określoną prędkością: do 25 km/h albo między 40 a 70 km/h. Zakaz jazdy w przedziale 25–40 km/h nie jest przypadkowy — taka prędkość może wywołać falę rezonansową osłabiającą strukturę lodu. Ruch dopuszczony jest wyłącznie w dzień — od 8:30 do 17:00, przy czym ostatni wjazd możliwy jest o 16:30. Nietypowe są też inne wymogi: kierowcy i pasażerowie muszą mieć odpięte pasy, a drzwi pojazdu powinny pozostać odblokowane. W razie załamania lodu ma to umożliwić błyskawiczną ewakuację.
Przeczytaj też: Ile pensji kosztuje nowe auto? Różnice między zawodami są ogromne

Nie każda lodowa trasa jest bezpieczna

Estońskie władze stanowczo ostrzegają przed korzystaniem z nieoficjalnych przepraw. Choć miejscami lód osiąga grubość nawet 20–25 cm, brak nadzoru i badań technicznych czyni takie przejazdy skrajnie ryzykownymi. Ministerstwo infrastruktury zapowiedziało, że tej zimy nie planuje otwierania kolejnych lodowych dróg – pisze estoński portal news.err.ee. Oznacza to, że mieszkańcy i turyści powinni korzystać wyłącznie z zatwierdzonej trasy. Jedno jest pewne — przejażdżka samochodem po Bałtyku to doświadczenie jedyne w swoim rodzaju. Jednak w tym przypadku przygoda zawsze musi iść w parze z rozsądkiem