
Berlin szykuje szpitale na najgorsze. Ujawniono poufny plan dla stolicy – Berlin przygotowuje swoje szpitale na scenariusz, który jeszcze niedawno wydawał się niewyobrażalny. Poufny dokument, opisany przez „Berliner Morgenpost”, pokazuje kroki, jakie mają podjąć placówki medyczne, personel i władze miasta. Działać będą, jeśli w 2029 roku doszłoby do ataku na wschodnią flankę NATO. Plan opisuje, jak miałby funkcjonować system ochrony zdrowia, gdyby Berlin znalazł się w bezpośrednim zagrożeniu.

Berlin szykuje szpitale na najgorsze
W dokumencie rozpisano kilka poziomów eskalacji – od niewielkiego wzrostu liczby pacjentów, aż po walki na ulicach miasta i ewakuację stolicy. Założenia militarne przewidują nawet 1 000 rannych żołnierzy dziennie, z czego około 10 procent miałoby trafiać do berlińskich placówek. Jak podają niemieckie media wyznaczono punkty przyjęć na dworcu Hauptbahnhof, Südkreuz oraz lotnisku BER. Stamtąd ranni mieliby być transportowani karetkami i specjalnie dostosowanymi autobusami BVG. Najcięższe przypadki trafiłyby do Charité i berlińskiego szpitala urazowego.
Na 60 tys. pracowników berlińskich szpitali czekają intensywne szkolenia z udzielania pomocy w przypadku obrażeń typowych dla ostrzału i wybuchów – podaje „Morgenpost”. Największym wyzwaniem może być jednak brak personelu. Wielu medyków pełni funkcje w organizacjach pomocowych lub jest rezerwistami Bundeswehry. Aby uzupełnić braki, rozważane jest przeszkolenie nawet 40 tys. osób z administracji i wolontariatu do roli pomocników pielęgniarskich. Przeczytaj także: Dramatyczna sytuacja szpitali w Niemczech. Stoją w obliczu katastrofy
Konsekwencje dla zwykłych pacjentów
Plan przewiduje też poważne konsekwencje dla zwykłych pacjentów. Chorzy przewlekle mieliby być przenoszeni do mniejszych placówek lub do Brandenburgii. Wciąż nie ustalono, według jakich kryteriów lekarze mieliby podejmować decyzje o leczeniu w przypadku przeciążenia systemu. Nie jest jasne, czy pierwszeństwo dostawaliby żołnierze czy cywile.
Nie wszyscy w berlińskich szpitalach popierają przygotowania. Według portalu t-online.de Josephine Thyrêt, przewodnicząca rady zakładowej Vivantes i współszefowa BSW w landzie, skrytykowała brak jasnych informacji. Jak podkreśla, pracownicy zmagają się już z negocjacjami płacowymi i wewnętrznymi problemami. Teraz dochodzą „przygotowania do wojny wszystkimi możliwymi środkami”. Domaga się pełnej przejrzystości działań prowadzonych w spółce.
