
Wielu kierowców zakłada, że na parkingu można zaparkować niemal wszędzie, zwłaszcza jeśli nie ma wyraźnych linii czy znaków. Praktyka pokazuje jednak, że takie przekonanie bywa błędne i może prowadzić do poważnych konsekwencji finansowych. Niedawny wyrok sądu w Monachium pokazuje, że nawet na pozornie „wolnej” przestrzeni można zaparkować w sposób niezgodny z przepisami. Sprawa ta jest ważnym przypomnieniem, że zasady ruchu drogowego obowiązują również na parkingach.

Parkowanie bez linii. Czy można stanąć gdziekolwiek
Wielu kierowców uważa, że jeśli na parkingu nie ma wyraźnych oznaczeń, można pozostawić samochód w dowolnym miejscu. Tymczasem zgodnie z zasadami StVO czyli niemieckich przepisów ruchu drogowego kierowca zawsze musi zachować ostrożność i nie może utrudniać ruchu innym użytkownikom drogi.
Oznacza to, że nawet bez znaków i linii obowiązuje podstawowa zasada. Parkowanie samochodu nie może powodować zagrożenia, utrudnień ani blokować przejazdu innym pojazdom. W praktyce liczy się nie tylko to, czy miejsce jest oznaczone, lecz także jego funkcja w organizacji ruchu na parkingu.
W wielu parkingach przestrzeń pomiędzy rzędami miejsc postojowych służy jako droga przejazdowa. Jeśli ktoś zaparkuje właśnie tam, może doprowadzić do poważnych utrudnień w ruchu.
Przeczytaj także: Tańsze niż diesel, ale może zrujnować silnik. Kierowcy próbują tankować olej z supermarketu
Wyrok sądu w Monachium. Parking bez oznaczeń nie oznacza dowolności
Sprawa rozpatrywana przez Amtsgericht München dotyczyła kolizji na parkingu przy basenie w Unterschleißheim niedaleko Monachium. Jedna z kierujących zaparkowała samochód na przestrzeni pomiędzy rzędami miejsc postojowych. Była to jednak droga przejazdowa prowadząca przez parking. Podczas manewrowania inna kierująca uderzyła w zaparkowany pojazd. Szkody oszacowano na około 6245 euro. Ubezpieczyciel sprawczyni wypłacił jedynie część odszkodowania, uznając że właścicielka uszkodzonego auta również ponosi część winy.
Sprawa trafiła do sądu. Sędziowie uznali, że osoba wykonująca manewr cofania popełniła poważny błąd i ponosi główną odpowiedzialność za wypadek. Jednocześnie stwierdzono, że zaparkowany samochód stał w miejscu, które było wyraźnie przeznaczone do przejazdu. Według sądu wskazywała na to cała organizacja parkingu. Miejsca postojowe były oddzielone zielonymi pasami i krawężnikami, co jasno sugerowało, że przestrzeń pomiędzy nimi służy jako droga dla pojazdów.
Parkowanie na parkingu a odpowiedzialność za utrudnianie ruchu
Sąd uznał, że zaparkowanie samochodu w przejeździe doprowadziło do poważnych utrudnień. Inni kierowcy musieli cofać nawet kilkadziesiąt metrów, aby wyjechać z parkingu. W efekcie parking, który powinien umożliwiać płynny przejazd, stał się ślepą uliczką. Dlatego sąd orzekł współodpowiedzialność za kolizję w wysokości 20 procent. W praktyce oznaczało to, że właścicielka uszkodzonego auta musiała pokryć z własnej kieszeni około 1250 euro, podaje HNA.
Sędziowie podkreślili również ważną zasadę. W ruchu drogowym wiele zachowań jest powszechnych, ale nie oznacza to, że są zgodne z przepisami. Dotyczy to także sytuacji, gdy kierowcy z powodu braku miejsc parkingowych zajmują przestrzeń przeznaczoną do przejazdu.
