Przejdź do treści

Błyski i eksplozje pod Kolonią. Dzień po podejrzanym ataku kolejny alarm w Niemczech

Tagi:
02/09/2026 16:39 - AKTUALIZACJA 02/09/2026 16:39

Błyski i eksplozje pod Kolonią. Niepokojące wydarzenia w Niemczech nastąpiły w odstępie zaledwie kilkunastu godzin. Po wtorkowym incydencie w Brandenburgii, gdzie przy infrastrukturze związanej z elektrownią Jänschwalde znaleziono urządzenia zapalające i wybuchowe, wieczorem doszło do kolejnego poważnego zdarzenia. Tym razem służby zostały wezwane do ważnej stacji elektroenergetycznej w rejonie Bergheim koło Kolonii. Mieszkańcy usłyszeli eksplozje i zobaczyli nagłe błyski, a wkrótce nad obiektem pojawiły się policyjne śmigłowce i drony.

Błyski i eksplozje pod Kolonią. Kolejny niepokojący incydent w Niemczech

We wtorek wieczorem, 1 września, w rejonie Bergheim w Nadrenii Północnej-Westfalii doszło do zdarzenia w pobliżu stacji elektroenergetycznej należącej do operatora Amprion. Początkowo wszystko mogło wyglądać na awarię techniczną. Sytuacja szybko jednak zaczęła budzić znacznie większe obawy.

Mieszkańcy okolicy mieli zauważyć kilka nagłych błysków w pobliżu instalacji, a następnie usłyszeć odgłosy przypominające eksplozje. Wkrótce w rejonie obiektu pojawiły się służby, w tym śmigłowiec oraz dron policyjny. Policja rozpoczęła szeroko zakrojoną akcję. Teren wokół stacji został zabezpieczony, a funkcjonariusze przystąpili do poszukiwania śladów i przedmiotów, które mogły mieć związek ze zdarzeniem.

Najpierw podejrzewano awarię, później pojawił się inny scenariusz

Jedną z pierwszych hipotez była możliwość przypadkowego kontaktu drona serwisowego z linią wysokiego napięcia. Z czasem śledczy zaczęli jednak brać pod uwagę znacznie poważniejszy scenariusz. Policja mówi o podejrzeniu celowego działania. Niemiecki minister spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii Herbert Reul poinformował później o wstępnym podejrzeniu sabotażu o charakterze wymierzonym w państwo.

Śledczy analizują obecnie kilka możliwych kierunków. Pod uwagę brane jest zarówno działanie inspirowane lub kierowane przez państwo obce, jak i motywacja skrajnie lewicowa. Na tym etapie żadna z tych wersji nie została jednak potwierdzona.

Co wydarzyło się przy stacji Amprion?

Według operatora Amprion w rejonie stacji Rommerskirchen doszło we wtorek wieczorem do incydentu, który wpłynął na działanie linii zasilających elektrownie. W następstwie zdarzenia wystąpiły awarie urządzeń należących do RWE Power.

Firma podkreśla jednocześnie, że ogólne dostawy energii elektrycznej nie zostały zagrożone, a stabilność systemu elektroenergetycznego przez cały czas była zachowana. Przyczyna zdarzenia jest przedmiotem prowadzonego przez policję postępowania. Amprion ocenia, że z dużym prawdopodobieństwem mogło dojść do ingerencji z zewnątrz.

To właśnie ten element sprawy jest obecnie szczególnie istotny. Nie chodzi bowiem o zwykłą awarię pojedynczego urządzenia, ale o zdarzenie w miejscu mającym znaczenie dla funkcjonowania systemu energetycznego.

Policja zabezpieczyła także pobliskie pole

Akcja służb w Bergheim trwała przez noc. Policjanci zabezpieczyli nie tylko teren samej instalacji, ale również znajdujące się obok pole kukurydzy. W okolicy pojawiły się kolejne pojazdy policji, a nad obiektem prowadzono działania z wykorzystaniem drona. Śledczy czekali na lepsze warunki i światło dzienne, aby dokładniej przeprowadzić oględziny i zabezpieczyć ewentualne ślady.

To właśnie poszukiwanie potencjalnych narzędzi użytych do ataku może pomóc odpowiedzieć na jedno z najważniejszych pytań: czy rzeczywiście wykorzystano drona, czy też przyczyna zdarzenia była inna?

Zaledwie dzień wcześniej doszło do podobnego zdarzenia

Wydarzenia w Bergheim są szczególnie niepokojące, ponieważ nastąpiły krótko po poważnym incydencie w Brandenburgii. We wtorek rano służby zostały wezwane do stacji elektroenergetycznej w Turnow-Preilack, niedaleko elektrowni Jänschwalde. W pobliżu infrastruktury energetycznej znaleziono kilka tak zwanych niekonwencjonalnych urządzeń zapalających i wybuchowych. Co najmniej część z nich doprowadziła do detonacji, a w wyniku zdarzenia doszło do zakłócenia pracy infrastruktury.

Brandenburskie władze określiły zdarzenie jako próbę sabotażu infrastruktury energetycznej. Jednocześnie nie doszło do poważnego zakłócenia dostaw prądu dla mieszkańców.

Incydent przy Jänschwalde miał konsekwencje dla elektrowni

Stacja w Turnow-Preilack ma szczególne znaczenie, ponieważ przez nią energia wytwarzana w elektrowni Jänschwalde trafia do sieci przesyłowej. Operator elektrowni Leag poinformował, że po zdarzeniu technicznie wyłączony został blok B. Sprawdzany jest związek między uszkodzeniami infrastruktury a awarią bloku. Operator sieci 50Hertz przekazał natomiast, że sytuacja została opanowana i stabilność dostaw energii została zachowana.

Czy oba zdarzenia są ze sobą powiązane?

To jedno z najważniejszych pytań, na które niemieckie służby próbują obecnie odpowiedzieć. W ciągu około doby doszło bowiem do dwóch poważnych incydentów dotyczących infrastruktury elektroenergetycznej — najpierw w Brandenburgii, a następnie w Nadrenii Północnej-Westfalii.

Policja bada możliwość związku między tymi zdarzeniami, ale na razie nie ma potwierdzenia, że za oba incydenty odpowiadają te same osoby. Funkcjonariusze podkreślają, że jest jeszcze zbyt wcześnie na wyciąganie takich wniosków. Przeczytaj także: Atak na jedną z największych elektrowni w Niemczech. Doszło do eksplozji

Niemcy coraz poważniej mówią o zagrożeniu dla infrastruktury

Oba przypadki zwracają uwagę na szczególną rolę stacji elektroenergetycznych. To właśnie w takich obiektach energia jest przekazywana pomiędzy różnymi poziomami napięcia, a następnie kierowana dalej do sieci. Niemiecka sieć przesyłowa obejmuje tysiące kilometrów linii oraz setki kluczowych obiektów. Ich uszkodzenie może mieć konsekwencje znacznie wykraczające poza najbliższą okolicę.

Na razie jednak najważniejsza informacja dla mieszkańców jest uspokajająca: w przypadku zdarzenia w Bergheim nie doszło do przerwania ogólnokrajowych dostaw energii elektrycznej. Amprion zapewnia, że stabilność systemu była zachowana.

Śledczy szukają odpowiedzi

Teren wokół stacji pozostaje przedmiotem działań policji – podaje Bild. Funkcjonariusze próbują ustalić, co dokładnie doprowadziło do zwarcia, czy ktoś celowo ingerował w infrastrukturę oraz czy w pobliżu znajdowały się urządzenia mogące potwierdzić hipotezę o wykorzystaniu drona. Szczególne znaczenie będzie miało zabezpieczenie śladów oraz analiza materiałów zebranych w pobliżu stacji.

Jedno jest już jasne: wtorkowy incydent w Bergheim nie jest traktowany przez niemieckie służby jako zwykła awaria techniczna. W połączeniu z wydarzeniami z Brandenburgii sprawa nabiera znacznie poważniejszego wymiaru i może stać się jednym z najważniejszych wątków dotyczących bezpieczeństwa niemieckiej infrastruktury krytycznej w ostatnich dniach.