
Chiński producent samochodów elektrycznych BYD coraz mocniej zaznacza swoją obecność na europejskim rynku. Firma nie chce już być postrzegana wyłącznie jako azjatycki konkurent, ale jako pełnoprawny europejski gracz motoryzacyjny. W Niemczech marka błyskawicznie rozwija sieć sprzedaży, planuje własne stacje ładowania i zwiększa produkcję w Europie. Ambitny plan zakłada stworzenie setek punktów obsługi klientów i walkę o pozycję obok największych marek premium.

BYD przyspiesza ofensywę w Europie. Setki salonów, własne ładowarki i tysiące nowych miejsc pracy
Jeszcze rok temu BYD w Niemczech posiadał zaledwie około 26 lub 27 punktów sprzedaży i serwisu. Obecnie sieć rozrosła się już do około 220 lokalizacji, a firma zapowiada dalszą ekspansję. Celem jest osiągnięcie poziomu 350 salonów BYD i punktów serwisowych do końca roku.
Według szefa BYD Deutschland Larsa Bialkowskiego rozbudowa sieci dealerskiej jest jednym z najważniejszych elementów strategii wejścia na europejski rynek. Producent zauważa, że niemieccy kierowcy nadal przywiązują dużą wagę do łatwego dostępu do salonu i serwisu. Wielu klientów chce mieć możliwość dotarcia do najbliższego dealera w ciągu kilkunastu minut.
Firma przekonuje, że rozbudowana infrastruktura ma pomóc przełamać jedną z największych barier dla chińskich marek samochodowych w Europie, czyli brak lokalnego zaufania i obawy związane z obsługą posprzedażową.
Obecnie BYD ma około 2 procent udziału w niemieckim rynku samochodowym, jednak producent chce systematycznie zwiększać sprzedaż. Strategia marki opiera się nie tylko na samochodach elektrycznych, ale również na większej niezależności technologicznej.
Przeczytaj także: Niemcy. 20 sekund na autostradzie decyduje o mandacie. Kierowcy wciąż popełniają ten sam błąd
BYD buduje własne szybkie ładowarki. Ładowanie auta elektrycznego w kilka minut
Kolejnym elementem europejskiej ofensywy jest rozwój własnej sieci ładowania. BYD stacje ładowania mają powstać w całych Niemczech, a firma zapowiada instalację co najmniej 300 szybkich ładowarek.
Największą uwagę przyciąga technologia Flash Charging, która ma znacząco skrócić czas uzupełniania energii. Producent deklaruje, że dzięki nowemu rozwiązaniu możliwe będzie naładowanie baterii od 10 do 97 procent w około dziewięć minut.
Technologia początkowo trafi do modeli premium marki Denza, między innymi sportowego Z9 GT oraz vana D9. W kolejnych miesiącach ma być dostępna również w samochodach sprzedawanych pod logo BYD.
Firma chce, aby korzystanie z samochodu elektrycznego było równie wygodne jak tankowanie tradycyjnego auta. Własna infrastruktura ładowania ma pomóc przekonać kierowców, którzy nadal obawiają się ograniczonego zasięgu i długiego czasu ładowania.
BYD inwestuje w Europie. Fabryka na Węgrzech i tysiące nowych miejsc pracy
Ekspansja chińskiego koncernu nie ogranicza się tylko do sprzedaży samochodów. BYD fabryka na Węgrzech ma rozpocząć produkcję jeszcze w tym roku. Zakład początkowo będzie odpowiadał za montaż modeli Dolphin Surf oraz ATTO 2, a docelowo jego możliwości mają wzrosnąć do około 150 tysięcy samochodów rocznie.
BILD podaje, że producent prowadzi również rozmowy z europejskimi dostawcami. Według przedstawicieli firmy BYD negocjuje współpracę z około 600 lokalnymi przedsiębiorstwami, aby stworzyć własny łańcuch dostaw na Starym Kontynencie.
Chiński koncern szacuje, że sama inwestycja na Węgrzech może przyczynić się do powstania nawet 10 tysięcy miejsc pracy w Europie. Firma na razie nie planuje budowy fabryki w Niemczech, skupiając się na rozwijaniu zakładu w Europie Środkowej.
