
Wyłączenie ogrzewania na noc. Zimą temat ogrzewania wraca niemal codziennie – szczególnie wieczorem, gdy przed snem wielu z nas sięga po głowicę kaloryfera. Jedni przekręcają ją do minimum, inni wyłączają ogrzewanie całkowicie, licząc na niższe rachunki. W sieci nie brakuje porad, które wzajemnie się wykluczają, a producenci i eksperci często mówią różnym głosem. Czy nocne wyłączanie ogrzewania rzeczywiście się opłaca? A może przynosi więcej szkód niż korzyści?

Wyłączenie ogrzewania na noc. Czy to ma sens?
Tak zwane nocne obniżanie temperatury opiera się na założeniu, że w nocy wystarcza niższa temperatura w pomieszczeniach, ponieważ domownicy śpią. Wiele nowoczesnych systemów grzewczych posiada funkcję automatycznej redukcji temperatury nocą, która ogranicza moc ogrzewania w określonych godzinach. Skuteczność tego rozwiązania jest jednak przedmiotem sporów. Eksperci nie są zgodni co do tego, czy nocne obniżanie temperatury faktycznie prowadzi do zauważalnych oszczędności na rachunkach za ogrzewanie.
Decydują te trzy czynniki
Według portalu porównującego ceny energii Verivox, efektywność nocnego obniżania temperatury zależy od kilku czynników:
- Izolacja budynku: W dobrze ocieplonych domach nocne obniżanie temperatury często nie jest opłacalne, ponieważ budynki te tracą w nocy bardzo mało ciepła. W przypadku słabo ocieplonych obiektów, takich jak nieremontowane starsze budynki, obniżenie temperatury w nocy może być natomiast korzystne.
- System ogrzewania: Rodzaj ogrzewania odgrywa istotną rolę. Systemy ogrzewania olejowego i gazowego z grzejnikami ściennymi potrzebują stosunkowo dużo energii, aby szybko ponownie podnieść temperaturę w pomieszczeniach. Systemy niskotemperaturowe, takie jak ogrzewanie podłogowe, nagrzewają się wolniej, ale zużywają mniej energii.
- Temperatura zewnętrzna: W łagodne zimy efekty nocnego obniżania temperatury są mniej widoczne, ponieważ pomieszczenia wychładzają się w mniejszym stopniu.
Ważnym aspektem, o którym powinni pamiętać domownicy, jest to, że temperatura w pomieszczeniach nocą nie powinna spadać poniżej 16 stopni Celsjusza. W przeciwnym razie wzrasta ryzyko zawilgocenia oraz powstawania pleśni, podaje Ruhr24.
Eksperci radzą, jak lepiej oszczędzić
Zamiast całkowicie wyłączać ogrzewanie, eksperci z branży grzewczej zalecają umiarkowane obniżenie temperatury o dwa do trzech stopni. Takie działanie może obniżyć koszty ogrzewania nawet o 10 procent. W przypadku ogrzewania gazowego oznacza to oszczędność około jednego metra sześciennego gazu na noc. Dodatkowo niewielki element znajdujący się w zaworze grzejnika pełni funkcję pomagającą w ograniczaniu kosztów.
Domownicy mogą samodzielnie sprawdzić, czy nocne obniżanie temperatury jest dla nich opłacalne. W dzień, gdy temperatura na zewnątrz oscyluje wokół zera, wieczorem należy wyłączyć ogrzewanie i zmierzyć temperaturę w pomieszczeniu. Następnego ranka trzeba dokonać ponownego pomiaru i określić różnicę. Jeżeli wynosi ona co najmniej trzy stopnie Celsjusza, nocne obniżanie temperatury może się opłacać. Przeczytaj także: Nadchodzi koniec sezonu grzewczego. Kiedy i jak prawidłowo wyłączyć ogrzewanie?
Dlaczego nie należy całkowicie wyłączać ogrzewania w nocy?
Całkowite wyłączanie ogrzewania w nocy nie jest zalecane. Zwiększa to nie tylko ryzyko powstawania pleśni, ale także powoduje, że rano potrzeba więcej energii, aby ponownie nagrzać mieszkanie. Dla efektywnego i oszczędnego ogrzewania zimą zaleca się utrzymywanie ogrzewania na niskim, stałym poziomie i unikanie jego całkowitego wyłączania. W pomieszczeniach mieszkalnych temperatura powinna wynosić od 18 do 22 stopni Celsjusza, natomiast w sypialni może być nieco niższa.
