
Znana sieć hoteli złożyła wniosek dotyczący niewypłacalności, co może mieć poważne konsekwencje dla branży turystycznej i tysięcy klientów. Problemy finansowe obejmują 125 obiektów działających w Niemczech i Austrii. Pojawiają się pytania o dalsze funkcjonowanie hoteli oraz los już dokonanych rezerwacji. Firma zapewnia jednak, że działalność ma być kontynuowana.

Znana sieć hoteli złożyła wniosek dotyczący niewypłacalności
Około 140 spółek należących do Revo Hospitality Group złożyło w sądzie rejonowym w Berlinie wniosek dotyczący niewypłacalności. Problemy dotyczą hoteli działających w Niemczech i Austrii. Jak podaje REVO Hospitality Group w przesłanym do redakcji Polski Obserwator e-mailu, sytuacja ta nie dotyczy hoteli w Polsce, które funkcjonują normalnie i realizują cele biznesowe. Dobra wiadomość jest też taka, że około 5500 pracowników zachowa pracę, a działalność około 125 hoteli będzie prowadzona bez przerw.
Wśród obiektów objętych postępowaniem znajdują się m.in. Hyperion Hotel w Lipsku, Pullman Hotel Berlin Schweizerhof oraz Ibis Styles Kiel. W przypadku wszystkich tych hoteli zapewniono, że obsługa gości odbywa się normalnie, a rezerwacje pozostają ważne.
Co stoi za problemami finansowymi?
Revo Hospitality Group zarządza łącznie około 250 hotelami – zarówno pod własnymi markami, jak i jako franczyzobiorca. Obiekty grupy znajdują się w 12 krajach Europy i 135 miastach. W jej portfolio są znane marki, takie jak Hilton, Accor, Wyndham czy Marriott.
Przeczytaj także: Europejski gigant hotelowy zamyka pierwsze hotele po ogłoszeniu upadłości. Co z rezerwacjami?
Jak podaje BILD, w oficjalnym komunikacie firma wskazała, że do trudnej sytuacji doprowadziła ogólna sytuacja gospodarcza. Szczególnie dotkliwe okazały się:
- rosnące koszty wynagrodzeń i podwyżki płacy minimalnej,
- wyższe wydatki na czynsze, energię i żywność,
- a także zbyt szybka ekspansja w poprzednich latach, która doprowadziła do powstania podwójnych struktur i problemów integracyjnych.
Przeczytaj również: Duża niemiecka sieć piekarni ogłosiła upadłość. 400 pracowników może stracić pracę
Restrukturyzacja ma zakończyć się latem
Mimo trudnej sytuacji zarząd spółki pozostaje optymistyczny. Mecenas dr Gordon Geiser, który został powołany do kierowania procesem restrukturyzacji, poinformował, że postępowania prowadzone w trybie samodzielnego zarządzania dają realną szansę na szybką naprawę sytuacji i długoterminowe utrzymanie działalności.
– Naszym celem jest jak najszybsza stabilizacja działalności i wdrożenie pierwszych działań naprawczych we współpracy z kluczowymi partnerami – podkreślił Geiser. Wraz z nim funkcję dyrektora zarządzającego objął dr Benedikt de Bruyn, który będzie współodpowiedzialny za przebieg restrukturyzacji.
