
W niemieckich uprawach kukurydzy coraz częściej pojawia się nietypowy grzyb, który wywołuje spore zamieszanie. Dla rolników oznacza straty i problemy z uprawami, ale dla smakoszy jest prawdziwym rarytasem. Niemieckie Maisbeulenbrand, to po polsku głownia kukurydzy. Ten charakterystyczny grzyb tworzy na roślinach duże, nieestetyczne narośla. Smakosze widzą w nim prawdziwy rarytas. W Meksyku od lat uchodzi za przysmak i nazywany jest „meksykańską truflą”.

Meksykańska trufla rośnie w Niemczech. Susza sprzyja grzybowi
Chodzi o Ustilago maydis, czyli grzyb wywołujący chorobę kukurydzy nazywaną głownią kukurydzy. Zamiast zdrowych, złocistych ziaren na roślinie pojawiają się charakterystyczne szare lub ciemne narośla. Mogą przypominać nieestetyczne guzy i na pierwszy rzut oka trudno uwierzyć, że dla części osób są one kulinarnym przysmakiem.
W ostatnim czasie warunki pogodowe sprzyjają rozwojowi tego grzyba. Wysokie temperatury i susza osłabiają kukurydzę, przez co rośliny stają się bardziej podatne na infekcje. Zarodniki Ustilago maydis mogą przetrwać w glebie przez wiele lat i czekać na odpowiednie warunki do ponownego rozwoju.
Problem jest szczególnie widoczny w regionach, gdzie rolnictwo zmaga się z niedoborem wody. Niemieckie służby zajmujące się ochroną roślin informowały o zwiększonym występowaniu choroby. W rejonie Rostocku udział porażonych roślin miał wzrosnąć w 2025 roku z 1,4 do 11,3 procent. Dla rolników nie jest to jednak żadna ciekawostka kulinarna. Głownia kukurydzy może powodować straty w plonach, dlatego obecność grzyba na polach jest zdecydowanie niepożądana.
Przeczytaj także: Nawet 5000 euro kary za podlewanie ogrodu i napełnianie basenu. W Niemczech wprowadzono surowe ograniczenia
Smakosze szukają go na polach. W Meksyku to prawdziwy przysmak
Choć niemieccy rolnicy chcieliby przede wszystkim chronić swoje uprawy, sytuację zupełnie inaczej postrzegają miłośnicy nietypowych produktów. Młode narośla są cenione ze względu na charakterystyczny, lekko słodkawy, aromatyczny i orzechowy smak.

W Meksyku Huitlacoche jest znanym składnikiem kuchni. Grzyb trafia zarówno do prostych ulicznych potraw, jak i do bardziej wyrafinowanych dań w restauracjach. Często podaje się go z cebulą, serem i przyprawami. Jest także wykorzystywany jako nadzienie do quesadillas i innych potraw.
Właśnie dlatego w Europie zyskał przydomek „meksykańskiej trufli”. W Szwajcarii młode narośla są zbierane przez smakoszy i przygotowywane podobnie jak inne cenione grzyby. Importowany, marynowany produkt może kosztować około 40 euro za kilogram.
Rosnące zainteresowanie sprawia, że także w Niemczech pojawiają się osoby poszukujące charakterystycznych narośli na polach kukurydzy. Problem w tym, że dla właścicieli upraw może to oznaczać dodatkowe szkody. Poszukiwacze potrafią odrywać nie tylko porażone części roślin, lecz także uszkadzać zdrową kukurydzę, chodząc po polu.
Nie każda głownia kukurydzy nadaje się do jedzenia
W przypadku Huitlacoche trzeba zachować szczególną ostrożność. Nie każda choroba grzybowa kukurydzy oznacza produkt, który można bezpiecznie wykorzystać w kuchni.
Kukurydzę może atakować również głownia pyląca kukurydzy, która różni się od grzyba wykorzystywanego jako Huitlacoche. Tworzy ona między innymi charakterystyczne skupiska zarodników na kwiatach i kolbach. Nie jest ona uznawana za dopuszczony grzyb jadalny.
Istotna jest również kwestia samego zbierania. Samowolne zrywanie produktów rosnących na cudzym polu może zostać potraktowane jako kradzież cudzych plonów. Właściciel uprawy może również domagać się odszkodowania za wyrządzone szkody, informuje BILD.
Rosnąca popularność egzotycznego grzyba pojawia się w trudnym dla europejskiego rolnictwa momencie. Wysokie temperatury, brak opadów i susza wpływają na kondycję upraw. Międzynarodowa Rada Zbożowa obniżyła ostatnio prognozę zbiorów kukurydzy w Europie o około 4 miliony ton, do 60 milionów ton.
