Przejdź do treści

Ekspert alarmuje: Niemcy są głównym celem Putina. „To już się dzieje”

Tagi:
05/04/2026 11:00
Niemcy głównym celem Putina

Niemcy, a nie państwa bałtyckie, mogą być głównym celem Putina – ostrzega ekspert ds. bezpieczeństwa cytowany przez Bild. Ta teza podważa dotychczasowe scenariusze i zwraca uwagę na rosnącą podatność kluczowego państwa Europy. Erkki Koort, dyrektor Instytutu Bezpieczeństwa Wewnętrznego przy Estońskiej Akademii Nauk o Bezpieczeństwie, przekonuje, że to właśnie Niemcy są dla Moskwy celem bardziej logicznym – i w praktyce łatwiejszym do osiągnięcia niż Estonia, Łotwa czy Litwa.

Niemcy głównym celem Putina

Ekspert:„Niemcy głównym celem Putina”

W wywiadzie Erkki Koort zdecydowanie odrzuca popularną teorię, że Władimir Putin uderzy przede wszystkim we wschodnią flankę NATO. „To prymitywne myślenie” – podkreśla, wskazując, że jeśli ktoś chce osłabić NATO, powinien zaatakować jego strategiczne centrum. A to – jak zaznacza – znajduje się w Niemczech, w takich miastach jak Berlin, Frankfurt czy Hamburg, a nie na obrzeżach Sojuszu.
„Jaki sens mają ataki na obszary przygraniczne, jeśli wcześniej nie zneutralizuje się zaplecza? A to zaplecze jest w Niemczech” – ostrzega ekspert.

Już wcześniej niemiecki minister obrony Boris Pistorius alarmował, że Rosja prowadzi działania hybrydowe, a Niemcy są na celowniku. Podobnie szef kontrwywiadu Sinan Selen wskazywał, że Moskwa traktuje Berlin jako „wroga numer jeden”. Nowy wątek, o którym mówi Koort, jest jeszcze bardziej niepokojący – chodzi już nie tylko o wojnę hybrydową, ale o realny scenariusz, w którym Niemcy głównym celem Putina stają się w kontekście możliwego konfliktu zbrojnego.
Przeczytaj także: Niemcy ostrzegają resztę Europy. Chodzi o plany Putina

Dlaczego Niemcy są celem Putina

Ekspert wskazuje kilka powodów, dla których Niemcy głównym celem Putina to scenariusz coraz bardziej realny. Po pierwsze – ogromny efekt propagandowy. Destabilizacja najsilniejszego państwa Europy byłaby ciosem dla całego NATO.

Po drugie, w Niemczech mieszka około 3,5 miliona osób rosyjskojęzycznych, a w części społeczeństwa widoczne są sympatie prorosyjskie i sceptycyzm wobec własnych zdolności obronnych.

Bezpośredni atak na Estonię natychmiast uruchomiłby artykuł 5 NATO. Tymczasem Niemcy, które nie graniczą z Rosją, dają agresorowi większe pole manewru. Sabotaż, dezinformacja i destabilizacja polityczna mogą sparaliżować państwo bez formalnego wypowiedzenia wojny.

Koort mówi wręcz o istniejącej sieci wpływów: agentach, sympatykach, strukturach w diasporze oraz o siłach politycznych takich jak AfD, które opowiadają się za zbliżeniem z Moskwą. W jego ocenie to rozszerza rosyjskie wpływy w samym sercu niemieckiej demokracji.

„Pieniądze nie walczą na froncie”

Ekspert podważa też skuteczność rosnących wydatków na armię. „Pieniądze nie walczą na froncie. Potrzebna jest wola walki i ludzie” – podkreśla. Jego wnioski są jednoznaczne: sparaliżowanie Niemiec byłoby stosunkowo łatwe, a skutki – katastrofalne dla całego NATO. To właśnie podkreśla również Bild w artykule.

Na zagrożenie zwraca uwagę także Marcus Faber, były szef komisji obrony Bundestagu. Wskazuje on, że niemiecka infrastruktura logistyczna – porty, transport i systemy zaopatrzenia – byłaby jednym z pierwszych celów potencjalnego ataku.