
Czy zwykła pomyłka kadrowej może zamienić się w życiowy przełom? W Chile doszło do niecodziennego przypadku, o którym rozmawia się na całym świecie. Pracownik jednej z firm otrzymał 330 razy wyższe wynagrodzenie niż zwykle — a sprawa po trzech latach trafiła do sądu. Co zaskakujące, sąd uznał, że nie musi on zwracać pieniędzy. Oto wszystcko, cow iadomo w tej sprawie.

Firma przez przypadek przelała mu miliony
Zamiast standardowych 500 tysięcy peso (około 445 euro), na konto chilijskiego pracownika wpłynęło aż 165 milionów peso, czyli równowartość 147 tysięcy euro. Wszystko przez błąd w dziale kadr koncernu spożywczego Cial, który przypadkowo przelał mężczyźnie 330-krotność jego pensji.
Przeczytaj także: Zmiany w bankach od 9 października wpłyną na każdego z nas
Początkowo firma poprosiła pracownika o zwrot pieniędzy, a ten zgodził się i nawet umówił się z przełożonymi na wspólną wizytę w banku. Jednak do spotkania nigdy nie doszło — zamiast tego mężczyzna złożył wypowiedzenie i zniknął.
Sąd zaskoczył wszystkich: pracownik może zatrzymać pieniądze
Po trzech latach procesu Sąd Gwarancyjny w Santiago wydał zaskakujące orzeczenie: pracownik nie popełnił przestępstwa. Według sądu nie można było udowodnić mu złej woli ani zamiaru przywłaszczenia pieniędzy, podaje hna.de.
W efekcie mężczyzna nie musi oddawać wypłaconych środków. Decyzja sądu wywołała burzliwą debatę w Chile i na świecie. Firma Cial zapowiedziała jednak, że złoży apelację, uznając wyrok za „niebezpieczny precedens”.
Czy w Niemczech lub Polsce można zatrzymać błędny przelew?
W Niemczech i Polsce podobna sytuacja skończyłaby się inaczej. Zgodnie z art. 812 Kodeksu cywilnego (BGB w Niemczech, art. 405–410 KC w Polsce), każdy, kto otrzymał świadczenie bez podstawy prawnej, musi je zwrócić.
Istnieje jednak wyjątek znany jako „dobrowierne zużycie” lub „zasada zubożenia”. Jeśli ktoś nie wiedział o błędzie i wydał pieniądze na codzienne potrzeby (np. czynsz czy jedzenie), może powołać się na art. 818 ust. 3 BGB, który dopuszcza brak obowiązku zwrotu w przypadku braku korzyści majątkowej.
W praktyce oznacza to, że nie każdy przypadek nadpłaty kończy się zwrotem pieniędzy — wszystko zależy od okoliczności i dobrej wiary.
