
Tytuł Światowego Dziedzictwa UNESCO od dekad jest symbolem prestiżu i ochrony wartości kulturowych. Dziś wyróżnienie to budzi kontrowersje. Mieszkańcy niewielkiej górskej wioski Vlkolínec w Słowacji mówią wprost, że chcą się go pozbyć. Powód? Masowa turystyka, restrykcyjne przepisy i życie zamienione w atrakcję turystyczną. To historia miejsca, które miało zostać uratowane, a stopniowo traci swoją duszę.

Górska wioska chce pozbyć się tytułu UNESCO
Położone w Karpatach Vlkolínec to jedno z najbardziej malowniczych miejsc w Słowacji. Zespół 45 kolorowych drewnianych domów zachował swój pierwotny układ i tradycyjną architekturę. Właśnie dlatego w 1993 roku miejscowość trafiła na listę UNESCO jako wyjątkowy przykład środkowoeuropejskiej wsi.
Wieś po raz pierwszy wspomniano w dokumentach w 1376 roku. Przez stulecia była normalnie funkcjonującą osadą, z rolnictwem, hodowlą i życiem sąsiedzkim. Jednak wraz z prestiżowym wpisem pojawiły się też surowe regulacje. Każda ingerencja w budynek wymaga zgody. Nie wolno zmieniać przeznaczenia domów ani sposobu użytkowania ziemi. Ochrona dziedzictwa zaczęła wypierać codzienne życie.
Przeczytaj także: Wyspy Kanaryjskie znalazły się na „No List” w 2026 roku: Co to oznacza dla turystów?
Turyści zaglądający do okien
Dziś Vlkolínec odwiedza około 100 tysięcy turystów rocznie. Dla 14 stałych mieszkańców to liczba przytłaczająca. Turyści spacerują po prywatnych posesjach, zaglądają do okien kuchni, robią zdjęcia domów, mimo zakazów i tablic informacyjnych. Mieszkańcy skarżą się, że są traktowani jak element wystawy. Według relacji dla słowackiego dziennika Denník N, odwiedzający zachowują się tak, jakby wieś była otwartym muzeum, a nie czyimś domem. W efekcie pojawia się frustracja, poczucie bezradności i utrata prywatności.
Anton Sabucha, jeden z mieszkańców, przyznał, że gdyby Vlkolínec straciło status UNESCO, życie byłoby łatwiejsze i bardziej normalne. Jego słowa dobrze oddają nastroje lokalnej społeczności.
Zakazy, które niszczą lokalną społeczność
Największym problemem są restrykcje. Mieszkańcy nie mogą prowadzić hodowli zwierząt, nie wolno im uprawiać pól w tradycyjny sposób, a nawet drobne naprawy wymagają długiej procedury administracyjnej. To sprawia, że utrzymanie domów staje się kosztowne i czasochłonne.
Vlkolínec przestało być żywą wsią. Obecnie mieszkają tam tylko cztery rodziny. Trzy dekady temu było ich niemal dwa razy więcej. Część budynków zmieniła się w domy letniskowe, używane sporadycznie. Według ekspertów UNESCO pierwotnie chroniło nie tylko architekturę, ale też funkcjonującą osadę. Dziś ten warunek praktycznie nie istnieje.
Czy wykreślenie z listy UNESCO jest w ogóle możliwe?
Usunięcie z listy światowego dziedzictwa UNESCO jest skrajnie trudne. Wymaga zgody samej organizacji oraz rządu danego kraju. Taki precedens mógłby podważyć sens ochrony innych obiektów, dlatego zarówno UNESCO, jak i słowackie władze podchodzą do tematu bardzo ostrożnie.
Problem Vlkolínec nie jest odosobniony. Podobne napięcia widać w Dolomitach w Południowym Tyrolu czy w innych regionach Europy zmagających się z nadmierną turystyką. Coraz częściej pojawia się pytanie, czy ochrona dziedzictwa nie odbywa się kosztem ludzi, którzy mają w nim żyć.
