Przejdź do treści

Goście nagminnie popełniają ten błąd. Restauracje zaczynają nakładać surowe kary

24/06/2025 17:21 - AKTUALIZACJA 24/06/2025 17:21

Restauracje będą teraz karać gości: W dobie rosnących kosztów prowadzenia działalności, restauracje zmuszone są do podejmowania coraz bardziej stanowczych kroków wobec nieodpowiedzialnych zachowań klientów. W niektórych lokalach w Europie zaczęto stosować kontrowersyjne rozwiązanie, które budzi zarówno zrozumienie, jak i sprzeciw. Wszystko zaczęło się od jednego, na pozór błahego nawyku gości. Dalsza część artykułu poniżej

Restauracje będą teraz karać gości– „Inaczej się już nie da”

Dla wielu klientów jest to codzienna, zupełnie naturalna sytuacja – coś, nad czym się nie zastanawiają. Jednak dla restauratorów może to oznaczać poważne straty finansowe i dodatkową pracę. Właśnie dlatego pierwsze lokale zaczynają nakładać grzywny na swoich gości. Branża gastronomiczna nie ma łatwo już od czasów pandemii. Sytuację dodatkowo pogorszyło przywrócenie stawki VAT z 7 do 19 procent, a także stale rosnące koszty energii, towarów i pracy. Wszystko to wymusiło podwyżki cen w menu. Ale teraz restauracje muszą się mierzyć z kolejnym poważnym problemem: tzw. „no show”, czyli rezerwacjami, których nikt nie odwołuje, gdy goście się nie pojawią.

W odpowiedzi na to zjawisko, coraz więcej lokali wprowadza obowiązkowe opłaty rezerwacyjne. Pobierana kwota jest potem odliczana od rachunku, jeśli klient rzeczywiście przyjdzie. Opinie są podzielone – jedni nie chcą płacić z góry, inni rozumieją trudną sytuację restauratorów. Ale to nie jedyny problem. Przeczytaj także: Rewolucja w płatnościach w Niemczech: Wszystkie sklepy, restauracje i hotele będą musiały się dostosować

Kolejnym powszechnym zjawiskiem są rezerwacje dla większej liczby osób, niż faktycznie przychodzi. Przykład: ktoś rezerwuje stolik dla dziewięciu osób, a zjawia się siedem. W przypadku niewielkich lokali, takich jak francuska restauracja L’îlot w Amboise, posiadająca jedynie 20 miejsc, taka rozbieżność oznacza realną stratę.

Właściciele L’îlot postanowili działać: za każdą osobę różnicy względem zgłoszonej rezerwacji (jeśli nie została wcześniej zgłoszona) doliczają 15 euro kary – niezależnie, czy przyjdzie mniej, czy więcej osób. Jak podaje KA Insider, waściciele tłumaczą, że tylko w ten sposób mogą funkcjonować. Opinie klientów są podzielone – jedni popierają ten ruch, inni zarzucają brak empatii i ostrzegają, że w ten sposób można stracić jeszcze więcej klientów.

A co z większymi wydarzeniami? Straty liczone w tysiącach euro

Jeszcze bardziej ekstremalna sytuacja miała miejsce w Austrii. Tam restauracja miała obsłużyć wesele na 170 osób. Zaliczka została potwierdzona na dwa dni przed wydarzeniem, po czym… została wycofana. Lokal był już przygotowany – zatrudniono dodatkowych pracowników i zakupiono zapasy. Straty właściciela wyniosły aż 4 500 euro.

Nic więc dziwnego, że restauratorzy coraz częściej domagają się finansowych zabezpieczeń od swoich gości. Jak podkreślają – w obecnych realiach gospodarczych inaczej się już po prostu nie da.