Przejdź do treści

Influencer chciał kupić upadłą linię lotniczą. Internauci ruszyli z milionowymi wpłatami

Tagi:
04/05/2026 09:01 - AKTUALIZACJA 03/06/2026 15:19
Influencer chciał kupić upadłą linię lotniczą

Wystarczyło jedno nagranie i kilka zdań wypowiedzianych spokojnym tonem, by internet zapłonął. W momencie, gdy Spirit Airlines ogłosiły zakończenie działalności i rozpoczęcie procesu likwidacji, amerykański influencer Hunter zaproponował coś, co brzmiało jak prowokacja, a w ciągu godzin zamieniło się w finansową lawinę.

Influencer chciał kupić upadłą linię lotniczą

Wideo opublikowane na Instagramie zaczyna się niewinnie. „Miałem genialny pomysł” mówi, po czym rozwija koncepcję wspólnego zakupu upadłej linii przez jego obserwatorów. Mechanika wydaje się prosta. W Stanach Zjednoczonych żyje ponad 250 milionów dorosłych. Gdyby część z nich wpłaciła równowartość taniego biletu, około 25 do 35 euro, można byłoby zebrać środki na przejęcie marki. W jego słowach pobrzmiewa coś więcej niż ironia. „Znacjonalizujmy Spirit Airlines, w rękach ludzi. Jeśli ta linia znika, stwórzmy nową” mówi, zapowiadając uruchomienie konta do zbiórki. To moment, w którym zbiórka przestaje być pomysłem, a zaczyna być ruchem.

Influencer chciał kupić upadłą linię lotniczą. Zebrał miliony w kilka godzin

Reakcja jest natychmiastowa i nieprzewidywalna. Pod nagraniem pojawiają się tysiące komentarzy, od entuzjastycznych deklaracji po konkretne oferty. Jedna z użytkowniczek pisze, że nowa linia musi być w pełni dostępna dla osób z niepełnosprawnościami, bo „społeczność potrzebuje bezpiecznego przewoźnika”. Inny deklaruje wpłatę 100 dolarów, mimo ograniczonych środków, bo wizja wspólnotowej własności przekonuje go bardziej niż tradycyjny model biznesowy. Pojawiają się też propozycje z wyższej półki. Projektant oferuje 100 tysięcy dolarów w zamian za możliwość stworzenia logo, a nawet dziesięciokrotność tej kwoty, jeśli otrzyma dożywotni bilet.

W ciągu kilku godzin na stronie stworzonej przez Huntera pojawiło się ponad 2,3 miliona dolarów. Blisko pięć tysięcy osób zdecydowało się na udział, a licznik rośnie szybciej, niż ktokolwiek przewidywał. Sam inicjator przyznaje, że sytuacja „wymyka się spod kontroli w najlepszy możliwy sposób”. Jednocześnie zaczyna szkicować zasady działania. Każdy uczestnik miałby jeden głos, niezależnie od wysokości wpłaty. Bez dużych inwestorów, bez dominujących udziałowców, bez tradycyjnej hierarchii. Społeczność zamiast zarządu, równość zamiast przewagi kapitału.
Przeczytaj także: „Nadchodzą czarne miesiące dla branży lotniczej”. Szef dużej linii alarmuje

Spirit Airlines znika z rynku. Kryzys paliwowy dobija model tanich lotów

Tło tej historii jest jednak znacznie poważniejsze niż internetowa euforia. Spirit Airlines, znane z ultrataniego modelu podróżowania, nie wytrzymały gwałtownego wzrostu kosztów paliwa. Po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie ceny kerozyny skoczyły do poziomów, które podważyły fundamenty działalności tanich przewoźników. Władze spółki przyznały, że nawet plan restrukturyzacji uzgodniony z udziałowcami nie był w stanie uratować sytuacji. „Nagły i trwały wzrost kosztów paliwa zniszczył każdą perspektywę” podkreślił prezes Dave Davis, podaje hna.de.

Efekt jest bezprecedensowy. Wszystkie loty zostają odwołane, obsługa klienta przestaje działać, a proces zwrotów dopiero się rozpoczyna. Ponad 11 tysięcy pracowników traci miejsce pracy, a marka, obecna na rynku od 1992 roku, znika z dnia na dzień. Do jej uratowania potrzebne byłyby setki milionów dolarów, kwota nieosiągalna dla spółki w obecnych warunkach. Przeczytaj również: Najgorsze linie lotnicze w Europie w 2026 roku. Na liście popularni przewoźnicy