
Klany w Berlinie i sprawa Elif Eralp. Polityczna burza w Niemczech – Stolica Niemiec od lat zmaga się z problemem przestępczości zorganizowanej i działalnością radykalnych środowisk. Teraz w centrum politycznej burzy znalazła się Elif Eralp, kandydatka niemieckiej Lewicy na burmistrza Berlina. Wszystko zaczęło się od ujawnienia poufnych notatek, które przypadkowo trafiły do redakcji gazety „Der Spiegel” podczas autoryzacji wywiadu. Ich treść wywołała falę krytyki i postawiła pod znakiem zapytania polityczną przyszłość kandydatki. Dziennik „BILD” opublikował alarmujący materiał o bezpieczeństwie mieszkańców stolicy.

Klany w Berlinie i sprawa Elif Eralp. Polityczna burza w Niemczech
W Niemczech wybuchł skandal polityczny, który może mieć poważne konsekwencje dla przyszłości Berlina. Elif Eralp, jedna z najważniejszych postaci niemieckiej Lewicy i kandydatka na burmistrza stolicy, przyznała w prywatnych notatkach, że obawia się osób powiązanych ze środowiskami sympatyzującymi z organizacjami terrorystycznymi. Sprawa wyszła na jaw przez przypadek, po ujawnieniu komentarzy do wywiadu udzielonego tygodnikowi „Der Spiegel”.
Jak informują niemieckie media podczas autoryzacji wywiadu biuro Eralp przesłało redakcji dokument zawierający wewnętrzne komentarze, nieprzeznaczone do publikacji.
Niemiecka polityk przyznała w nich, że wraz z mężem obawia się pewnych osób i nie chce narażać swojej rodziny na niebezpieczeństwo. Wspomniała również o wcześniejszych zaleceniach berlińskiego urzędu kryminalnego dotyczących unikania publicznego wymieniania nazwisk osób z niebezpiecznych środowisk.
W centrum kontrowersji znalazł się 69-letni Ibrahim Ibrahim, działacz radykalnego środowiska propalestyńskiego w Berlinie. Według niemieckich mediów sympatyzuje on z Ludowym Frontem Wyzwolenia Palestyny (LFWP), organizacją uznawaną przez Unię Europejską za terrorystyczną.
Jak przypominają media Ibrahim publicznie wychwalał Yahyę Sinwara, jednego z przywódców Hamasu odpowiedzialnych za przygotowanie ataku na Izrael z 7 października 2023 roku. Pojawiał się również na wydarzeniach berlińskiej Lewicy, między innymi podczas wrześniowego wieczoru wyborczego w dzielnicy Neukölln.
„BILD”: Przestępcze klany i ekstremiści stanowią zagrożenie dla Berlina
Niemiecki dziennik „BILD” przedstawia sprawę w szerszym kontekście bezpieczeństwa stolicy. Według przytoczonych przez gazetę szacunków w 2025 roku do berlińskich struktur klanowych zaliczano około 10 tysięcy osób, z czego około 700 podejrzewano o zaangażowanie w działalność przestępczą.
Berliński urząd kryminalny LKA wskazywał na trwałe powiązania niektórych struktur przestępczych ze środowiskami islamistycznymi. Policja zwraca również uwagę na zjawisko tzw. równoległego wymiaru sprawiedliwości, w którym świadkowie przestępstw bywają zastraszani, przekupywani lub zmuszani do milczenia.
„BILD” przypomina także głośne przestępstwa związane z berlińskimi klanami, w tym kradzież stuzłotowej monety o wadze 100 kilogramów z berlińskiego muzeum w 2017 roku. Sprawa była łączona z członkami rodziny Remmo.
Dziennik zwraca ponadto uwagę na rosnącą liczbę incydentów antysemickich. Według organizacji RIAS w 2025 roku odnotowano w Berlinie około 2200 takich zdarzeń, ponad dwukrotnie więcej niż w 2020 roku.
Przeczytaj także: Klan Remmo chciał wykorzystać blackout w Berlinie. Policja przerwała próbę kolejnego skoku
Ostra krytyka kandydatki Lewicy. „Zagrożone jest życie ludzi”
Sprawa wywołała ostrą reakcję Volkera Becka, przewodniczącego Towarzystwa Niemiecko-Izraelskiego. W rozmowie z „BILD” zarzucił on Lewicy, że nie odcina się wystarczająco zdecydowanie od osób sympatyzujących z organizacjami terrorystycznymi.
Beck stwierdził, że „oddanie bezpieczeństwa Berlina w ręce Lewicy może oznaczać zagrożenie dla ludzkiego życia”.
Psycholog Ahmad Mansour, który sam od lat otrzymuje groźby, przyznał, że rozumie osobiste obawy Eralp. Zwrócił jednak uwagę, że osoba ubiegająca się o najwyższe stanowisko w stolicy musi podejmować decyzje na podstawie prawa i interesów mieszkańców, nawet jeśli towarzyszy jej strach.
Krytycznie wypowiedziała się również działaczka na rzecz praw kobiet Seyran Ateş, założycielka liberalnego meczetu w Berlinie. Zwróciła uwagę na sprzeczność między obawami Eralp a postulatami jej partii dotyczącymi ograniczania uprawnień służb bezpieczeństwa. Czytaj dalej poniżej
Skandal może utrudnić utworzenie nowego rządu w Berlinie
Ujawnienie prywatnych obaw Eralp może skomplikować negocjacje koalicyjne prowadzone przez Lewicę, SPD i Zielonych. Die Linke była już wcześniej krytykowana za niewystarczająco zdecydowane stanowisko wobec antysemityzmu.
Były federalny minister zdrowia Karl Lauterbach z SPD wezwał swoją partię do rozważenia rezygnacji z koalicji z Lewicą w Berlinie.
Sama Eralp zapewniła, że bezpieczeństwo mieszkańców Berlina pozostanie jej absolutnym priorytetem i nie pozwoli się zastraszyć. Według doniesień „Politico” zamierza również podjąć kroki prawne przeciwko tygodnikowi „Der Spiegel” za ujawnienie poufnych komentarzy.
