Przejdź do treści

Klan Remmo chciał wykorzystać blackout w Berlinie. Policja przerwała próbę kolejnego skoku

Tagi:
07/01/2026 10:53 - AKTUALIZACJA 07/01/2026 11:48
Klan Remmo chciał wykorzystać blackout w Berlinie do kolejnego skoku

Klan Remmo od lat budzi w Niemczech skojarzenia z najbardziej zuchwałymi kradzieżami ostatnich dekad. To jedna z największych i najbardziej wpływowych arabskich rodzin przestępczych w kraju, licząca – według niemieckich służb – około 1000 członków. Jej nazwa regularnie pojawia się przy sprawach dotyczących kradzieży dzieł sztuki, biżuterii i gotówki wartych setki milionów euro. Jak informuje dziennik Bild gdy południowo-zachodni Berlin pogrążył się w ciemnościach z powodu rozległego blackoutu, osoby powiązane z tym klanem miały spróbować wykorzystać chaos do kolejnego skoku. Tym razem plan się nie powiódł.

Blackout w Berlinie 3 stycznia 2026 roku.

Remmo to klan, któremu przypisuje się jedne z najgłośniejszych przestępstw w najnowszej historii Niemiec. To jego członkowie mieli stać za kradzieżą XVIII-wiecznej biżuterii ze skarbca Zielone Sklepienie w Dreźnie w 2019 roku – łupu o wartości ubezpieczeniowej sięgającej 114 milionów euro, w tym bezcennego Orderu Orła Białego. W 2023 roku zapadły w tej sprawie wieloletnie wyroki więzienia, a część kosztowności odzyskano. Wcześniej klan łączono także z kradzieżą stu kilogramowej złotej monety „Big Maple Leaf” z Muzeum Bodego w Berlinie. Wspominano również napad na bank w 2014 roku, po którym sprawcy wysadzili budynek, by zatrzeć ślady i zniknęli z gotówką wartą miliony euro.

Klan Remmo chciał wykorzystać blackout w Berlinie do kolejnego skoku

Do najnowszego zdarzenia doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek w dzielnicy Nikolassee – jednej z tych, które znalazły się w strefie dotkniętej blackoutem. Policyjny patrol zwrócił uwagę na mężczyznę stojącego przy bankomacie przy Spanische Allee. Gdy na miejscu pojawili się funkcjonariusze, mężczyzna nagle rzucił się do ucieczki. Wskoczył do zaparkowanego samochodu, a pojazd ruszył w stronę autostrady A115. W tym samym czasie inni mężczyźni próbowali oddalić się pieszo.

Po krótkim pościgu policja zatrzymała auto przy wjeździe na trasę. W środku znaleziono torbę z narzędziami do włamań. Sam bankomat nosił wyraźne ślady próby sforsowania. Funkcjonariusze nie mieli wątpliwości, że nie był to przypadkowy incydent. Była to zaplanowana próba wykorzystania awarii prądu, która ograniczyła monitoring, oświetlenie i działanie części infrastruktury.

Wśród zatrzymanych syn szefa klanu

Dziennik Bild podaje, że zatrzymani mężczyźni w wieku od 27 do 34 lat mają należeć do klanu Remmo i są znani niemieckim organom ścigania z wcześniejszych spraw majątkowych i sądowych. Według ustaleń gazety, wśród nich ma znajdować się Firas Remmo, syn przywódcy klanu, który wcześniej zwracał na siebie uwagę mediów demonstracyjnym stylem życia. Kolejni podejrzani to Jusuf Remmo, kojarzony z willą przejętą przez państwo w ramach walki z majątkiem pochodzącym z przestępstw, oraz Yasin Remmo, który bezskutecznie próbował odzyskać rodzinne nieruchomości przed berlińskim sądem. Tożsamość czwartego mężczyzny nie została dotąd ujawniona.
Wszyscy zatrzymani trafili do policyjnego aresztu i zostali przekazani do dalszych czynności. Sprawą zajmuje się berlińska policja kryminalna.

Blackout w Berlinie – powód i czas trwania

Blackout w Berlinie nastąpił wskutek ataku na infrastrukturę energetyczną, do którego doszło w nocy z 2 na 3 styczna br. Jeszcze wczoraj, 6 stycznia, dziesiątki tysięcy gospodarstw domowych oraz tysiące firm w stolicy Niemiec pozostawały bez zasilania. Choć operator sieci zapowiada, że dostawy energii mają zostać ostatecznie przywrócone dziś, skutki blackoutu wciąż są odczuwalne. Wiele sklepów, firm i szkół nadal pozostaje zamkniętych. Mieszkańcy próbują wracać do normalności po kilku dniach chaosu. Czytaj także: Niemcy: Atak na elektrownię i blackout w Berlinie. Sprawcy zostawili list

Działalność szabrowników i włamywacza pogłębiała kryzys w dzielnicach dotkniętych blackoutem

Po wybuchu awarii berlińska policja zwiększyła patrole w dotkniętych dzielnicach — w szczególności wokół supermarketów i punktów handlowych. Powodem było to, że dochodziło do prób włamań i szabrownictwa w rejonach, gdzie monitoring i oświetlenie zostały ograniczone przez brak prądu. Źródła lokalne wspominają o takich interwencjach jako o dodatkowym problemie dla służb kryzysowych. Zdarzały się np. udaremnione próby rabunku w supermarketach i zabezpieczanie terenu.