
Kryzys gospodarczy w Niemczech wciąż się pogłębia. Liderzy niemieckiego biznesu biją na alarm. Coraz więcej przedstawicieli gospodarki ostrzega, że Niemcy tracą konkurencyjność, a bez szybkich reform kraj może stopniowo tracić swoją pozycję w Europie i na świecie. Wskazują na rosnące koszty, biurokracja oraz brak zdecydowanych działań ze strony polityków w Niemcy.

Kryzys gospodarczy w Niemczech wciąż się pogłębia
Deutsche Industrie- und Handelskammer (DIHK) bije na alarm i mówi wprost o groźbie długotrwałego kryzysu gospodarczego. Prezes DIHK, Peter Adrian, używa ostrych słów. Podkreśla, że bez rozwiązania problemów strukturalnych i bez realnych reform, Niemcy nie mają niemal żadnych szans na trwały i silny wzrost gospodarczy. Jeśli obecny kurs się utrzyma, niemiecka gospodarka może stracić międzynarodową konkurencyjność i wypaść z globalnego wyścigu.
Gospodarka Niemiec w stagnacji, a skutki są coraz dotkliwsze
Według Adriana dalsza stagnacja gospodarcza oznacza jedno: utracony dystans do innych państw będzie się tylko powiększał. Firmy boją się inwestować, ograniczają wydatki i – jak mówią ekonomiści – żyją z kapitału, zamiast się rozwijać.
Coraz trudniejsza staje się także sytuacja państwa. Rząd federalny traci finansową elastyczność, a tym samym możliwość manewru przy planowaniu budżetu. Dlatego – jak podkreśla DIHK – wszystkie decyzje polityczne powinny być podporządkowane jednemu celowi: wzrostowi gospodarczemu.
Przeczytaj także: Niemcy odwracają się od Chin. Stawiają na Europę, Polska w czołówce
„Gospodarka w wolnym spadku”
Słowa ostrzeżenia płyną również z przemysłu. Prezes Bundesverband der Deutschen Industrie (BDI), Peter Leibinger, mówi już wprost o niemieckim rynku jako miejscu w wolnym spadku.
Dane są alarmujące. W ciągu jednego roku przemysł stracił 170 tysięcy miejsc pracy, a inwestycje w sprzęt i maszyny spadły do poziomu z 2015 roku. To – jak podkreśla Adrian – oznacza straconą dekadę inwestycji.
Szczególnie niepokojące są także prognozy na przyszłość. Oczekiwania przedsiębiorców są skrajnie pesymistyczne, a Niemcy przestają być atrakcyjnym miejscem do lokowania kapitału, podaje BILD.
Energia, koszty pracy i polityczne spory
Największym problemem pozostają wysokie koszty energii, które uderzają w przemysł ciężki, branżę motoryzacyjną oraz sektor dostawców. Przemysł maszynowy cierpi dodatkowo przez słabe inwestycje, kryzysy międzynarodowe oraz groźbę amerykańskich ceł.
Firmy coraz głośniej wskazują też na wysokie koszty pracy w Niemczech, które obniżają konkurencyjność względem innych krajów. Choć koalicja rządowa zapowiada reformy, wewnętrzne spory polityczne skutecznie je blokują. Zdaniem Adriana brakuje jednoznacznych decyzji i realnych efektów.
Co może uratować niemiecką gospodarkę?
Szef DIHK apeluje o natychmiastowe działania. Postuluje przyspieszenie obniżki podatku dla firm, zaplanowanej obecnie dopiero na 2028 rok, oraz obniżenie podatku od energii elektrycznej do unijnego minimum – dla wszystkich.
Mimo czarnych scenariuszy nie wszystko jest jeszcze stracone. Jeśli rządowi uda się przeprowadzić reformę Bürgergeld, systemów socjalnych oraz osiągnąć realny przełom w ograniczaniu biurokracji, może to – jak mówi Adrian – wywołać wyraźną zmianę nastrojów i dać niemieckiej gospodarce szansę na odbudowę.
