
800 tys. żołnierzy NATO może trafić do Niemiec: NATO przygotowuje szczegółowy plan działania na wypadek ewentualnego ataku Rosji na terytorium sojuszu. Kluczową rolę w tej operacji mają odegrać Niemcy, przez które mogłyby przechodzić ogromne transporty wojskowe. Według założeń przez niemieckie drogi, koleje i porty mogłoby zostać przerzuconych nawet 800 tys. żołnierzy. Bundeswehra i służby logistyczne analizują, jak zabezpieczyć taką operację oraz utrzymać ruch cywilny w kraju. Plan pokazuje, jak ważnym zapleczem dla NATO stałyby się Niemcy w razie poważnego kryzysu bezpieczeństwa w Europie.

800 tys. żołnierzy NATO może trafić do Niemiec
Gdyby służby wywiadowcze NATO wykryły wyraźne sygnały, że Rosja przygotowuje atak na jedno lub kilka państw członkowskich, natychmiast uruchomiony zostałby precyzyjny, wcześniej zaplanowany mechanizm działania. Na wschodnią flankę Sojuszu mogłoby zostać przerzuconych nawet 800 tys. żołnierzy NATO wraz z całym sprzętem. Znaczna część tego ogromnego transportu przebiegałaby przez Niemcy.
Pułkownik Armin Schaus, szef działu współpracy cywilno-wojskowej w Dowództwie Operacyjnym Bundeswehry, wyjaśnił w rozmowie z N-TV, jak miałaby wyglądać tak wielka operacja logistyczna. Podkreślił przy tym, że różniłaby się ona od scenariuszy znanych z czasów zimnej wojny. Wszystko odbywałoby się jeszcze w czasie pokoju — bez ogłaszania stanu napięcia, bez mobilizacji i bez formalnego zatrzymania codziennego życia.
Konwoje wojskowe poruszałyby się drogami, koleją oraz szlakami wodnymi. Zatrzymywałyby się w specjalnych punktach wsparcia logistycznego, tzw. Convoy Support Center, które istnieją już w planach i są wykorzystywane podczas ćwiczeń. Jednocześnie, jak obrazowo tłumaczy Schaus, „mecze piłkarskie będą się odbywać dalej, koncerty będą trwać dalej, normalne życie będzie toczyć się dalej”.
Przeczytaj także: Rosja grozi atakiem w weekend i ostrzega ambasady: „Ewakuujcie się”
Wojskowe konwoje na niemieckich drogach. Nawet 800 tys. żołnierzy może przejść przez Niemcy
Takie podejście nie jest improwizacją. Niemcy działają już w oparciu o dokument strategiczny o nazwie Operationsplan Deutschland, przygotowany po to, aby kraj był zdolny do szybkiej reakcji bez czekania na uruchomienie skomplikowanych procedur prawnych.
Plan nie zmusza sektora cywilnego do współpracy ustawą, lecz opiera się na zawartych wcześniej umowach handlowych z firmami logistycznymi i transportowymi. Prywatne przedsiębiorstwa mają zapewnić wsparcie dla konwojów, a państwo odpowiada za ramy bezpieczeństwa.
Pułkownik Schaus porównuje wojskowy konwój do samochodu z przyczepą kempingową. Taki pojazd jedzie wolniej, częściej się zatrzymuje i potrzebuje paliwa, jedzenia oraz odpoczynku. Różnica polega na tym, że konwój wojskowy nie zatrzymuje się na zwykłej stacji benzynowej, lecz w zorganizowanym i chronionym punkcie wojskowym, zabezpieczonym także przed zagrożeniami hybrydowymi.
Ranni i cywilne szpitale częścią planu obronnego
Scenariusz wojenny nie kończy się na samym przemieszczaniu wojsk. Bundeswehra zaplanowała również działania na wypadek pierwszych starć i dużej liczby rannych. Podczas ćwiczenia Medical Quadriga, przeprowadzonego w marcu, symulowano ewakuację rannych z Litwy do Niemiec, z punktami dystrybucji w Berlinie i Koblencji.
Wojskowe szacunki zakładają, że w razie realnego konfliktu na zachód trzeba byłoby transportować nawet 1000 rannych dziennie. Około jedna trzecia z nich wymagałaby miejsca w szpitalu. Pięć niemieckich szpitali wojskowych nie wystarczyłoby do obsługi takiej liczby pacjentów, zwłaszcza że personel medyczny Bundeswehry byłby potrzebny również bezpośrednio na froncie.
Rozwiązaniem ma być pełne włączenie cywilnego systemu ochrony zdrowia do planu obronnego. Chodzi o wiążące umowy z dużymi klinikami uniwersyteckimi i szpitalami ratunkowymi.
Tak dokładne przygotowania rodzą również niewygodne pytanie o poziom gotowości społeczeństwa. Pułkownik Schaus przyznaje, że informacje o odporności cywilnej istnieją — Federalny Urząd Ochrony Ludności opublikował szczegółowe materiały — ale trzeba ich samodzielnie szukać w internecie.
„Chciałbym, aby te informacje trafiały do każdego gospodarstwa domowego albo były dostępne w supermarketach” — powiedział Schaus, zaznaczając, że taka decyzja nie należy do niego.
Ćwiczenia są kontynuowane, umowy podpisywane, a centra logistyczne przygotowane. Jedyną zmienną, której nie da się wpisać w żaden plan, pozostaje decyzja Kremla.
