
Niedobór fachowców w Europie. W Europie narasta kryzys fachowców budowlanych, a historie takie jak historia 63-letniego murarza pracującego od 14. roku życia – pokazują skalę problemu. Po niemal pięciu dekadach na budowie mężczyzna nie tylko obserwuje zmiany technologiczne, ale też absurdalne wymagania współczesnego rynku pracy. W świecie, w którym młodzi unikają ciężkiej pracy fizycznej, doświadczeni rzemieślnicy stają się gatunkiem niemal wymarłym. Murarz, który przez lata stał się symbolem tej przemiany, opowiada, jak biurokracja i nowoczesne wymogi językowe stawiają murarzy w sytuacji nie do pozazdroszczenia.

Historia 63-letniego murarza obiegła Internet
W rozmowie z hiszpańskim dziennikiem El Español, José María opowiada, że podczas ubiegania się o pracę w urzędzie miasta został odrzucony – powód? Nie znał angielskiego. „Nie wiedziałem, że muszę rozmawiać po angielsku z cegłami” – ironizuje. Jego historia błyskawicznie stała się viralem w Hiszpanii, pokazując przepaść pokoleniową i absurdy nowoczesnej biurokracji.
Problem zaczyna się jednak wcześniej – od braku zainteresowania zawodem wśród młodych. W firmie, w której pracuje José María, prawie wszyscy pracownicy mają ponad 50 lat, a jedynie jeden ma 28. „Pierwsze pytanie młodych dotyczy zarobków. Kiedy słyszą 1 200 euro, mówią, że nie warto” – opowiada. Z danych Fundacji Pracy w Budownictwie wynika, że w Hiszpanii tylko 10% pracowników budowlanych ma mniej niż 30 lat. Podobny problem obserwuje się w Niemczech, gdzie firmy budowlane cierpią na brak wykwalifikowanego personelu. Przeczytaj także: Ten europejski kraj poszukuje 85 000 pracowników. Zarobki wahają się od 3500 do 6500 euro
Niedobór fachowców w Europie. W najbliższych dekadach nie będzie już komu stawiać domów?
W Niemczech niedobór rzemieślników odbija się na cenach. Według Federalnego Urzędu Statystycznego, przychody w sektorze rzemieślniczym wzrosły w pierwszym kwartale 2022 roku o 16%. Średnie stawki godzinowe w budownictwie między 2023 a 2024 rokiem podniosły się z 58 do 61 euro. Wyższe koszty wynikają z rosnących cen materiałów, energii, podatków oraz deficytu pracowników.
Dodatkowo, niemieckie izby rzemieślnicze alarmują, że składki i podatki wynoszą ponad 42% wynagrodzenia brutto, co zmusza firmy do przerzucania kosztów na klientów. Tworzy się błędne koło: fachowcy stają się drożsi, klienci mniej chętni, a młodzi wciąż nie garną się do nauki zawodu. Bez zmiany podejścia Europę czeka poważny kryzys – brak murarzy, stolarzy czy elektryków może sprawić, że w najbliższych dekadach nie będzie już komu stawiać domów.
