Przejdź do treści

Brutalny atak maczetami w Dortmundzie. 13-latkowie zaatakowali właściciela kiosku

Tagi:
02/12/2025 09:41 - AKTUALIZACJA 02/12/2025 09:41
Brutalny atak maczetami w Dortmundzie

Dramatyczny atak maczetami na kiosk w Dortmundzie. Na podłodze wciąż widoczne były ślady krwi oraz porzucone opatrunki ratowników. W sklepie panował chaos – wyrwane z półek zapalniczki, porozrzucane produkty i ślady walki. To obraz po brutalnym napadzie, którego sprawcami okazała się… dwójka 13-letnich dzieci.

Brutalny atak maczetami w Dortmundzie

Brutalny atak maczetami w Dortmundzie

Do zdarzenia doszło w nocy z piątku na sobotę, kiedy dwójka uzbrojonych napastników wtargnęła do kiosku w Dortmundzie. Bez żadnego ostrzeżenia mieli spryskać właściciela sklepu gazem pieprzowym, a następnie uderzyć go maczetą w głowę.

37-letni syryjski właściciel kiosku próbował zasłonić się rękami, lecz podczas obrony napastnicy odcięli mu kciuk lewej ręki, a palce prawej dłoni zostały niemal całkowicie oddzielone. Ofiara doznała także poważnych obrażeń klatki piersiowej i nogi. Mimo ciężkich ran sprawcy zabrali z kasy gotówkę i uciekli.
Przeczytaj także: Nowy zakaz od grudnia w całych Niemczech? „Strach wychodzić z domu”

Szybkie zatrzymanie sprawców

Policja schwytała podejrzanych wkrótce po zdarzeniu, w opuszczonym domu jednorodzinnym niedaleko miejsca napadu. Funkcjonariusze zabezpieczyli przy nich maczetę, gaz pieprzowy, pistolet oraz pieniądze zrabowane z kiosku.
Zatrzymani to 13-letni syryjski uczeń oraz 13-letni Niemiec o pochodzeniu bułgarskim, podake bild.de.

Ze względu na skalę przemocy i fakt, że obrażenia mogły doprowadzić do śmierci, sprawą zajmuje się wydział zabójstw. Lekarze operowali poszkodowanego kilka godzin – jego stan jest stabilny, choć odciętego kciuka nie udało się uratować, a uszkodzone palce mogą zostać częściowo odtworzone.

Nieletni sprawcy – niepodlegający karze

Ponieważ obaj napastnicy mają mniej niż 14 lat, są w Niemczech nieletni i nie podlegają odpowiedzialności karnej. Na polecenie prokuratury oraz Jugendamtu zostali przekazani pod opiekę rodziców i babci.

Według informacji służb, co najmniej jeden z chłopców był już wcześniej znany Jugendamtowi jako osoba niebezpieczna.