
Nowy zakaz w całych Niemczech? Sylwester w niemieckich metropoliach od lat przypomina sceny z filmu wojennego. To właśnie ten obraz, pełen huku, chaosu i niebezpiecznych wybuchów między blokami, opisują dziś niemieckie media. Portal T-online.de alarmuje: „państwo, które potrafi regulować niemal wszystko – od dozwolonego poziomu hałasu odkurzacza po wysokość żywopłotu – wykazuje zaskakującą wstrzemięźliwość tam, gdzie konsekwencje nieokiełznanej wolności bywają naprawdę dramatyczne.

Chodzi o fajerwerki odpalane w centrum miast w noc sylwestrową. Według autora komentarza to właśnie 31 grudnia w Berlinie, Kolonii, Monachium czy Frankfurcie dochodzi do eksplozji nie tylko fajerwerków, ale również umysłów. Ludzie, często będącu pod wpływem alkoholu, odpalają petardy w tłumie, w wąskich ulicach, między zaparkowanymi samochodami i w pobliżu rodzin z dziećmi. Zjawisko, które część Niemców nazywa „wolnością”, dziennik określa jako jeden z najbardziej absurdalnych mitów współczesnej debaty publicznej.
Skala zagrożenia? Ogromna.
Tylko podczas ostatniego sylwestra w całych Niemczech zginęło co najmniej pięć osób, a ponad sto zostało rannych. W samym berlińskim szpitalu urazowym lekarze musieli ratować 42 ciężko poszkodowane osoby. Były to osoby z poparzonymi twarzami, utraconym wzrokiem, rozerwanymi palcami i uszkodzonym słuchem. Według Federalnej Izby Lekarskiej co roku tysiące ludzi trafia na niemieckie SOR-y z powodu obrażeń spowodowanych petardami i fajerwerkami.
Nie chodzi tylko o legalne zestawy dostępne w sklepach. Służby regularnie przechwytują tony niebezpiecznych, nielegalnych materiałów pirotechnicznych przemycanych z zagranicy. Jeden z berlińskich przypadków pokazał, jak poważny bywa problem. W zwykłym mieszkaniu policja znalazła kilkaset kilogramów petard i bomb hukowych – prywatny magazyn amunicji ukryty w bloku mieszkalnym. Przeczytaj także: Wjazd do Niemiec od grudnia 2025. Kontrola dokumentów i zakupów
Miasta reagują, ale powstaje „flickenteppich” – mozaika zakazów.
Niektóre niemieckie metropolie już próbują ratować sytuację:
- Frankfurt wprowadził strefę całkowicie wolną od fajerwerków,
- Monachium zakazało ich w obrębie tzw. Mittlerer Ring,
- Kolonia, Düsseldorf, Hanower czy Erfurt zamykają dla prywatnych petard części starówek i najbardziej uczęszczane place.
Problem w tym, że każdy samorząd działa na własną rękę. Kilkaset metrów dalej, tam gdzie zakaz już nie obowiązuje, zaczyna się istna „strefa wojny”.
„Rząd powinien wprowadzić nowy zakaz w całym kraju”
T-online w swoim komentarzu apeluje do rządu o podjęcie „odważnej decyzji”: wprowadzenia zakazu fajerwerków i petard we wszystkich centrach miast w noc sylwestrową. Tylko tam – nie na przedmieściach, nie na terenach otwartych. Rakiety miałby można odpalać dalej: w parkach, na peryferiach i na wsiach. Tam jest przestrzeń i mniejsze ryzyko pożarów oraz obrażeń.
Jak podkreśla niemiecki portal, taki krok nie oznacza końca fajerwerkowej tradycji. Raczej przywrócenie jej do formy, która nie zagraża ludziom i zwierzętom. Zobacz też: Niemiecka policja bije na alarm. Popularny produkt zakazany w sprzedaży w całym kraju
