
Niemcy: Bus jechał pod prąd, doszło do tragedii – Do makabrycznego zdarzenia doszło w pobliżu Kilonii (Kiel). Jak informują NDR i Bild, 55-letni kierowca busa wjechał na drogę krajową B76 pod prąd i doprowadził do śmiertelnego zderzenia czołowego z samochodem osobowym. Według doniesień mediów aplikacje drogowe wysyłały alerty o zagrożeniu na drodze, kiedy doszło już do tragedii.

Niemcy: Bus jechał pod prąd, doszło do tragedii
Do tragedii doszło około godziny 22:30 w rejonie Kiel-Suchsdorf. Jak ustaliła policja, 55-letni kierowca Forda Transita jechał w niewłaściwym kierunku. Dwóch kierowców poruszających się prawidłowo zdołało zauważyć zagrożenie — jeden z nich, 25-letni kierowca BMW, w ostatniej chwili zjechał na pobocze. Jadący za nim 24-letni kierowca Citroëna Nemo nie miał już takiego szczęścia.
Doszło do czołowego zderzenia, którego siła była ogromna. Jak podaje „Bild” silnik Citroëna został wyrwany z karoserii, a bus przewrócił się i zatrzymał na dachu. 24-latek zginął na miejscu, natomiast kierowca busa i jego pasażerka zostali ciężko ranni. Strażacy musieli użyć sprzętu hydraulicznego, by wydostać ich z wraku.
Przeczytaj także: Tragedia na niemieckiej granicy, autobus wjechał w samochody i pieszych, jedna osoba nie żyje
Ostrzeżenie przyszło za późno
Z relacji „Bilda” wynika, że kierowcy w rejonie Kilonii zostali ostrzeżeni o „pojeździe-widmo” przez aplikacje i radio dopiero o 23:32, czyli już po wypadku. Pierwsze komunikaty ostrzegające przed jadącym pod prąd pojazdem brzmiały:„Uwaga, na drodze B76 między Gettorf-Nord a Levensauer Brücke w obu kierunkach jedzie kierowca pod prąd. Nie wyprzedzać, zachować ostrożność!”
Piętnaście minut później nadeszła kolejna wiadomość, że „zagrożenie już nie istnieje”. Jak się jednak okazało – to właśnie wtedy służby ratunkowe już pracowały na miejscu tragedii.
Policja potwierdziła w rozmowie z „Bildem”, że zgłoszenie o wypadku wpłynęło o 23:23. Na miejscu znajdowały się już straż pożarna, pogotowie i policja.
Droga zamknięta do rana
Z powodu wypadku droga B76 była całkowicie zablokowana aż do niedzielnego poranka. Przyczyny, dla których kierowca busa znalazł się po niewłaściwej stronie jezdni, nadal nie są znane. Śledczy badają, czy mężczyzna mógł pomylić zjazdy lub znajdował się pod wpływem środków odurzających.
