
Hotele nad Bałtykiem zamykają się mimo pełnych pokoi — niepokojące informacje z Niemiec. Choć turystów nie brakuje, a plaże są pełne, coraz więcej hoteli znika z rynku. Lokalne media biją na alarm — branża turystyczna zmaga się z problemami, których na pierwszy rzut oka nie widać. Chodzi o sytuację, która dla wielu przedsiębiorców w Niemczech staje się prawdziwą zmorą. Problemem nie jest brak klientów.

Hotele nad Bałtykiem zamykają się mimo pełnych pokoi
Jak wynika z doniesień niemieckiego portalu watson.de, rzeczywistość na popularnej wyspie Uznam wygląda znacznie gorzej, niż sugerują pełne hotele i tłumy turystów. Ten nadmorski kurort od lat uchodzi za jeden z najchętniej wybieranych kierunków wakacyjnych w Niemczech. Obłożenie hoteli pozostaje wysokie, a liczba gości w ostatnim czasie niemal dorównała rekordowemu 2019 roku. Mimo to właściciele obiektów coraz częściej zmuszeni są do zawieszenia działalności.
Problemy nie są bynajmniej jedynie sygnałem ostrzegawczym. Pierwsze hotele już ogłosiły upadłość – informuje portal watson.de W listopadzie zamknięto pięciogwiazdkowy hotel „Palace” w Zinnowitz, który ma zostać przekształcony w apartamenty wakacyjne. Kilka miesięcy później, w marcu, rodzinny hotel „Kaliebe” w Trassenheide ogłosił bankructwo. Dla regionu, który w dużej mierze opiera swoją gospodarkę na turystyce, takie przypadki mają ogromne znaczenie. Turystyka stanowi kluczowe źródło dochodów, a tysiące miejsc pracy zależą bezpośrednio od kondycji tej branży.
Rosnące koszty uderzają w branżę turystyczną
Największym problemem okazują się rosnące koszty prowadzenia działalności, które zaczynają przewyższać przychody. Właściciele hoteli mierzą się z gwałtownym wzrostem cen energii, drożejącą żywnością oraz coraz wyższymi kosztami pracy.
Jednocześnie rynek ogranicza możliwość podnoszenia cen dla klientów. Hotele nie mogą przerzucać kosztów na gości, gdyż ryzykują, że ich stracą. W efekcie powstaje niebezpieczna luka — koszty rosną szybciej niż przychody, a nawet dobrze funkcjonujące obiekty zaczynają generować straty.
Z aktualnych danych wynika, że wydatki spadły o około 20 procent w porównaniu z okresem sprzed pandemii. Restauracje nadal przyciągają klientów, jednak pełne obłożenie notują głównie w weekendy, podczas gdy w tygodniu ruch wyraźnie słabnie. Tym samym działalność wielu obiektów staje się nierentowna.
„Najtrudniejszy rok od zjednoczenia Niemiec”
Przedstawiciele branży nie mają wątpliwości, że sytuacja jest wyjątkowo trudna. Lars Schwarz z niemieckiego związku hotelarzy i gastronomii w rozmowie z watson.de, stwierdza, że optymistyczne dane o liczbie turystów mogą być mylące.
Jak zaznacza, obecny rok może być najtrudniejszym dla branży od czasu zjednoczenia Niemiec. W jego ocenie rzeczywisty obraz sektora znacząco odbiega od oficjalnych statystyk.
Przeczytaj także: Słynna niemiecka firma transportowa ogłosiła upadłość. Szok dla pracowników i branży
Prognozy ekspertów
Choć eksperci nie przewidują jeszcze masowej fali zamknięć, presja ekonomiczna wyraźnie rośnie. Uznam wciąż pozostaje popularnym kierunkiem turystycznym, jednak coraz więcej przedsiębiorców działa na granicy opłacalności.
