Przejdź do treści

Niemcy szykują przełom: Wszystkie sklepy mają mieć możliwość otwierania się w niedziele

25/07/2026 11:47 - AKTUALIZACJA 25/07/2026 11:47
Niemcy wprowadzają nowy podatek od plastiku. Zmiany wpłyną na konsumentów

Niemcy mogą stanąć przed jedną z najbardziej kontrowersyjnych reform ostatnich dekad. W kraju, w którym niedzielne zamknięcie sklepów jest zasadą od ponad stu lat, coraz głośniej mówi się o zmianie przepisów. Powodem jest trudna sytuacja gospodarcza, słaba konsumpcja i rosnąca presja ze strony branży handlowej.

Podczas gdy w większości państw Europy zakupy można robić przez siedem dni w tygodniu, Niemcy wciąż chronią niedzielę jako dzień odpoczynku. Teraz władze rozważają złagodzenie tych zasad. Debata jest gorąca i już wyraźnie dzieli społeczeństwo.

Niemcy i zakupy w niedzielę: Historyczny zakaz ma zniknąć

Niemiecka gospodarka od 2019 roku tkwi w stagnacji. Przemysł odczuwa skutki amerykańskich ceł i silnej konkurencji ze strony Chin, a tysiące miejsc pracy zostało zlikwidowanych. Rząd szuka więc sposobów na pobudzenie wydatków konsumentów i wsparcie przedsiębiorstw.

Jednym z rozważanych rozwiązań jest złagodzenie przepisów dotyczących handlu w niedziele – informuje „Wall Street Journal”. Taka decyzja mogłaby znacząco zmienić zwyczaje zakupowe mieszkańców Niemiec.

Obecnie sklepy są zazwyczaj otwarte od poniedziałku do soboty. W niedziele centra handlowe i ulice handlowe niemal pustoszeją. Działają jedynie nieliczne punkty objęte wyjątkami przewidzianymi przez prawo.

Germania vrea magazine deschise duminica

Ograniczenia wynikają z artykułu 140 niemieckiej konstytucji z 1949 roku, który przejął przepisy z konstytucji Republiki Weimarskiej. Zapis stanowi, że niedziele i święta są „dniami odpoczynku i duchowego wywyższenia”.

Prawo dopuszcza jednak sprzedaż części produktów uznawanych za niezbędne. W określonych miejscach można kupić między innymi pieczywo, napoje, przekąski, papierosy i alkohol.

Handel w Niemczech domaga się otwarcia sklepów w niedziele

Rząd kanclerza Friedricha Merza wykonał już pierwszy krok. Ogłoszono, że miejskie biblioteki będą mogły działać w niedziele, a piekarnie zyskają możliwość wydłużenia godzin otwarcia tego dnia.Niemieckie Stowarzyszenie Izb Przemysłowo-Handlowych (DIHK) przekonuje, że obecne regulacje nie przystają do współczesnych realiów. Peter Adrian, prezes DIHK, przypomniał, że zakupy online są dostępne przez całą dobę, podczas gdy handel stacjonarny nadal podlega bardzo restrykcyjnym zasadom.

„Żyjemy w czasach, w których każdy może robić zakupy online przez całą dobę. Mimo to handel detaliczny w sklepach stacjonarnych wciąż podlega bardzo sztywnym regulacjom” – powiedział Peter Adrian.

Według DIHK to sami przedsiębiorcy powinni decydować, czy chcą otwierać sklepy w niedziele. Ten postulat zyskuje poparcie wśród obywateli.

Z reprezentatywnego sondażu instytutu Civey wynika, że 58 proc. respondentów popiera możliwość samodzielnego decydowania przez sprzedawców o niedzielnym otwarciu sklepów. Przeciwnego zdania było 33 proc. badanych, a 9 proc. nie miało opinii w tej sprawie – podaje WEB.de.

Przedstawiciele branży handlowej chcą zniesienia większości ograniczeń, wskazując na rozwiązania obowiązujące we Francji i we Włoszech. Stefan Ghent, dyrektor generalny niemieckiej federacji handlu detalicznego HDE, podkreśla, że sytuacja wymaga pilnych zmian.

„Mamy fatalną sytuację gospodarczą i niskie nastroje konsumentów. Czy to właściwy moment, aby uniemożliwiać pracę tym, którzy chcą pracować?” – pyta Stefan Ghent.
Przeczytaj także: Niemcy chcą przyspieszyć nowy podatek. Od stycznia produkty z tym składnikiem mogą znacznie podrożeć

Debata o niedzielnych zakupach dzieli Niemcy

Wśród zwolenników reformy jest Martina Tittel, właścicielka dwóch księgarni i wydawnictwa w Berlinie. Jej zdaniem w nowoczesnym, świeckim państwie obecne zakazy coraz trudniej uzasadnić.

„Niemcy są państwem świeckim. Jeśli ludzie chcą iść do kościoła, powinni iść do kościoła. A jeśli chcą iść na zakupy, również powinni mieć taką możliwość” – uważa Tittel.

Podobne stanowisko prezentuje 65-letnia Kerstin Schewe. Przyznaje, że otwarte sklepy byłyby wygodnym rozwiązaniem dla klientów, choć jednocześnie zwraca uwagę na trudną sytuację osób, które musiałyby pracować w niedziele.

Krytycy obecnych regulacji podkreślają, że zakaz najmocniej uderza w handlowców. Tymczasem lekarze, policjanci, piloci, kierowcy autobusów i taksówek, pracownicy restauracji i muzeów, dziennikarze czy masażyści od dawna wykonują swoje obowiązki również w weekendy.

Spór o zakupy w niedzielę w Niemczech nie dotyczy już wyłącznie handlu. To debata o tradycji, prawach pracowników, wolności wyboru i sposobach ratowania osłabionej gospodarki. Decyzja władz może okazać się przełomowa, ale na razie jedno jest pewne: stuletnie tabu znalazło się pod ogromną presją.