Przejdź do treści

Niemcy mają problemy z deportacjami. Utknęli z tysiącami cudzoziemców

Tagi:
19/09/2025 22:23 - AKTUALIZACJA 24/11/2025 22:10

Niemcy mają problemy z deportacjami. W Niemczech rośnie napięcie wokół tematu deportacji cudzoziemców bez legalnego prawa pobytu. Pomimo starań władz federalnych i unijnych, procedury wracania osób do ich krajów ojczystych przebiegają wolniej niż planowano. Szczególnie w regionie Kassel liczba osób objętych obowiązkiem opuszczenia kraju wciąż pozostaje wysoka, a niektóre przypadki pokazują, jak skomplikowane staje się stosowanie prawa wobec tych, którzy teoretycznie powinni opuścić Niemcy.

Niemcy mają problemy z deportacjami

Według danych Urzędu Regulacyjnego w Kassel mieszka obecnie około 2700 osób „objętych obowiązkiem wyjazdu”. Oznacza to spadek w porównaniu do poprzedniego roku, gdy było ich 3000, jednak zmniejszenie liczby jest niewielkie. Osoby te nie mają prawa pobytu i powinny wyjechać dobrowolnie. W przypadku odmowy grozi im deportacja.

Już w poprzednich latach media informowały, że procedury deportacyjne w Kassel utknęły, ponieważ wydział ds. cudzoziemców był przeciążony pracą. Obecnie w urzędzie pracuje około 40 osób zajmujących się zarówno dobrowolnymi wyjazdami, jak i przymusowymi deportacjami. Dodatkowo planowane jest tymczasowe wzmocnienie kadry w nadchodzącym roku, aby przyspieszyć procedury. Przeczytaj także: Polska przyjmie z Niemiec uchodźcę z Somalii. Niemcy: „To gest dobrej woli”

Dobrowolne powroty wciąż rzadkie

W 2024 roku 565 osób dobrowolnie wróciło do swojego kraju z pomocą urzędu – podaje HNA. Wcześniej osoby te mogły liczyć na doradztwo dotyczące powrotu oraz wsparcie w zakładaniu własnego życia w kraju pochodzenia. Z kolei deportacje przymusowe były dużo mniej liczne – w 2024 roku objęły 338 osób. W ciągu ostatnich siedmiu lat ponad 500 wielokrotnie karanych cudzoziemców lub osób uznanych za „zagrożenie” zostało wydalonych z regionu.

Eksperci zwracają uwagę, że często deportowane są osoby mniej problematyczne – rodziny lub dobrze zintegrowani cudzoziemcy, którzy z powodu pracy, szkoły lub przedszkola łatwiej poddają się kontroli. Tymczasem osoby faktycznie sprawiające trudności często pozostają poza zasięgiem urzędów. Podobną krytykę ostatnio wyraził szef Centralnego Urzędu ds. Cudzoziemców w Brandenburgii.

Problemy z procedurą Dublińską

Dodatkowym wyzwaniem są tzw. przypadki Dublińskie. Zgodnie z zasadą, każdy wniosek o azyl w UE powinien być rozpatrzony tylko w jednym kraju – najczęściej w tym, do którego osoba wjechała jako pierwsza. W praktyce powroty do krajów odpowiedzialnych za procedurę często zawodzą, jeśli nie uda się ich przeprowadzić w sześciomiesięcznym terminie. W takich sytuacjach Niemcy przejmują odpowiedzialność za rozpatrzenie wniosku.

W Kassel urzędnicy przyznają, że nie prowadzą statystyk dotyczących tego, ile rodzin i pojedynczych osób korzysta z dobrowolnych wyjazdów lub podlega deportacji, co dodatkowo utrudnia analizę skuteczności procedur.