
Niemcy: Zamknięcie autostrady A100 i A113. Powodem była obława na terrorystów – W czwartek (09.10) przed południem autostrady A100 i A113 w Berlinie zostały nagle całkowicie zamknięte. Setki kierowców utknęły w korkach, nie wiedząc, co się dzieje. Policja informowała o trwającej akcji policyjnej. Początkowo jednak nie podawano, co było jej powodem. Jak ustalili dziennikarze akcja miała związek z obławą na terrorystów.

Zamknięcie autostrady A100 i A113: Oto, co już wiadomo na temat tajemniczej akcji policji
Na miejscu pojawiły się policyjne ekipy ze specjalnie wyszkolonymi psami tropiącymi, tzw. Mantrailerami, które potrafią odtworzyć ślad zapachowy nawet po kilku tygodniach. Policja i prokuratura nie ujawniły szczegółów, jednak jak informują „Bild” i „Tagesspiegel” wiadomo, że chodzi o o obławę na „lewicowych terrorystów”, autorów ataku na infrastrukturę energetyczną, która spowodowała ogromny blackout w jednej z dzielnic.
Z informacji „Tagesspiegel” wynika, że funkcjonariusze przeszukiwali odcinek między węzłem Stubenrauchstraße (A113) a Alboinstraße (A100). W czasie akcji psy tropiące poruszały się swobodnie po jezdni, co zmusiło policję do zamknięcia całego odcinka w obu kierunkach.
Według dzienników „Bild” i „Tagesspiegel” policja odmówiła komentarza, argumentując, że śledztwo objęte jest tajemnicą. Oficjalnie przekazano jedynie, że działania mają na celu zabezpieczenie dowodów i śladów mogących doprowadzić do sprawców ataku.
Atak, który pogrążył część Berlina w ciemnościach

Do zdarzenia, które wstrząsnęło stolicą Niemiec, doszło w połowie września. Podpalili jeden z kluczowych słupów energetycznych, w wyniku którego 50 tysięcy mieszkańców dzielnicy Treptow-Köpenick zostało odciętych od dostaw energii.
Cała awaria trwała ponad 60 godzin, paraliżując życie w południowo-wschodniej części miasta. Z ustaleń „Welt” wynika, że atak był celowy i miał na celu uderzenie w berlińską sieć energetyczną.
Ślady prowadzą do lewicowych ekstremistów
Śledztwo w sprawie podpalenia słupa energetycznego przejęła Generalna Prokuratura w Berlinie, a sprawą zajmuje się wydział do walki z terroryzmem i ekstremizmem. Jak poinformowała minister spraw wewnętrznych Berlina Iris Spranger (SPD), śledczy traktują internetowe listy z przyznaniem się do winy jako wiarygodne. „Wszystko wskazuje na to, że za atakiem stoi skrajnie lewicowa grupa terrorystyczna” – pisze „Tagesspiegel”.
Eksperci nie mają wątpliwości – był to zorganizowany atak na infrastrukturę krytyczną. Władze obawiają się, że może to być początek nowej fali sabotażu wymierzonego w sieci przesyłowe i komunikacyjne w Niemczech.
