
Nowe przepisy UE, które weszły w życie 12 sierpnia 2026 roku, wywołały chaos wśród przedsiębiorców. W Niemczech wiele małych firm zdecydowało się zawiesić wysyłkę swoich produktów do klientów w wielu krajach Unii, w tym do najbliższych sąsiadów. Dodatkowe koszty i formalności sprawiły, że dla części z nich sprzedaż za granicę przestała się opłacać. Teraz nastąpił zaskakujący zwrot. Bruksela sama dostrzegła problem i wydała nietypowe zalecenie.

Niemieckie firmy już tracą klientów przez nowe przepisy UE. Wszystko przez obostrzenia
O konsekwencjach nowych regulacji pisze niemiecki portal Merkur.de. Zwraca uwagę na paradoks całej sytuacji: przepisy dopiero zaczęły obowiązywać, a Komisja Europejska już zapowiada ich uproszczenie. Co więcej, jak informują niemieckie media Bruksela zachęca państwa członkowskie, aby w okresie przejściowym nie egzekwowały nowych wymogów i nie nakładały kar.
Chodzi o unijne rozporządzenie w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych, czyli PPWR (Packaging and Packaging Waste Regulation). Jego celem jest ograniczenie ilości odpadów opakowaniowych i zwiększenie poziomu recyklingu w całej Unii Europejskiej.
Nowe regulacje nakładają dodatkowe obowiązki na przedsiębiorstwa, które wysyłają zapakowane towary do klientów w innych państwach Unii. Firma musi zadbać o prawidłowe zagospodarowanie opakowania również w kraju, do którego trafia przesyłka.
Jak opisuje Merkur.de, dla wielu małych przedsiębiorców oznacza to przede wszystkim dodatkową biurokrację. Sprzedawca może być zobowiązany do zarejestrowania się w krajowym rejestrze producentów w państwie docelowym, ponoszenia kosztów zagospodarowania odpadów, a w przypadku braku własnej siedziby – również do wyznaczenia miejscowego przedstawiciela.
Dla dużej firmy posiadającej własny dział prawny spełnienie takich wymogów jest przede wszystkim kolejnym obowiązkiem administracyjnym. Dla rodzinnego przedsiębiorstwa lub niewielkiego sklepu internetowego rachunek wygląda zupełnie inaczej.
Według informacji przytoczonych przez niemiecki portal sama rejestracja może kosztować ponad 500 euro w każdym państwie UE. Jeżeli firma sporadycznie wysyła tam zaledwie kilka lub kilkanaście paczek, dalsza sprzedaż może zwyczajnie stracić ekonomiczny sens.
Niemieckie firmy wstrzymują wysyłkę za granicę
Pierwsze skutki nowych przepisów już widać. Merkur.de informuje, że wiele małych firm zaczęło rezygnować z wysyłania swoich produktów do klientów w innych krajach UE.
Portal Merkur.de przytacza za dziennikiem „Welt”, przykład rodzinnej manufaktury miodu Eggers z Dolnej Saksonii. Firma sporadycznie realizowała zamówienia zagraniczne, traktując je jako dodatkowe źródło przychodów. Po wejściu w życie nowych regulacji właścicielka Nevena Eggers uznała jednak, że koszty i formalności są zbyt duże.
Firma płaci już za swoje opakowania w Niemczech. Konieczność ponoszenia kolejnych kosztów w innych państwach sprawiła, że miody, mydła i świece przedsiębiorstwa na razie nie będą wysyłane do klientów w pozostałych krajach UE.
Czytaj także: Niemieckie firmy wstrzymują wysyłkę za granicę. Wszystko przez nowe przepisy UE
Powstała więc sytuacja trudna do pogodzenia z jedną z podstawowych zasad wspólnego rynku. Unia ma ułatwiać swobodny przepływ towarów pomiędzy państwami członkowskimi, tymczasem nowe przepisy skłaniają część najmniejszych przedsiębiorstw do ograniczenia sprzedaży wyłącznie do własnego kraju.
Bruksela przyznaje, że jest problem
I właśnie tutaj historia opisana przez Merkur.de nabiera zaskakującego obrotu. Komisja Europejska sama dostrzegła problemy, jakie nowe regulacje stwarzają przedsiębiorcom.
Jak informują Merkur.de oraz „Welt”, wysoki rangą urzędnik Komisji przyznał, że nowe zasady stanowią dla firm wyzwanie i wymagają zmian.
Bruksela chce teraz uprościć system. Zamiast osobnych rejestracji w poszczególnych państwach przedsiębiorcy mieliby dokonywać jednego zgłoszenia obowiązującego w całej Unii Europejskiej. Zniknąć ma również obowiązek ustanawiania przedstawiciela w kraju, do którego wysyłane są produkty.
Problem polega na tym, że zmiana przepisów wymaga udziału Parlamentu Europejskiego oraz państw członkowskich. A to oznacza, że nie można wprowadzić jej z dnia na dzień.
Przepisy obowiązują, ale Bruksela apeluje, aby nie karać
Komisja zdecydowała się więc na nietypowe rozwiązanie na okres przejściowy. Według informacji przytoczonych przez Merkur.de Bruksela zachęca państwa członkowskie, aby na razie nie stosowały nowych wymogów i nie nakładały przedsiębiorcom kar.
Urzędnik Komisji cytowany przez „Welt” zapewnił jednocześnie, że firmy nie muszą wstrzymywać eksportu swoich produktów.
Dla przedsiębiorców takie stanowisko nie rozwiązuje jednak podstawowego problemu. Rozporządzenie formalnie obowiązuje, a zapowiedź jego zmiany i zalecenie, aby czasowo nie egzekwować części wymogów, nie dają firmom takiej pewności prawnej jak zmienione przepisy.
Jak zauważa Merkur.de, małe przedsiębiorstwa znalazły się przez to w szczególnie trudnej sytuacji. Mogą ponosić koszty dostosowania się do zasad, które Bruksela już chce poprawić, albo nadal sprzedawać za granicę i liczyć na to, że krajowe organy rzeczywiście nie będą na razie nakładać sankcji.
