
Noworoczne „przygody” 52-letniego Polaka. Niemiecka policja opisała nietypową interwencję – Sposób działania niemieckich służb może dla wielu okazać się zaskakujący. Przekonał się o tym 52-letni Polak, który w Nowy Rok zgłosił się z nietypowym problemem na komisariat przy głównym dworcu w Hamburgu. Liczył, że policjanci pomogą mu nawiązać kontakt z partnerką i że ta przyjedzie po niego na dworzec. Zamiast pomocy w powrocie do domu, mężczyzna spędził jednak kilka godzin w policyjnym areszcie ochronnym. Sprawy bardzo szybko się skomplikowały.

Nietypowa prośba Polaka na komisariacie w Hamburgu w Nowy Rok
Do zdarzenia doszło 1 stycznia 2026 roku około godziny 18:00. Jak poinformowała Komenda Policji w Hamburgu, 52-letni mężczyzna sam zgłosił się do posterunku policji federalnej na terenie głównego dworca kolejowego. Powód wizyty był nietypowy – Polak przyszedł z prośbą o pomoc w skontaktowaniu się z jego partnerką.
Funkcjonariusze zdecydowali się umożliwić mu rozmowę telefoniczną z kobietą. Liczył, że partnerka po niego i zabierze go do domu. Odpowiedź była jednak jednoznaczna – partnerka poinformowała policjantów, że nie zamierza go odbierać i że powinien radzić sobie sam.
Ponieważ mężczyzna nie był w stanie ani stać, ani chodzić, policjanci wezwali karetkę. Finał interwencji ratowników również okazał inny, niż można by się spodziewać.
Noworoczne „przygody” 52-letniego Polaka – policja opisała nietypową interwencję
Na dworzec przybył zespół ratownictwa medycznego. Sytuacja wyglądała poważnie — mężczyzna był pół przytomny. Po badaniu zapadła jednak decyzja, która mogła go zaskoczyć równie mocno, co późniejsze działania policji. Ratownicy nie stwierdzili zagrożenia dla zdrowia ani życia i odmówili przewiezienia go do szpitala. Z punktu widzenia medycyny wszystko było jasne: hospitalizacja nie była konieczna. Na tym jednak sprawa się nie zakończyła. Wręcz przeciwnie — dopiero się zaczynała.
52-letni Polak nie był bowiem w stanie samodzielnie opuścić dworca. Nie potrafił iść o własnych siłach, musiał być podtrzymywany i w każdej chwili mógł przewrócić się lub narazić na niebezpieczeństwo. W tej sytuacji funkcjonariusze policjanci sięgnęli po rozwiązanie, które w Niemczech nosi nazwę Schutzgewahrsam. Jak wyjaśniono w policyjnym raporcie chodzi o tzw. areszt ochronny. Ma on on chronić zarówno zatrzymanego, jak i osoby postronne.
Jak wynika z dalszej relacji funkcjonariusze zmuszeni byli zanieść 52-latka do komisariatu, gdyż nie był w stanie chodzić. Około godziny 19:15, gdy jego stan na to pozwalał, przeprowadzono badanie alkomatem. Wynik nie pozostawiał żadnych złudzeń i tłumaczył wcześniejsze decyzje służb: miał we krwi 2,77 promila alkoholu.
Przeczytaj także: Wielka akcja niemieckiej policji zakończona sukcesem. Poszukiwany Polak wpadł w pociągu, funkcjonariusze nie mieli dla niego litości
Lekarz potwierdził zdolność do pobytu w areszcie
Na miejsce wezwano także lekarza urzędowego, który ocenił, czy mężczyzna może przebywać w policyjnym areszcie. Medyk potwierdził tzw. „zdolność do osadzenia”, co oznaczało, że nie było przeciwwskazań zdrowotnych do pozostawienia go pod nadzorem policji. 52-letni obywatel Polski pozostał w areszcie ochronnym ostatecznie do godziny 22:58 – podano w policyjnym komunikacie.
