Przejdź do treści

Paliwowy szok w Niemczech. Kierowcy zaczynają robić zapasy

05/03/2026 16:03 - AKTUALIZACJA 07/03/2026 09:10
Wojna na Bliskim Wschodzie uderza w kierowców. Ceny paliw skaczą, a Niemcy zaczynają robić zapasy. Fot. Depositphotos

Wojna podbija ceny paliw. Gwałtowny wzrost cen paliw zaczyna być odczuwalny nie tylko na światowych rynkach, ale także w codziennym życiu zwykłych kierowców. Coraz więcej osób z niepokojem obserwuje wyświetlacze na stacjach benzynowych, które potrafią zmieniać się nawet kilkadziesiąt razy w ciągu dnia. W wielu miejscach pojawia się frustracja, nerwowe reakcje klientów oraz gromadzenie paliwa, zanim ceny wzrosną jeszcze bardziej. Za rosnącymi kosztami stoją wydarzenia geopolityczne, które wpływają na rynek ropy.

Benzyna E20 w Niemczech – nowe oznaczenie na stacjach

Wojna podbija ceny paliw. Zmieniają się nawet 40 razy dziennie

Konflikt zbrojny z udziałem Iranu zaczyna odbijać się także na europejskich kierowcach. W niemieckim powiecie Ebersberg ceny paliw gwałtownie wzrosły – diesel kosztuje już około 1,96 euro za litr. Dla wielu rodzin oznacza to poważne obciążenie budżetu. 42-letnia Maria Obermeier, matka czwórki dzieci, cytowana przez niemiecki portal Merkur, przyznaje, że uważnie obserwuje ceny. Mimo wysokich kosztów zatankowała samochód do pełna. Jak mówi, gdy kontrolka paliwa się zapala, nie ma wyjścia – trzeba tankować. Rodzina stara się jednak ograniczać jazdę samochodem i częściej organizować wspólne przejazdy, aby zmniejszyć wydatki na paliwo.

Właściciele stacji paliw również są w trudnej sytuacji. Brigitte i Hermann Schmid, którzy prowadzą stację Esso w Ebersbergu, mówią, że od kilku dni muszą wysłuchiwać frustracji kierowców. Problem polega na tym, że nie mają żadnego wpływu na ceny. Są one automatycznie ustalane przez koncerny paliwowe i mogą zmieniać się nawet 40 razy w ciągu dnia. Jak przyznaje Hermann Schmid: „Sam nie wiem, kiedy będzie taniej, a kiedy drożej”.

Kierowcy zaczynają tankować na zapas

Niepewność sprawia, że wielu kierowców woli zatankować więcej niż zwykle. Na niektórych stacjach pojawiają się nawet osoby z kanistrami. Michael Eierstock, właściciel niezależnej stacji w Baiern, mówi wprost o „hamsterkäufe”, czyli zakupach przypominających paniczne gromadzenie zapasów.Klienci starają się zabezpieczyć w paliwo, zanim ceny ponownie wzrosną. Przeczytaj także: Tankujesz „pod korek”? Mechanicy ostrzegają. Ten nawyk może słono kosztować

Transport i firmy najbardziej odczuwają podwyżki

Największy problem mają przedsiębiorstwa, które codziennie wykorzystują duże ilości paliwa. Przykładem jest firma autobusowa z Glonn. Jej właściciel, Josef Ettenhuber, wylicza, że podwyżka o 30 centów na litrze diesla oznacza około 60 000 euro dodatkowych kosztów miesięcznie. Przedsiębiorstwo zużywa około 90 000 litrów paliwa co dwa tygodnie, a tylko część kosztów może później odzyskać dzięki mechanizmom rozliczeń z samorządami.