Przejdź do treści

Plaga węży atakuje raj wypoczynkowy Polaków. Wydano nowe ostrzeżenia

17/08/2026 22:00 - AKTUALIZACJA 18/08/2026 10:12
Plaga węży opanowała popularną hiszpańską wyspę

Ta wyspa kojarzy się przede wszystkim z plażami, klubami i tłumami turystów. Tymczasem teraz trwa na niej walka o przetrwanie, której bohaterem jest niepozorny, ale wyjątkowo skuteczny drapieżnik. Inwazyjny wąż Hemorrhois hippocrepis zajął już ponad 90 proc. powierzchni Ibizy i niemal bez przeszkód poluje na miejscowe jaszczurki. Teraz naukowcy mają dowody, że potrafi również przepływać morze i docierać na niewielkie wysepki.

Plaga węży opanowała popularną hiszpańską wyspę
źródło: depositphotos.com

Plaga węży opanowała hiszpańską wyspę

Historia tej inwazji zaczęła się nie od dzikiej przyrody, lecz od działalności człowieka. Hemorrhois hippocrepis został zauważony na Ibizie na początku XXI wieku. Pierwszego osobnika odnotowano w 2003 roku, a najbardziej prawdopodobnym sposobem jego przybycia były importowane z kontynentalnej Hiszpanii drzewa oliwne. Węże mogły ukrywać się w ich pniach i korzeniach, a następnie zostały przewiezione na wyspę wraz z roślinami przeznaczonymi do sadzenia.

Na miejscu gad znalazł warunki niemal idealne. Ibiza przez tysiące lat rozwijała charakterystyczny ekosystem wyspiarski, w którym wiele miejscowych zwierząt nie musiało mierzyć się z obecnością węży. Pojawienie się nowego drapieżnika całkowicie zmieniło tę równowagę.

Najbardziej ucierpiała murówka pitiuzyjska (Podarcis pityusensis), endemiczna jaszczurka występująca na Ibizie, Formenterze i okolicznych wysepkach. To właśnie ona stała się jedną z najważniejszych ofiar przybysza. Badania wskazują, że na Ibizie jaszczurki stanowią ponad połowę diety tego węża. Skala problemu szybko zaczęła rosnąć. Wcześniejsze badania wykazały, że tam, gdzie pojawiał się Hemorrhois hippocrepis, liczebność miejscowych jaszczurek gwałtownie spadała. W niektórych miejscach dochodziło wręcz do ich lokalnego zaniku.

Co szczególnie niepokojące, walka z inwazją trwa od lat. Od 2016 roku schwytano już ponad 12 tys. tych węży, a mimo intensywnych odłowów ich zasięg nadal się powiększa. Według najnowszych danych wąż zajmuje już ponad 90 proc. powierzchni Ibizy.
Przeczytaj także: Dziwne węże opanowują Berlin. Naukowcy biją na alarm

Wąż zaczął pływać między wyspami

Najnowsze odkrycie sprawia, że sytuacja jest jeszcze poważniejsza. Naukowcy przez lata obawiali się, że niewielkie wysepki otaczające Ibizę mogą stanowić bezpieczne schronienie dla populacji jaszczurek. Wydawało się, że morze będzie naturalną barierą dla lądowego drapieżnika.

Okazało się, że nie jest. W kwietniu 2024 roku podczas monitoringu ptaków morskich udało się zarejestrować węża aktywnie płynącego z Ibizy w kierunku wysepki Santa Eulària. Dzieli ją od głównej wyspy około 430-450 metrów. To ważna obserwacja, ponieważ pokazuje, że morze nie musi powstrzymywać ekspansji gatunku.

Santa Eulària jest niewielka – ma zaledwie 4,67 hektara. W latach 2023-2025 naukowcy schwytali tam 58 osobników węża. Jednocześnie populacja murówki pitiuzyjskiej niemal zniknęła. W 2016 roku podczas badań naliczono 72 jaszczurki. W 2023 roku były już tylko trzy, a w 2025 roku nie znaleziono ani jednej.

To nie pojedynczy przypadek. Badacze wskazują, że populacje jaszczurek na co najmniej 10 okolicznych wysepkach już wyginęły lokalnie. Na niewielkich wyspach proces może przebiegać wyjątkowo szybko, ponieważ nawet kilka drapieżników jest w stanie w krótkim czasie przetrzebić niewielką populację.

Naukowcy zwracają uwagę, że wąż może docierać na kolejne wysepki nie tylko dzięki pływaniu. W dalszym rozprzestrzenianiu pomagają mu również ludzie – samochody, ciężarówki i transport między różnymi częściami wysp stwarzają kolejne możliwości nieświadomego przewożenia zwierząt.

Zagrożona jest nie tylko jedna jaszczurka

Problem nie ogranicza się do samego faktu, że jeden gatunek zjada drugi. Murówka pitiuzyjska pełni ważną funkcję w miejscowym ekosystemie, dlatego jej zniknięcie może mieć konsekwencje wykraczające daleko poza losy samej jaszczurki.

Węże nie mają na Ibizie naturalnych wrogów, którzy skutecznie ograniczaliby ich liczebność. Tymczasem miejscowe zwierzęta przez tysiące lat ewoluowały bez podobnego drapieżnika. To klasyczny przykład tego, jak pojawienie się obcego gatunku może zachwiać delikatną równowagą ekosystemu wyspy, informuje National Library of Medicine.

Co więcej, problem może wykraczać poza Ibizę. Hemorrhois hippocrepis został wykryty również na Formenterze, a jego zdolność do pokonywania morskich odcinków oznacza, że kolejne populacje jaszczurek nie mogą być uznawane za bezpieczne tylko dlatego, że żyją na małych wyspach.

Badacze i służby ochrony przyrody próbują ograniczyć ekspansję węża, prowadząc odłowy oraz działania mające zabezpieczyć najbardziej zagrożone populacje jaszczurek. Część osobników jest również objęta programami hodowli zachowawczej. Problem polega jednak na tym, że tempo rozprzestrzeniania się węża jest bardzo wysokie, a każdy kolejny skolonizowany fragment lądu może oznaczać utratę następnej miejscowej populacji.