
Tragiczny pożar w Berlinie zakończył się surowym wyrokiem. Sprawa dotyczy obywatela Polski, który według sądu świadomie doprowadził do śmierci współlokatorów. Wydarzenia z 2025 roku odbiły się szerokim echem i stały się symbolem skrajnych konsekwencji konfliktów eskalujących do przemocy. Proces zakończył się orzeczeniem jednej z najwyższych kar przewidzianych w niemieckim prawie.

Polak skazany na dożywocie w Berlinie za podpalenie
Sąd krajowy w Berlinie uznał 28-letniego mężczyznę za winnego najcięższych przestępstw, w tym podwójnego zabójstwa, usiłowania zabójstwa oraz podpalenia ze skutkiem śmiertelnym. W ocenie składu orzekającego jego działanie było zaplanowane i ukierunkowane na wyrządzenie krzywdy innym mieszkańcom budynku.
Do pożaru doszło pod koniec września 2025 roku w dzielnicy Marzahn. Ogień pojawił się w nocy, kiedy większość lokatorów spała. Skutki były dramatyczne. Dwie osoby straciły życie, a cztery kolejne doznały rozległych obrażeń, głównie poparzeń i zatrucia dymem.
Z ustaleń przedstawionych w trakcie procesu wynika, że bezpośrednim impulsem była kłótnia między mieszkańcami domu pracowniczego. Wszyscy byli zatrudnieni w jednym zakładzie i dzielili wspólną przestrzeń mieszkalną. Sąd przyjął, że po sprzeczce sprawca podjął decyzję o wznieceniu ognia w części budynku zajmowanej przez współlokatorów. Kluczowe znaczenie miało to, że pożar został wywołany w sposób, który znacząco ograniczył możliwość ucieczki. To przesądziło o uznaniu czynu za działanie z premedytacją.
Przeczytaj także: Skradzionym w Niemczech autem spowodował śmiertelny wypadek. Polak skazany
Eksperci podkreślali w trakcie postępowania, że ogień w zamkniętej przestrzeni rozprzestrzenia się bardzo szybko, a dym stanowi bezpośrednie zagrożenie życia już w pierwszych minutach.
Zatrzymanie i przekazanie sprawcy niemieckim organom
Po zdarzeniu mężczyzna opuścił Niemcy i udał się do Polski. Dzięki współpracy służb został jednak szybko zidentyfikowany i zatrzymany. W sprawie zastosowano europejski nakaz aresztowania, który umożliwił jego przekazanie do Niemiec.
Tam odpowiadał przed sądem za swoje czyny. Postępowanie obejmowało szczegółowe analizy dowodów, w tym rekonstrukcję przebiegu pożaru oraz zeznania świadków.
Surowa kara i dalsze konsekwencje
Wyrok ogłoszony 14 kwietnia 2026 roku przewiduje dożywotnie pozbawienie wolności. Dodatkowo sąd zobowiązał skazanego do wypłaty wysokiego zadośćuczynienia oraz pokrycia szkód poniesionych przez poszkodowanych, podaje ZEIT.
Orzeczenie nie jest jeszcze prawomocne, co oznacza możliwość jego zaskarżenia. Niezależnie od dalszego przebiegu postępowania sprawa już teraz uznawana jest za jedną z najpoważniejszych dotyczących podpalenia zakończonego śmiercią ofiar w ostatnich latach.
