
Popularna niemiecka sieciówka ogłosiła upadłość – Wielu Polaków robiących zakupy w Niemczech doskonale zna tę markę – Groschen-Markt przez ponad trzy dekady przyciągał najniższymi cenami i ogromnym wyborem produktów. W grudniu ubiegłego roku sieć ogłosiła niewypłacalność, a 190 pracowników stanęło w obliczu utraty pracy. Wydawało się, że to koniec. Teraz jednak, jak donosi dziennik „Bild”, losy popularnej sieci mogą się odmienić – trwają rozmowy z trzema inwestorami, a aż 30 z 41 filii ma szansę na przetrwanie. Czy to ratunek w ostatniej chwili, czy tylko przedłużona agonia?

Popularna niemiecka sieciówka ogłosiła upadłość
O problemach Groschen-Markt pisaliśmy już w grudniu ubiegłego roku – wtedy sieć ogłosiła upadłość, a przyszłość wszystkich sklepów stanęła pod znakiem zapytania. Teraz, jak informuje „Bild”, pojawiło się światełko w tunelu. Za siecią stoi firma DEC Handelsgesellschaft mbH z Dingelstädt w Turyngii, a jej filie rozsiane są po czterech wschodnich landach: Saksonii, Saksonii-Anhalt, Brandenburgii i Turyngii. Łącznie to ponad 35 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni handlowej, na której klienci mogli kupić tanie artykuły gospodarstwa domowego, dekoracje i produkty dla majsterkowiczów od około 240 dostawców z kraju i zagranicy.
Aktualnie toczą się rozmowy z trzema nowymi, potencjalnymi inwestorami zainteresowanymi przejęciem sieci. W kwietniu ma nastąpić formalne otwarcie postępowania upadłościowego – i wtedy może dojść do finalizacji transakcji.
Przeczytaj także: Niemiecka sieć obuwnicza ogłosiła upadłość. Dziesiątki sklepów zagrożonych, 400 osób drży o pracę
Co doprowadziło do upadłości
Choć Groschen-Markt przez lata miał wiernych klientów, coraz trudniej było mu konkurować z międzynarodowymi dyskontami takimi jak Action czy Tedi. Kłopotów przysparzała też sieć Kodi, która sama znalazła się w tarapatach finansowych. Do tego doszła ekspansja chińskich platform internetowych oferujących produkty w cenach, z którymi stacjonarny handel nie był w stanie rywalizować.
Syndyk masy upadłościowej Olaf Spiekermann powiedział w rozmowie z „Bildem”, że nawyki zakupowe Niemców uległy głębokiej zmianie. Ludzie mają dziś mniej pieniędzy – i to odczuwają nawet sklepy z najniższymi cenami. Groschen-Markt działał głównie w regionach o słabszej strukturze gospodarczej, co dodatkowo pogłębiało problem.
Co czeka pracowników
W sieci zatrudnionych jest 190 osób, z czego 170 pracuje bezpośrednio w sklepach. Jeśli jeden z trzech inwestorów zdecyduje się na przejęcie, stanowiska pracy mają zostać w miarę możliwości utrzymane. To kluczowa informacja dla pracowników, którzy od grudnia żyją w niepewności.
Przeczytaj także: Niemcy zmienili przepisy. W tych miastach sklepy są otwarte w niedziele
Koniec Groschen-Markt, ale nie koniec sklepów?
Wszystko wskazuje na to, że marka Groschen-Markt zniknie – inwestorzy planują wprowadzenie nowej koncepcji i nowej nazwy. Które dokładnie sklepy przetrwają, nie jest jeszcze jasne. Niewiadomo też, jak będzie brzmieć ich nowa nazwa. Pewne jest natomiast, że jeśli w kwietniu dojdzie do przejęcia, w sklepach Groschen-Markt rozpocznie się wielka wyprzedaż. Co potem pojawi się na półkach – tego na razie nie wie nikt.
