
Praca w otoczeniu setek pingwinów, widok na lodowce i do tego sowite wynagrodzenie. Brzmi jak oferta, której trudno się oprzeć? Brytyjska fundacja szuka osób gotowych spędzić kilka miesięcy w jednym z najbardziej odległych zakątków świata. Kandydaci muszą jednak przygotować się na warunki, które dla wielu okażą się prawdziwym wyzwaniem. Na miejscu nie ma nawet bieżącej wody, a obowiązki wykraczają daleko poza liczenie pingwinów.

Praca na Antarktydzie. Na czym polega niezwykła oferta?
Co roku brytyjska organizacja UK Antarctic Heritage Trust (UKAHT) rekrutuje osoby do pracy w historycznej placówce Port Lockroy na wyspie Goudier Island, u wybrzeży Półwyspu Antarktycznego. To niewielki skrawek lądu, na którym znajduje się dawna brytyjska stacja badawcza, obecnie pełniąca funkcję muzeum, sklepu z pamiątkami oraz urzędu pocztowego.
To właśnie tam wybrany zespół spędza kilka miesięcy, obsługując odwiedzających i dbając o zabytkowe budynki. Miejsce przyciąga turystów, ale jest również siedliskiem dużej kolonii pingwinów białobrewych, nazywanych także pingwinami gentoo. Ich liczebność i zachowanie są ważnym elementem obserwacji prowadzonych na wyspie.
Zatrudnienie trwa około pięciu miesięcy. W zależności od stanowiska wynagrodzenie może wynosić równowartość nawet 2500 euro miesięcznie. Organizacja zapewnia zakwaterowanie, wyżywienie oraz niezbędne wyposażenie. Dla osób marzących o wyprawie na koniec świata to wyjątkowa okazja, ale wymagania są znacznie większe niż w przypadku typowej pracy sezonowej.
Przeczytaj także: Dwie emerytury dla Polaków, którzy pracowali w Niemczech. ZUS potwierdza
Liczenie pingwinów i opieka nad zabytkową stacją
Jednym z najważniejszych obowiązków członków zespołu jest monitorowanie kolonii pingwinów. Pracownicy obserwują ptaki, liczą gniazda, jaja i młode osobniki, a następnie gromadzą dane pozwalające śledzić zmiany zachodzące w populacji na przestrzeni lat. Takie obserwacje pomagają lepiej zrozumieć wpływ zmieniających się warunków środowiskowych na zwierzęta żyjące w Antarktyce.
Na tym jednak praca się nie kończy. Zespół prowadzi również muzeum i sklep z pamiątkami, obsługuje urząd pocztowy oraz przyjmuje turystów docierających do Portu Lockroy. Wizyta w tej placówce jest dla wielu podróżnych jedną z atrakcji rejsów na wody Antarktyki.
Równie istotna jest troska o historyczne zabudowania. Port Lockroy powstało w 1944 roku w ramach brytyjskiej operacji wojennej, a później służyło jako stacja badawcza. Dziś miejsce ma wartość historyczną i wymaga regularnej konserwacji. Surowy klimat, wilgoć, mróz i trudne warunki atmosferyczne stopniowo niszczą budynki, dlatego ich utrzymanie stanowi ważną część pracy zespołu.
Brak bieżącej wody i wspólna sypialnia. Tak wygląda codzienność na Antarktydzie
Choć praca z pingwinami na Antarktydzie może wydawać się spełnieniem marzeń, codzienne życie na wyspie wymaga dużej odporności i umiejętności przystosowania się do niewygód.
Ośmioosobowy zespół musi dzielić wspólną przestrzeń do spania. Na miejscu nie ma bieżącej wody ani tradycyjnych toalet ze spłuczką. Nie można również liczyć na zwykłe udogodnienia znane z codziennego życia. Każdy dzień wymaga dobrej organizacji, współpracy i gotowości do wykonywania obowiązków w wymagającym otoczeniu.
Dodatkowym wyzwaniem są niskie temperatury i charakterystyczne dla antarktycznego lata niemal nieprzerwane światło dzienne. Dla osób przyzwyczajonych do regularnego rytmu dnia i nocy może to oznaczać problemy ze snem oraz konieczność zmiany codziennych nawyków.
Przed wyjazdem członkowie zespołu przechodzą szkolenia obejmujące między innymi pierwszą pomoc i bezpieczeństwo na morzu. Muszą też nauczyć się, jak zachowywać się w pobliżu dzikich zwierząt, by nie zakłócać ich naturalnego funkcjonowania.
Święta wśród pingwinów i lodowców
Pobyt na Antarktydzie oznacza również rozłąkę z rodziną i przyjaciółmi. Osoby wybrane do pracy spędzają na wyspie kilka miesięcy, w tym okres świąteczny, informuje t-online.de. Dla niektórych to okazja do przeżycia Bożego Narodzenia w scenerii, której nie da się porównać z żadnym tradycyjnym zimowym wyjazdem.
Zespół przygotowuje się do długiego pobytu z wyprzedzeniem, gromadząc zapasy i drobne przyjemności, które mogą umilić codzienność. Wśród nich znajdują się między innymi czekolada, zupy instant i materiały do malowania akwarelami.
Jedna z osób kierujących zespołem, Carole McCullough, była związana z brytyjskimi siłami powietrznymi. Jak opowiadała w rozmowie z BBC, możliwość otwarcia drzwi i zobaczenia niezwykłego krajobrazu oraz kolonii pingwinów jest jednym z najbardziej wyjątkowych aspektów tego miejsca.
Zmiany klimatu dodatkowym zagrożeniem dla Port Lockroy
Obowiązki zespołu nabierają szczególnego znaczenia w obliczu zmian zachodzących w środowisku Antarktyki. Zmiany klimatu wpływają na warunki życia zwierząt, a także na stan historycznych obiektów znajdujących się w tym regionie.
Port Lockroy ma ponad 80 lat i przez dziesięciolecia było narażone na działanie ekstremalnych warunków pogodowych. Utrzymanie budynków w dobrym stanie wymaga regularnych prac konserwatorskich oraz troski o wyposażenie i zgromadzone zbiory.
Jednocześnie obserwacje prowadzone w kolonii pingwinów pozwalają gromadzić informacje o zmianach w ich populacji. Długoterminowe dane są istotne dla naukowców próbujących ustalić, jak zmieniające się środowisko wpływa na gatunki zamieszkujące Antarktykę.
