
Prawda o sushi wychodzi na jaw: Danie, które od lat uchodzi za zdrową i lekką przekąskę, która z luksusowego rarytasu stała się masowym produktem dostępnym w każdym supermarkecie. Jednak nowa dokumentacja ARD obnaża ciemne kulisy globalnej produkcji sushi. Film „Sushi-Hunger – Die dunkle Seite des Fisch-Booms” pokazuje dramatyczne skutki dla środowiska, zwierząt i ludzi.

Cała prawda o sushi
Reporterzy ARD dotarli m.in. na Wyspy Owcze, gdzie hoduje się łososie w ogromnych klatkach. W jednym zbiorniku upycha się nawet 120 tysięcy ryb. Nagrania podwodne ukazują zwierzęta z otwartymi ranami i pasożytami, które powoli niszczą ich ciała.
Ekspert WWF, Philipp Kanstinger, określa te obrazy jako „jasny dowód masowej hodowli”. Choroby, stres i brak przestrzeni to codzienność ryb, które później trafiają na talerze konsumentów w Europie.
„Nowoczesne niewolnictwo” w fabrykach sushi
Kolejnym etapem śledztwa była Polska, gdzie norweski gigant Mowi produkuje aż 115 tysięcy pudełek sushi dziennie. Kolumbijski pracownik Davíd zdradza, jak wygląda praca w fabryce: zarabia nieco ponad 1000 euro, z czego musi płacić 200 euro za wynajem pokoju.
Przeczytaj także: Pokazał paragon z supermarketu sprzed 20 lat. Wywołał ogromne poruszenie w sieci
Dodatkowo agencje pośredniczące zabierają 20–25% jego pensji. „To jest nowoczesne niewolnictwo” – mówi. Inni pracownicy wspominają o oszustwach, braku dokumentów i strachu przed deportacją.
Dokument ujawnia także kulisy połowów tuńczyka. Według WWF prawie połowa ryb z Oceanu Indyjskiego pochodzi z nielegalnych źródeł. Organizacja Environmental Justice Foundation ostrzega, że wielu rybaków pracuje w warunkach przypominających niewolnictwo – po 20 godzin dziennie, bez ochrony i pod groźbą przemocy.
Jak podkreśla Steve Trent z EJF: „Może się zdarzyć, że klient w Berlinie zjada rybę złowioną przez niewolnika”.
Milczenie koncernów i zalecenia ekspertów
Najwięksi gracze rynku – Eat Happy, Natsu Foods czy Mowi – odmówili komentarza i nie odpowiedzieli na pytania dziennikarzy.
WWF apeluje, by konsumenci świadomie wybierali sushi, unikali żółtopłetwego tuńczyka z Oceanu Indyjskiego i zwracali uwagę na źródło pochodzenia ryb, podaje ruhr24.de. Coraz częściej pojawiają się też alternatywy, jak roślinne sushi z alg i tapioki, które mogą stać się przyszłością tego popularnego dania.
Film „Sushi-Hunger – Die dunkle Seite des Fisch-Booms” miał premierę 29 lipca w telewizji ARD i jest dostępny w Mediatce ARD. Produkcja trwa 45 minut i obnaża prawdziwą cenę globalnej mody na sushi.
