
Pułapka z kartami eSIM – Cyfrowe karty eSIM zdobywają coraz większą popularność. Wystarczy kilka kliknięć w telefonie, by aktywować pakiet internetowy w dowolnym kraju i cieszyć się swobodą bez konieczności wymiany plastikowej karty SIM. To wygoda, której wielu nie wyobraża już sobie porzucić. Najnowsze ustalenia ekspertów pokazują jednak, że ta technologia ma także swoją mroczną stronę. Użytkownicy nie mają o niej pojęcia.

Pułapka z kartami eSIM – użytkownicy muszą się mieć na baczności
Badacze z Northeastern University postanowili sprawdzić, jak działają najpopularniejsze eSIM-y dostępne na rynku. Pod lupę wzięli 25 różnych usługodawców, w tym dobrze znane marki jak Holafly, Airalo czy eSIM Access. Wynik ich testów był zaskakujący: w niemal każdym przypadku adres IP telefonu nie odpowiadał faktycznej lokalizacji użytkownika. Dane przesyłane były przez zagraniczne sieci, co sprawiało, że urządzenia „udawały”, iż znajdują się w zupełnie innym kraju.
Najwięcej kontrowersji wzbudził fakt, że część ruchu kierowana była przez infrastrukturę chińskich operatorów. Użytkownicy nie byli o tym w żaden sposób informowani. Ich telefony – choć faktycznie znajdowały się w Europie czy USA – otrzymywały adres IP przypisany do Chin.
Gdy telefon „przenosi się” do innego kraju
Podczas testów badacze zauważyli, że po wyłączeniu usług lokalizacji urządzenie wskazywało fizyczne położenie… w Chinach. Co więcej, użytkownicy mogli korzystać z chińskich platform, niedostępnych zazwyczaj w innych krajach bez użycia VPN, takich jak ViuTV z Hongkongu.
Dodatkowe analizy wykazały też, że eSIM-y w tle samodzielnie łączyły się z serwerami w Singapurze i pobierały SMS-y z numerów przypisanych do Hongkongu. Wszystko to działo się bez wiedzy i zgody właściciela telefonu.
Przeczytaj także: Pilne wycofanie w Lidlu. Chodzi o popularne urządzenia elektryczne
Ryzyko odsprzedaży i śledzenia
Odkryto również inny problem – łatwość odsprzedaży kart eSIM. Taki profil może nadal zawierać dostęp do danych poprzedniego użytkownika, w tym lokalizacji czy wiadomości – informuje portal futurezone.at. Kupujący używaną eSIM może więc potencjalnie śledzić poprzedniego właściciela, a nawet wysyłać mu SMS-y. To poważne naruszenie prywatności, które stawia pytania o bezpieczeństwo całej technologii.
Czas na większą przejrzystość
Naukowcy apelują, by dostawcy eSIM jasno informowali, przez jakie sieci przesyłane są dane użytkowników i z jakimi operatorami współpracują. Konieczne są też bardziej restrykcyjne przepisy, które określą odpowiedzialność firm w przypadku nadużyć, niejawnego przekierowywania ruchu czy handlu profilami eSIM.
