
„Straszna noc w Kijowie: Putin użył rakiety-potwora” — takim tytułem niemiecki dziennik BILD opisał jeden z najcięższych rosyjskich ataków na ukraińską stolicę od początku wojny.
W nocy z soboty na niedzielę Rosja przeprowadziła zmasowany atak na Kijów i jego okolice, wykorzystując setki dronów oraz dziesiątki rakiet balistycznych i manewrujących. Już nad ranem potwierdziły się wcześniejsze ostrzeżenia zachodnich służb wywiadowczych: według ukraińskich i niemieckich źródeł Władimir Putin użył hipersonicznej rakiety Oreśnik — broni, którą Kreml określa jako niemożliwą do przechwycenia przez jakikolwiek system obrony powietrznej na świecie.

Putin zaatakował Kijów „rakietą-potworem”
W wyniku ataku zginęły co najmniej cztery osoby, a ponad 50 zostało rannych. Uszkodzonych zostało około 40 budynków, w tym szkoła w dzielnicy Szewczenkiwskiej oraz studio niemieckiej telewizji publicznej ARD, gdzie częściowo zawaliły się ściany budynku. Mer Kijowa Witalij Kliczko przekazał nad ranem, że była to „straszna noc dla Kijowa” i apelował do mieszkańców o pozostanie w schronach.
Prezydent Wołodymyr Zełenski już dzień wcześniej ostrzegał, że Rosja przygotowuje atak z użyciem rakiety Oreśnik. Jak podkreślił, informacje pochodziły od służb wywiadowczych Ukrainy, Stanów Zjednoczonych oraz państw europejskich. Ostrzeżenia okazały się trafne.
Czym jest rakieta Oreśnik
Oreśnik uznawany jest za jedną z najgroźniejszych broni w rosyjskim arsenale. To hipersoniczna rakieta średniego zasięgu, zdolna osiągać prędkość przekraczającą 12 tysięcy kilometrów na godzinę — około czterokrotnie większą niż prędkość myśliwca bojowego. Rakieta może przenosić do 36 niezależnych subpocisków, a jej zasięg szacowany jest na około 5500 kilometrów.
Putin wielokrotnie twierdził, że nowoczesne systemy obrony przeciwlotniczej nie są w stanie jej przechwycić. Moskwa miała użyć rakiety Oreśnik już wcześniej — w listopadzie 2024 roku podczas ataku na zakład przemysłowy w Dnieprze oraz w styczniu 2026 roku przeciwko fabryce lotniczej na zachodzie Ukrainy. Według dostępnych informacji za każdym razem rakiety były wyposażone w konwencjonalne, a nie nuklearne głowice. Tym razem celem stał się stolica Ukrainy.
Przeczytaj także: Tajemnicza misja Abramowicza w Kijowie. Przekazał Zełenskiemu wiadomość od Putina
Polska poderwała myśliwce
W reakcji na rosyjski atak polskie siły zbrojne poderwały myśliwce w celu zabezpieczenia krajowej przestrzeni powietrznej. Wojsko podkreśliło, że działania miały charakter prewencyjny i były związane z ochroną bezpieczeństwa obywateli.
Jak informuje „BILD”, skutki rosyjskiego bombardowania odczuły również niemieckie media obecne w Kijowie. Studio telewizji ARD zostało częściowo zniszczone, jednak w chwili uderzenia w budynku nie było dziennikarzy, dzięki czemu nikt nie odniósł obrażeń.
Kreml przedstawił atak jako odpowiedź na rzekome „ukraińskie ataki terrorystyczne” na budynki w Starobielsku w obwodzie ługańskim, w których miało zginąć co najmniej 18 osób. Władze w Kijowie zaprzeczyły, by celem byli cywile. Według strony ukraińskiej zaatakowany miał zostać rosyjski obiekt związany z obsługą dronów wojskowych.
Zełenski wezwał społeczność międzynarodową do zwiększenia presji na Moskwę i zapowiedział, że Ukraina „odpowie w pełni i w równym stopniu na każdy rosyjski atak”.
