
Śmiercionośna bakteria w żłobku. Włoskie miasteczko Tropea w Kalabrii znalazło się w centrum dramatycznych wydarzeń po serii nagłych zachorowań w prywatnym żłobku. Kilkanaście dzieci zaczęło zmagać się z poważnymi dolegliwościami, a lekarze walczą o wyjaśnienie, co doprowadziło do niebezpiecznego ogniska infekcji. Sprawą zajęły się już służby sanitarne oraz prokuratura, która bada wszystkie możliwe przyczyny tragedii.

Śmiercionośna bakteria w żłobku. Półtoraroczny chłopiec zmarł w szpitalu
Najbardziej dramatyczny przebieg miało zachorowanie półtorarocznego chłopca, który trafił do szpitala w ciężkim stanie. Początkowo dziecko było leczone w placówce medycznej w Vibo Valentia, jednak ze względu na pogarszający się stan zdrowia zostało przetransportowane do szpitala w Catanzaro.
Mimo wysiłków lekarzy chłopiec zmarł. Po jego śmierci rodzice zgłosili sprawę policji, a dokumentacja medyczna dziecka została zabezpieczona. Prokuratura zdecydowała również o przeprowadzeniu sekcji zwłok, która ma pomóc ustalić dokładną przyczynę śmierci.
Kilkanaście dzieci z podobnymi objawami
Problemy zdrowotne dotknęły także inne dzieci uczęszczające do tej samej placówki. Łącznie około kilkunastu maluchów miało rozwinąć objawy o różnym nasileniu. Czworo dzieci wymagało hospitalizacji z powodu podobnych dolegliwości.
U wszystkich hospitalizowanych pacjentów pojawiły się symptomy wskazujące na problemy żołądkowo-jelitowe, między innymi silna biegunka oraz wymioty – podaje Merkur. Troje dzieci zostało już wypisanych ze szpitala, natomiast jedno nadal pozostaje pod opieką lekarzy.
Żłobek zamknięty po serii zachorowań
Placówka „Family baby school” w Tropei została tymczasowo zamknięta. Decyzję podjęto po pojawieniu się kolejnych przypadków zachorowań oraz w trosce o bezpieczeństwo dzieci, rodzin i pracowników. Kierownictwo żłobka poinformowało rodziców, że zawieszenie działalności ma obowiązywać do czasu wyjaśnienia sytuacji i ustalenia, co było źródłem infekcji.
Pierwsze zachorowania odnotowano 17 lipca. Szybko rosnąca liczba przypadków wzbudziła niepokój wśród mieszkańców i skierowała uwagę śledczych na możliwe problemy związane z higieną w placówce.
Podejrzenia padają na groźną bakterię
Według lokalnych doniesień śledczy sprawdzają, czy za zachorowaniami może stać bakteria Clostridium difficile. To drobnoustrój, który może powodować poważne infekcje jelitowe, szczególnie u osób osłabionych lub w sytuacji niewystarczającej higieny.
Pojawiły się podejrzenia, że bakteria mogła rozprzestrzenić się między dziećmi przez powierzchnie używane podczas pielęgnacji maluchów, w tym przewijaki. Na tym etapie nie zostało jednak ostatecznie potwierdzone, że właśnie ten patogen odpowiada za wszystkie przypadki. Przeczytaj także: Groźne bakterie w wodzie mineralnej, pilne wycofanie ze sprzedaży. Nie wolno jej spożywać
Śledztwo ma odpowiedzieć na najważniejsze pytania
Prokuratura w Vibo Valentia zabezpieczyła teren żłobka i prowadzi postępowanie mające ustalić, gdzie doszło do zakażenia oraz czy mogło dojść do zaniedbań. Kluczowe znaczenie będą miały wyniki badań laboratoryjnych oraz sekcji zwłok chłopca. Dopiero one pozwolą odpowiedzieć, czy śmierć dziecka była bezpośrednim skutkiem zakażenia konkretną bakterią, czy też na tragedię wpłynęły inne czynniki.
