Przejdź do treści

W innych krajach to norma. Tego wciąż brakuje podczas zakupów w Niemczech

06/11/2026 13:15 - AKTUALIZACJA 06/11/2026 13:15
Tego brakuje w niemieckich sklepach

Podczas podróży zagranicznych wiele osób odkrywa rozwiązania, które szybko stają się ich ulubioną częścią codzienności. Wystarczy krótka wizyta, by przekonać się, jak bardzo potrafią ułatwić życie. Po powrocie do Niemiec często okazuje się jednak, że na próżno szukać czegoś podobnego. Dlaczego ten popularny model wciąż nie może przebić się za Odrą?

Tego brakuje w niemieckich sklepach

Tego brakuje w niemieckich sklepach. W innych krajach to codzienność

Osoby, które odwiedziły Tokio, Bangkok czy Seul, z pewnością znają charakterystyczne sklepy 7-Eleven. Ich kolorowe szyldy można spotkać niemal na każdej ulicy. Placówki są otwarte przez 24 godziny na dobę, a ich oferta obejmuje znacznie więcej niż podstawowe produkty spożywcze. Na półkach znajdują się przekąski, gotowe posiłki, napoje, kosmetyki, ładowarki do telefonów, artykuły gospodarstwa domowego i wiele innych drobiazgów.

To właśnie wszechstronność sprawia, że sklepy całodobowe są tak popularne. Rano można wpaść po kawę i coś na śniadanie, w ciągu dnia kupić zimny napój, a późnym wieczorem sięgnąć po ciepłą przekąskę. W razie potrzeby bez problemu znajdzie się również krem z filtrem przeciwsłonecznym czy kabel do telefonu.

Skala działalności sieci robi wrażenie. 7-Eleven ma na całym świecie około 85 tys. placówek, czyli mniej więcej dwa razy więcej niż McDonald’s. Mimo tak ogromnej popularności żadna z nich nie działa jednak w Niemczech.
Przeczytaj także: Kolorowy pasek na drzwiach supermarketu to nie ozdoba. Kryje sprytny sposób namierzania złodziei

Co ciekawe, marka jest dobrze znana również niemieckim turystom, którzy podczas podróży po Azji chętnie korzystają z jej usług. Firma podejmowała już kilka prób wejścia na niemiecki rynek, począwszy od lat 2000. Dotychczasowe plany nie zakończyły się jednak uruchomieniem sklepów. Dlaczego więc format, który sprawdza się w wielu krajach, nie może zadomowić się za Odrą?

Dlaczego sklepy całodobowe w Niemczech nie zdobywają popularności?

Carsten Demming, profesor zarządzania biznesem i zarządzania żywnością w Duale Hochschule Baden-Württemberg w Heilbronn, zwraca uwagę, że największą zaletą tego modelu jest wygoda. Nie chodzi w nim o robienie dużych zakupów spożywczych, lecz o szybkie zaspokojenie konkretnej potrzeby.

Sklepy całodobowe łączą bowiem kilka funkcji w jednym miejscu. Mogą jednocześnie przypominać supermarket, niewielki bar, kawiarnię, a nawet drogerię. Klient nie musi odwiedzać kilku różnych punktów, żeby kupić coś do jedzenia, napój czy potrzebny drobiazg.

Duże znaczenie mają również lokalizacja i godziny otwarcia. W wielu azjatyckich miastach takie sklepy znajdują się niemal na każdym kroku i pozostają dostępne przez całą dobę. Dzięki temu można zrobić zakupy praktycznie o dowolnej porze.

W Niemczech podobny model napotyka jednak poważną przeszkodę. Prowadzenie niewielkich sklepów z długimi godzinami otwarcia wiąże się z wysokimi kosztami. Małe powierzchnie handlowe, drogie lokalizacje, częste dostawy towarów oraz konieczność zapewnienia obsługi przez wiele godzin znacząco podnoszą wydatki.

W efekcie produkty sprzedawane w takich punktach musiałyby być droższe niż w tradycyjnych supermarketach i dyskontach. A właśnie tutaj zaczyna się kolejny problem.

Niemcy szczególnie mocno zwracają uwagę na ceny

Niemieccy konsumenci od lat przyzwyczajeni są do dużej konkurencji cenowej pomiędzy supermarketami i dyskontami. Sieci takie jak Aldi, Lidl czy Netto oferują szeroki wybór produktów w stosunkowo niskich cenach. Klienci mogą zrobić większe zakupy na kilka dni, często nie musząc odwiedzać kilku sklepów.

Według Carstena Demminga niemiecki rynek spożywczy jest wyjątkowo konkurencyjny, a konsumenci przyzwyczaili się do połączenia niskich cen, dużego asortymentu i dobrej jakości. W takiej sytuacji trudno przekonać ich do regularnego płacenia więcej za produkty dostępne w niewielkim sklepie.

Potwierdzają to również dane. Z badania instytutu badawczego NIQ z 2025 roku wynika, że w Niemczech na handel detaliczny przeznaczana jest zaledwie około jedna czwarta wydawanych pieniędzy. Średnia dla Unii Europejskiej wynosi około jednej trzeciej, a w niektórych krajach Europy Wschodniej, takich jak Bułgaria czy Węgry, udział ten sięga nawet połowy.

Istotna jest również różnica w sposobie robienia zakupów. W Niemczech nadal dominuje planowanie. Wielu mieszkańców przygotowuje listę produktów i kupuje jednorazowo zapasy na kilka kolejnych dni. Spontaniczne wizyty w sklepie po pojedyncze przekąski czy drobiazgi nie odgrywają tak dużej roli jak w krajach, w których sklepy całodobowe są powszechnym elementem codziennego życia.

Godziny otwarcia i przepisy utrudniają rozwój sklepów całodobowych

Na przeszkodzie stoją również niemieckie przepisy. Jednym z najważniejszych problemów jest prawo dotyczące godzin otwarcia sklepów. W Niemczech regulacje te ustalane są na poziomie poszczególnych krajów związkowych.

Dla międzynarodowej sieci, która chciałaby otworzyć placówki w całym kraju, oznacza to konieczność dostosowania działalności do 16 różnych systemów prawnych. Różnice dotyczą między innymi możliwości prowadzenia handlu w niedziele i święta.

Nie bez znaczenia są także koszty zatrudnienia. Płaca minimalna w Niemczech jest wyższa niż w wielu krajach, w których sklepy całodobowe rozwijają się szczególnie dynamicznie. Przy działalności opartej na długich godzinach otwarcia i częstej obsłudze klientów może to mocno obciążać budżet przedsiębiorstwa. Wszystkie te czynniki sprawiają, że proste przeniesienie azjatyckiego modelu na niemiecki rynek byłoby ryzykownym przedsięwzięciem.

Czy sklepy 24/7 mają jednak szansę pojawić się w Niemczech?

Brak dużych międzynarodowych sieci nie oznacza, że w Niemczech nie ma miejsca na podobne rozwiązania. Zdaniem Demminga potencjał istnieje, ale konieczne byłoby dostosowanie koncepcji do lokalnych warunków.

Największe szanse na powodzenie miałyby takie punkty w miejscach o dużym natężeniu ruchu, przede wszystkim na dworcach, w centrach miast oraz w pobliżu uniwersytetów. To właśnie tam znajdują się osoby, które często potrzebują czegoś na szybko i niekoniecznie chcą robić duże zakupy w tradycyjnym supermarkecie.

Ważna byłaby również sama oferta. Niemieccy klienci oczekują nie tylko wygody, lecz także odpowiedniej jakości. Gotowe kanapki, świeże przekąski i produkty przygotowywane na miejscu mogłyby okazać się znacznie atrakcyjniejsze niż asortyment oparty głównie na żywności w plastikowych opakowaniach, informuje fr.de.

Jednym z możliwych rozwiązań są również bezobsługowe sklepy całodobowe. Dzięki automatyzacji można ograniczyć koszty zatrudnienia i umożliwić klientom robienie zakupów również w godzinach, w których tradycyjne placówki pozostają zamknięte.